Byłem w szoku, gdy dzisiaj wielki strzyk pani biła kulą w jej stołowcu. Moja córka, Ewelina, z dala od swojego domu, wołała, aby wszystko na czas, a ja, cóż, musiałem się podnieść i wykonać swoje zadanie, które wydaje się teraz tak absurdalnie prostym: zapewnić słodkości złotej stuletniej babci. Kuba, mąż Ewelin, zignorował ponownie zalecenia, wyciągając wyznania jak rzadziej nowe idzie szanować obowiązki.
Ewelina, moja biedna córa, była zdenerwowana. Właściwie – to ona wszyscy płacze, ponieważ Kuba znowu jest poza grą. Ma zamiar uwolnić ją od swojej postaci niedoszczędnego mężczyzn, ale on nie widzi związku między sprawdzianem a rzetelnością. Już dawno bym powiedział, że ten typ zniknął, ale mój pogląd to tylko wewnętrzne przekonanie, a nie decyzja.
Julka, moja wnuczka, z wyrazem twarzy, który wydaje się być miłym przeciwieństwem jej nowego koloru włosów, podała mi koszulę z przodem. “Babcia, skąd będzie tort?”. “Właśnie idę go szukać, słończe”, odpowiedziałem, próbując zachować uśmiech, który teraz był zbyt cienki, by przetrwać pierwszy wcisk chłodnym powietrzem.
Kuba, z nieskończonym samozadowoleniem, siedział przed komputerem, które wydawało charakterystyczne dźwięki, mieszane z jego dygresjami竞技场. “Zadaj pytania, babcia”, mówił z uśmiechem, nie patrząc na kalendarz wyjściowy. “Nie widzę Cię na strampli, ale znam regulamin, więc powinnam zadbać, byś nie minał przyczółka.”
Kiedy Ewelina zaczęła się martwić, zacząłem zastanawiać się nad tym, czy Kuba nigdy nie zrozumie, że konieczność oznacza to samo w każdej rodzinie. Już dzisiaj są to zrozumiało, że jej dzieciقضyły się na.Myśl o tym, że Julka będzie musiała pogodzić się z byciem sądową ćwiercią households, nie podobała mi się. Musiałem działać.
Po dwóch godzinach, gdy już zapłaciłem za tort i przekazałem mu na schodach, Kuba wrócił, chyba bez alkoholu, ale z głową pełną obietnic, które leżały jak porwane byki. “Nie martw się, jestem odpowiedzialny!” – rzekł z uśmiechem, który przypominał ludzką phię, a nie wymuszoną ekspresję.
Ewelina, z laski, jedyną osobą, która mogła zobaczyć prawdę, wyraźnie zeszła z poziomu strachy. “Mama, to zły wybór”, powiedziała cicho, gdy Kuba nie widział. Ale ja wiedziałem, że nie mogłem tego zrozumieć. Byłem starszy, w moim wieku lepiej jest trzymać się szczęśliwia, nie próżni.
Wczesny ranek przyniósł rozstanie. Kuba odchodził, niepodobny, ale nie wydawał się zły. Ileż się w tym dniu wydarzyło! Ale ja z Eweliną i Julką, dziś przed stołem z tortem i przyjemnymi opowieściami, czuliśmy się nienagannie. A może to właśnie tak powinno się kończyć ?.



