Idealny mąż. Tylko nie dla mnie.

Hej wiesz, ta sąsiadka Jadwiga szepnęła mi kiedyś przy patelni: “Małgosiu, popatrz na niego!”. Kiwała głową w stronę działki naprzeciwko. “Oto mąż, co to mąż! Kwiaty dla żony co tydzień, samochód o świcie umył, by Bożenę do pracy zawieźć. A twój gdzie?”.

Mieszałam żurek na kuchni, nie odrywając wzroku. Za oknem faktycznie był Bogusław z siódmego domu, który delikatnie sadził pomidorki, a na ławce leżał buket czerwonych róż.

— Jadziu, daj spokój — westchnęłam. — Każdy ma swoje życie.
— Jakie swoje? — oburzyła się, siadając przy stole. — Przyjrzyj mu się! Działka jak z obrazka, żonę uwielbia, wnuki w weekendy wozi rowerem. A Bożena jaka szczęśliwa! Wczoraj spotkałam ją przy sklepie, pół godziny opowiadała, jak Boguś wieczorami masaż stóp robi.
Skrzywiłam się. Bogusław Nawrot naprawdę był wzorowym mężem. Wszystkie sąsiadki o tym trąbiły, cała ulica wiedziała. Pierwszy odśnieżał nie tylko swój kawałek, ale i staruszkom. Pomagał przy płotach, pożyczał narzędzia, nigdy na żonę głosu nie podniósł.
— A co mi z tego? — zgasiłam palnik, odwracając się. — Mój Władek też dobry człowiek.
Jadwiga prychnęła.
— Dobry! Przecież wczoraj o jedenastej wieczorem muzykę włączył tak głośno, że moja wnuczka się obudziła i płakała do rana. A przedwczoraj jego samochód całą drogę zajechał, stary Piotr ledwo się przecisnął.
— Po prostu był w kiepskim humorze — broniłam go, choć sama wiedziałam, że brzmi to słabo.
Władek faktycznie nie był idealny. Mógł zapomnieć o urodzinach, zostawić brudne naczynia w zlewie na tydzień, wydać połowę pensji na wędkarski sprzęt. Ale ja go kochałam takim, jaki był. Kochałam jego niezdarne próby zrobienia śniadania, gdy byłam chora. Jak chrapał przez sen. Nawet jego zwyczaj rozrzucania skarpetek po całej sypialni.
Po odejściu Jadwigi wyszłam podlewać ogórki. Przez płot dobiegał cichy dialog Bogusława z żoną.
— Bożenko, może ci krzesło wyniosę? Nie klękaj, plecy sobie nadwyrężysz.
— Nie trzeba, Bogusiu, tylko truskawki sprawdzę.
— To ja tymczasem herbatę zrobię. Z cytryną czy z konfiturą?
— Z konfiturą, kochany.
Bez chcenia porównałam to z naszą poranną rozmową z mężem:
— Władku, śniadanie gotowe!
— Zaraz! — krzyknął z łazienki, po czym dodał: — A kawa jest?
— Rozpuszczalna w szafce, sam znajdziesz.
— Ale gdzie tam ona…
W efekcie Władek wyszedł do pracy, pijąc tylko herbatę, bo szkoda było szukać kawy, a ja się cały dzień martwiłam, że nie postawiłam mu wcześniej filiżanki na stole.
Wieczorem, układając wnuczkę Marysię na wakacjach, usłyszałam jej westchnięcie.
— Co się stało, królewno?
— Babciu, a czemu dziadek Boguś z siódmego domu codziennie cioci Bożenie kwiaty daje? A mój dziadek Władek tobie nigdy.
Przysiadłam na łóżku, poprawiając kołdrę.
— A chciałabyś, żeby dziadek mi kwiaty dawał?
— Tak! Ty jesteś taka dobra, czytasz mi bajki i pieczesz drożdżówki. Czemu on ci nic nie daje?
Dziecięca szczerość bolała podwójnie. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć, więc tylko pocałowałam ją w czoło, szepcząc: “Śpij, moja złota”.
Następnego dnia, spotkawszy Bożenę Nawrot w sklepie, przyglądałam się jej niechcący. Wyglądała naprawdę na szczęśliwą. Wypielęgnowana, w ładnej sukience, z uczesaniem jak spod igły.
— Małgosiu, cześć! Jak leci? — uśmiechnęła się, wybierając pomidory.
— Normalnie, a u ciebie?
— Wspaniale! Boguś postanowił dziś ugotować żurek, mówi “daj, żono, odpocznij”. Wyobrażasz sobie? — zaśmiała się. — Choć i tak będę przy nim, bo sól z cukrem pomyli.
— Masz fart z mężem — powiedziałam, a w głosie zabrzmiała nutka zazdrości.
— Mam — przytaknęła, lecz jej twarz stała się zamyślona. — A twój Władek? Słyszałam, że nową wędkę kupił?
— Kupił. Teraz co weekend nad Wisłę jeździ.
Poszłyśmy w różne strony, a ja przez całą drogę do domu rozmyślałam, jak byłoby fajnie, gdyby Władek choć czasem zaproponował mi odpoczynek lub obiad ugotował. Lecz w domu czekał jak zwykle: mąż siedział przed telewizorem z puszką piwa, na podłodze walały się jego robociaki, w zlewie stała br
Marzena uśmiechnęła się, patrząc jak Wojciech krząta się po kuchni w znoszonych dresach, z kroplą barszczu na podkoszulku, i pomyślała, że w końcu ma swojego idealnego męża — nie tego z obrazka dla całego osiedla, ale swojego własnego, prawdziwego jak te swojskie, wieczorne pierogi z serem, które tak lubiła.

Rate article
Fajna Tajna
Idealny mąż. Tylko nie dla mnie.