Lena w obliczu zdrady: niespodziewana wizyta teściowej

Bronisława nie znajduje miejsca. W ramionach drzemie maleńka Jagódka, lecz ona wciąż nie może oderwać się od okna.
Już godzinę spędziła, wpatrzona w podwórko.
Parę godzin temu jej ukochany mąż Przemek wrócił z biura. Bronisława była w kuchni, a on nie zachodził. Wychodząc do pokoju, zobaczyła, jak pakuje rzeczy.
– Gdzie się wybierasz? – spytała zmieszana.
– Wychodzę. Odchodzę od ciebie do kochanej kobiety.
– Przemku, żartujesz? Coś w pracy, wyjazd służbowy?
– Czemu nie rozumiesz? Znudziłaś mnie. W głowie masz tylko Jagódkę, nie widzisz mnie, o siebie nie dbasz.
– Nie krzyplij, Jagódeczkę wybudzisz.
– Proszę. Znowu tylko o niej myślisz. Facet odchodzi, a ty…
– Prawdziwy facet nie zostawiłby żony z maleństwem – cicho powiedziała Bronisława i poszła do córeczki.
Znała usposobienie męża. Gdyby kontynuowała tę rozmowę, rozpętałby się awantur. Łzy napływały jej do oczu, nie zamierzała mu ich pokazać. Wyjęła Jagódkę z łóżeczka i wyszła do kuchni. Tam Przemek nie zajrzy, nie ma tam jego rzeczy.
Widziała przez okno, jak wsiadł do samochodu i odjechał. Nawet się nie obejrzał, gdy ona wciąż stała przy oknie. Może miała nadzieję, że zaraz jego auto pojawi się na podwórku i Przemek powie, że to był tylko głupi żart. Nic takiego się nie działo.
Całą noc nie mogła zasnąć. Nie miała komu zadzwonić, opowiedzieć o nieszczęściu. Mama dawno nie potrzebowała córki. Cieszyła się, gdy wyszła za mąż, praktycznie o niej zapomniała. Dla Genowefy zawsze istniało chyba tylko jedno dziecko – młodszy brat Bronisławy. Miała przyjaciółki, ale to koleżanki-matki, jak ona. Teraz pewnie odpoczywają. I jak by jej pomogły?
Zasnęła dopiero nad ranem. Spróbowała zadzwonić do Przemka, lecz odrzucił połączenie i odpisał SMS, by go nie niepokoić.
Wtedy Jagódka zaczęła marudzić i Bronisława podeszła do niej. Nie może się załamywać. Poszedł, niech mu będzie. Ma swoje dzieciątko, o które musi dbać. Trzeba pomyśleć, jak żyć dalej.
Sprawdzając ile złotych ma w portmonetce i na koncie, przeraziła się. Nawet gdyby poprosić gospodynię o kilka dni zwłoki w czynszu do otrzymania zasiłku, i tak nie wystarczy. Do tego jedzenie. Mogłaby dorobić zdalnie, lecz Przemek zabrał swój laptop.
Pozostało jej dwa tygodnie opłaconego najmu, by coś wymyślić. A należało działać szybko.
Lecz gdy obdzwoniła znajomych, zrozumiała, że nic z tego. Nikt jej nie przyjmie do pracy z małym dzieckiem. Nawet do mycia podłóg trzeba kogoś zostawić Jagódkę na godzinę czy dwie. Nie było z kim. I zmiana mieszkania też nie pomoże. Wynajmowali już dość tanio. Jedynym wyjściem było pójść do rodziców. Ale to ona się spóźniała z rodziną, gdy brat ożenił się wcześnie. Mieszkał z matką, żoną i dwójką rosnących bliźniąt. Łącznie na kawalerkę przypadało pięć osób, a gdyby ona z Jagódką dołączyły, jak by się pomieścili?
Bronisława powiadomiła gospodynię, że wyprowadza się po opłaconym terminie. Nie mogła sobie znaleźć miejsca. Tak, można wynająć pokój w akademiku, nawet oglądała oferty. Ale sąsiedztwo było takie, że wrogowi nie życzyłaby. Pisała do Przemka o pomoc finansową dla córki, lecz nie odpowiadał. Nawet nie czytał wiadomości. Pewnie dodał do czarnej listy.
Do wyprowadzki zostało pięć dni i Bronisława zaczęła pakować rzeczy. Niewiele ich było, ale musiała czymś zająć umysł. Wtedy zadzwoniono do drzwi.
Otworzyła, stojąc w osłupieniu. Na progu stała Wiesława Janów – jej teściowa.
“Czyżbym jeszcze miała większy problem?” – pomyślała Bronisława, wpuszczając teściową do mieszkania.
Relacje z Wiesławą Janów zawsze były napięte. Jak gdyby uśmiechały się do siebie, lecz w głębi nienawidziły. Już podczas pierwszego spotkania przyszła teściowa dała do zrozumienia, że Bronisława jej się nie podoba. Jak wiele matek uznała wybór syna za nietrafiony. Przecież mógł znaleźć lepszą. Dlatego Bronisława od razu powiedziała, że mieszkać razem nie będą. Nie dogadają się. Wynajęli więc.
Gdy teściowa goszcząc, to jak w dowcipach: “Broniu, a tu w ogóle pyłek ścierałaś?”. Danie Bronisławy teściowa nazywała jedzeniem dla świń. Gdy Bronisława zaszła w ciążę, teściowa nieco odpuściła. Lecz gdy urodziła się Jagódka, oświadczyła
Po uznaniu Jagódki za swoją wnuczkę i wspólnym zamieszkaniu Wiesława staje się dla Bronisławy prawdziwą matką, wspierając ich nową rodzinę podczas ślubu i narodzin synka, a choć w sercu wciąż ma miejsce dla swego syna, to z dumą patrzy jak Lęńka, Jagódka i ich bliscy rozkwitają w cieple jej domu, bo wie że miłość – jak polski dąb – rośnie mocniejsza z każdym rokiem.

Rate article
Fajna Tajna
Lena w obliczu zdrady: niespodziewana wizyta teściowej