Dziś znów dzwonił. Odłożyłam słuchawkę z taką siłą, że aparat zatrząsł się na staroświeckim wieszaku.aku. Dłonie miałam mokre, serce tłukło jak szalone, opadłam na kuchenny taboret.
„Mamo, co się stało?” – Kasia wyjrzała ze swojego pokoju. „Kto dzwonił?”
„Nikt” – wydusiłam ochryple. „Nikogo nie było”.
Podeszła bliżej, zobaczyła moją ziemistą c
Galina wpatrywała się w kratkę kanalizacyjną na chodniku, gdzie deszczowa woda wirowała w zapomnianym wirze, wydrążona przez lata przelane łzy, snując tylko jedną myśl: dziś, tak jak wtedy, te ból pozostał pustym miejscem po wszystkim, co mogło być, a nigdy nie było.



