Wszystko mam — tylko nie Ciebie

— Jadwiga Kazimierzowa, niech pani spojrzy na to piękno! — Barbara Szymańska wymachiwała zdjęciami z telefonu przed sąsiadką. — Oto nasz nowy domek letniskowy, tu syn samochód, wyobrażają pani sobie, jaki kosztowny! A tutaj wnuczka gra na fortepianie, uczy się w szkole muzycznej!

— Tak, tak, bardzo ładnie — przytaknęła Jadwiga Kazimierzowa, stojąc przy skrzynkach pocztowych i przekładając listy. — Tylko się śpieszę, Basiu, wybacz…

— Ale dokąd pani tak spieszy? Jesteśmy sąsiadkami tyle lat, a porozmawiać nie ma czasu! — nie dawała za wygraną Barbara. — Proszę patrzeć, a to my z mężem w Egypcie odpoczywaliśmy, w zeszłym miesiącu byliśmy. Hotel pięciogwiazdkowy, all inclusive! A pani kiedy ostatnio odpoczywała?

Jadwiga westchnęła i zwróciła się do sąsiadki. W jej siwych oczach mignęło zmęczenie.

— Ja nie odpoczywam, Barbaro Szymańska. Nie mam czasu na odpoczynek.

— Jak to nie ma pani czasu? — zdziwiła się tamta. — Dzieci dorosłe, wnuki są, pani na emeryturze…

— Dzieci dorosłe, owszem — cicho zgodziła się Jadwiga. — Tylko żyją daleko.

— No i co? Mój syn też w Warszawie robi, ale ciągle się kontaktujemy, przyjeżdża co weekend! A pensję ma – matko jedyna! — Barbara znów sięgnęła po telefon. — Proszę patrzeć, to mi nowy futro sprawił, z norek!

Jadwiga Kazimierzowa w milczeniu weszła na drugie piętro, zostawiając sąsiadkę ze zdjęciami na dole.

W domu przywitała ją znajoma cisza. Dwupokojowe mieszkanie, które niegdyś ciasne wydawało się dla czteroosobowej rodziny, teraz ziało pustką pustką. Na parapecie stały begonie – jedyne żywe istoty w tym miejscu.

— Moje dziewczynki — szepnęła Jadwiga, podchodząc do kwiatów. — Choć wy mnie nie opuszczacie.

Włączyła telewizor, raczej dla dźwięku w tle niż dla oglądania. W serwisie informacyjnym mówiono o podwyżkach emerytur, o nowych zasiłkach socjalnych. Oswiadczyła się przełykając ślinę – jej emerytura starczała na samo niezbędne, ale nic ponadto nie ostało.

Zadzwonił telefon. Serce podskoczyło – może Krzysiek dzwoni? Albo Basia?

— Jadwiga Kazimierzowa? — obcy głos. — Z administracji Osiedla. Mickiewicza 34. Jest zadłużenie za opłaty eksploatacyjne…

— Jakie zadłużenie? — zdziwiła się. — Zawsze płacę na czas!

— Tu system wskazuje, że za ubiegły miesiąc wpłata nie wpłynęła…

Jadwiga długo tłumaczyła, że płaciła, pokazywała zdjęcia paragonów przez telefon, ale w słuchawce już rozbrzmiewał sygnał zajętości.

Wieczorem, gdy za oknem zapadł zmrok, siedziała w kuchni z kubkiem herbaty. Na stole leżały fotografie – stare, jeszcze z kliszy. Oto Krzysiek w pierwszej klasie, poważny, z ogromnym bukietem. Oto Basia na studniówce, piękna, roześmiana. Oto wszyscy razem na działce u teściowej, gdy mąż jeszcze żył…

— Gdzie jesteście teraz, moje najdroższe? — spytała zdjęć. — Dlaczego tak wyszło, że jestem sama?

A rano znów spotkała Barbarę Szymańską na podwórku. Niosła ogromne siatki ze sklepu.

— O, Jadwigo Kazimierzowo! — ucieszyła się sąsiadka. — Akurat chciałam pani opowiedzieć! Wnuczka wczoraj dzwoniła, dostała się na uniwersytet, na państwowe! Wyobraża pani sobie, jaka mądrala! A syn obiecał jej nowego ajfona w prezencie za pomyślne zdanie matury!

— Gratuluję — powiedziała Jadwiga.

— A u pani jak? Wnuczki jak? — spytała Barbara, choć widać było, że pyta z grzeczności.

— Nie mam wnucząt — cicho odparła Jadwiga Kazimierzowa.

— Jak to nie ma? — zdziwiła się sąsiadka. — A dzieci pani?

— Dzieci są. Krzysiek i Basia. Tylko oni… są bardzo zajęci. Krzysiek pracuje w Niemczech, informatykiem. Basia w Stanach mieszka, tam wyszła za mąż…

— No i cudownie! — zawołała Barbara. — To znaczy, że wszystko u pani wspaniale! Dzieci się urządziły, za granicą żyją! Powinna pani być dumna!

— Powinnam — zgodziła się Jadwiga. — I jestem.

— No widzi pani! Tylko jakoś pani smutna chodzi. Pieniądze przysyłają? Pomagają?

— Przysyłają — skłamała Jadwiga Kazimierzowa. — Oczywiście, pomagają.

Naprawdę ostatni raz Krzysiek przysłał pieniądze na jej urodziny, pół roku temu. Pięćdziesiąt złotych. Basia nie przysłała nic – ma tam, w Ameryce, jak mówiła przez telefon, wielkie kredyty, dom wzięli.

W domu Jadwiga usiadła do komputera – starego, który Krzysiek zostawił, gdy wyjeżdżał. Otworzyła komunikator, spojrzała na listę kontaktów. Krzysiek był w sieci, ale status miał “Zajęty”. Basia nie pokazywała się już trzy tygodnie.

Napisała do syna: “Krzysiu, jak leci? Jak zdrowie? Tęsknię”.

Odpowiedź przyszła po dwóch godzinach: “Cześć, mamo. Wszystko gra. Dużo pracuję. Pisz na Telegram, komunikatora już nie używam”.

Jadwiga nie wiedziała, co to Telegram. Próbowała znaleźć tę apkę, ale zagubiłag się w ustawieniach i rzuciła to.

Jadwiga Nowak powoli nastawiła zagotować się na kuchence, pamiętając właśnie, jak piętnaście lat wstecz ta sama filiżanka wysunęła się z rączki jej córeczki Zosi, zostawiając brązową plamę na obrusie — teraz wszystko jest niezwykle czyste, nienaruszone i samotne.

Rate article
Fajna Tajna
Wszystko mam — tylko nie Ciebie