Tak się zdarza…
Nikt nie wyczekiwał Tymka na świecie. Przyszedł jednak. Oznajmił się głośnym płaczem, żądając jedzenia, uwagi, opieki. Matka… Matka uciekła, słaniając się ze słabości, ledwie dwa dni po porodzie. Zniknęła w nieznanym kierunku, nie odczuwając więzi z maleńką istotą i nie chcąc brać odpowiedzialności za jego życie. Ma dopiero dziewiętnaście lat – jedyna bliska osoba, babcia, odeszła rok temu. Był chłopak, wiele obiecywał, ale porzucił. Wszyscy ją opuścili! Rodzice w dzieciństwie, gdy ich samochód się wywrócił, a babcia, która tak kochała swą dziewczynkę, też niedawno odeszła… Ojciec był z domu dziecka, matkę zaś wychowywały ciotki, lecz te od lat mieszkają w Hiszpanii z dziadkiem i kontakt się urwał.
Jakaś pokręcona historia pełna uraz, złości, rodzinnych podziałów… Początkowo nie interesowało jej to, a gdy babci zaczęło brakować sił i trafiła do szpitala, całkiem przestało mieć znaczenie.
W tym roku powinna kończyć technikum, koledzy z grupy piszą prace dyplomowe, a ona… No cóż. Sama jakoś da radę, lecz tylko sama! Dziecko to ciężar. Ogromny! Niemal ponad siły. Przecież i bez tego ledwo zipie – czemu tego nie rozumieją? Zostawiła więc malutkiego, może ktoś mu pomoże. Jak kiedyś ojcu. Ci wciąż przychodzą, coś gadają – kto oni? Po co? Obrażająca obojętność… Jak sił trochę przybędzie, pociągnie dalej.
Tymkowi matki nie trzeba później. Potrzebna jest teraz, natychmiast! Przytulić policzek do matczynej piersi, napić się jej mleka, poczuć bicie serca…
Lecz nie ma matczynego ciepła, więc jest strasznie i samotnie. Płacze, woła mamy. Podnoszą go ciągle inne ręce – obce ręce. Karmią mlekiem, lecz to nie matczyne, więc mały brzuszek wciąż boli i kręci. Sen niespokojny, w oczekiwaniu… Nawet przez ten trudny odpoczynek malec poznałby głos matki. Słychać tylko obce dźwięki.
Mały Tymek umiał czekać. Wyglądał matczynych rąk, ciepła jej ciała, smaku pokarmu. Modlił się może do niemowlęcych bogów wszystkimi zmysłami, nawet cmokaniem malutkiego noska.
I bogowie usłyszeli. Ordynator szpitala, serdeczna kobieta o dobrym sercu, nie osądzała młodej matki, lecz nie godziła się, by taki śliczny aniołek został bez opieki.
Wykorzystała wszelkie kontakty, odkryła całą historię matki Tymka, znalazła adres pradziadka w dalekiej Hiszpanii, skontaktowała się przez wideorozmowę. Opowiedziała mu opowieść samotnej, zagubionej wnuczki bez wsparcia w świecie i o malutkim chłopcu, który ledwo zaczął żyć, a już nikomu niepotrzebny.
Dziadek nie mógł przyjechać tak daleko, lecz przybyły obie ciotki – siostry matki. Chora Kinga leżała w domu. Piersi paliły nie do wytrzymania, mleko niemal nie wypływało, temperatura skoczyła. Długo nie pojmowała, co się dzieje, kim są ci ludzie i czego chcą. Lekarz karetki zawiózł młodą matkę do szpitala, gdzie pielęgniarki del
Czasem jednak wystarczy odrobina więcej serca, by w czyimś życiu zapaliło się światło i otworzyła zupełnie nowa droga.



