Żona bez statusu
Alicja podeszła do lustra w przedpokoju, poprawiła włosy i raz jeszcze krytycznie się sobie przyjrzała. Nowa sukienka – granatowa, elegancka, lecz skromna – leżała na niej idealnie. Buty na niewysokim obcasie, torebka w kolorze. Wszystko, jak przystało na spotkanie z współpracownikami męża.
— Kolesław, jestem gotowa! — zawołała w stronę gabinetu.
— Już idę! — odkrzyknął mąż, ale dźięki dobiegające zza drzwi sugerowały, że wciąż rozmawia przez telefon.
Alicja westchnęła. Znów będą spóźnieni. A przecież tak się starała wypaść dobrze przed ludźmi, z którymi Kolesław pracował w nowej firmie. Minęły trzy miesiące, odkąd dostał awans na stanowisko zastępcy dyrektora, a ona wciąż czuła się niepewnie na firmowych przyjęciach.
— Alu, posłuchaj — Kolesław w końcu pojawił się w przedpokoju, zapinając po drodze marynarkę. — Będzie tam Wojciech Nowak z żoną, pamiętasz, opowiadałem ci o nim? To bardzo wpływowy człowiek, wiele od niego zależy. Postaraj się nawiązać z jego żoną dobry kontakt.
— Oczywiście, postaram się — skinęła głową. — A czym się zajmuje?
— No nie wiem dokładnie. Gospodyni domowa chyba. Albo coś społecznego. W sensie, jakaś działalność charytatywna. Porozmawiasz, dowiesz się.
Mówił pośpiesznie, myśląc widocznie o czymś innym. Alicja zrozumiała, że szczegółów nie pozna, więc milczała.
Restauracja powitała ich przyciemnionym światłem i cichą muzyką. Przy dużym stole siedziało już kilka par. Kolesław od razu podszedł do mężczyzn, zostawiając Alicję samą między żonami.
— To pani na pewno Alicja? — zwróciła się do niej elegancka kobieta po pięćdziesiątce w drogim kostiumie. — Jestem Barbara Nowak, żona Wojciecha. Kolesław nam o pani opowiadał.
— Bardzo mi miło! — wyciągnęła rękę. — A co dokładnie opowiadał?
— Tak ogólnie. Że ma wspaniałą żonę, która go we wszystkim wspiera — uśmiechnęła się Barbara, ale w jej oczach przemknęło coś oceniającego.
Alicja usiadła obok niej, czując lekkie napięcie. Pozostałe kobiety przy stole były w podobnym wieku, jak Barbara, wszystkie ubrane drogo i z klasą.
— A czym się pani zajmuje, Alicjo? — zapytała szczupła brunetka, która przedstawiła się jako Anna.
— Jestem tłumaczem — odpowiedziała. — GłównAlicja spojrzała w okno i pomyślała, że najlepsze w byciu sobą jest to, że nikt nie może jej już odebrać własnego miejsca w świecie.



