**Ona przyszła pierwsza**
Weronika Stanisławówna wstała o piątej rano, jak zawsze. Nawyk czterdziestu lat pracy w fabryce nie zniknął, choć od trzech lat była na emeryturze. Cicho, by nie obudzić Mariusza Kazimierza, przeszła do kuchni i zagotowała wodę na herbatę. Za oknem jeszcze ciemno, ale wiedziała, że wkrótce wzejdzie słońce.
Dziś był szczególny dzień. Pierwszy września, a wnuczka Zosia idzie do pierwszej klasy. Weronika denerwowała się bardziej niż sama dziewczynka. Cały tydzień przeglądała tornister, sprawdszkolne mundurki i liczyła zeszyty, a Mariusz tylko kręcił głową i mówił, że chyba zwariowała.



