Opowieść o teściowej – Nie uwierzysz, kogo właśnie spotkałam!

**Dziennik Ewy Nowak**

Nie uwierzycie, z kim właśnie się poznałam!

Kasia wpadła do domu, szybko umyła ręce i od razu pobiegła do kuchni. Rodzice już siedzieli przy stole. Dziewczyna przeprosiła, że spóźniła się na obiad, i zaczęła opowiadać z błyskiem w oczach: „Nie uwierzycie, kogo właśnie poznałam! Mój brat ma dziewczynę. Śliczna, wesoła, rudowłosa – jak małe słońce. Ma na imię Ola. Pracuje na myjni, gdzie myjemy samochód. Tam się poznali. Wygląda na to, że to między nimi poważnie. Wspaniale, prawda?” – paplała bez przerwy Kasia.

Tomasz, ojciec Kasi, podniósł głowę znad talerza i z zadowoleniem uśmiechnął się, mówiąc, że to dobrze, bo już zaczynał wątpić w orientację syna. Matka Kasi, Barbara, oburzyła się na słowa męża i zmartwiła, że syn znalazł sobie dziewczynę na myjni.

„A kto tam może pracować? Tylko takie, których nigdzie indziej nie chcieli. Bez wykształcenia, manier, wychowania. I wszystkie jakieś takie… nieatrakcyjne. Jedno słowo – pracownice myjni. Żadna nie jest godna naszego syna!” – nie mogła się uspokoić Barbara.

Tomasz nie zgodził się z żoną i stanął w obronie dziewczyn: „Daj spokój, dlaczego od razu tak mówisz? Ludzie są różni. Może dorabia, a sama studiuje zaocznie? To przecież dobrze, kiedy ktoś pracuje – zna wartość pieniądza. Nie będzie naszemu synowi ciągle czegoś żądać. A ty od razu oceniasz, nawet jej nie widząc. Może jest fajna? Nie sądzę, żeby nasz syn wybrał byle kim.”

Barbara jednak była gotowa do walki: „Pójdę i zobaczę tę piękność. Zobaczę, czym omamiła naszego syna. Zrobię tak, że ją zwolnią – nie ma co się patrzeć na chłopaków z dobrych domów. Niech sobie znajdzie kogoś na swoim poziomie.”

Następnego dnia Barbara faktycznie poszła na myjnię. Od progu zrobiła awanturę – krzyczała, żeby zawołano Olę, która „uwiesiła się” na jej synu. Domagała się, by dziewczynę zwolniono za romansowanie z klientami. Ale Martyna, która ją przywitała, powiedziała, że nie zna takiej pracownicy – może jest z innej zmiany – i zaproponowała wrócić jutro. Barbara chciała natychmiast upokorzyć „bezwstydną” Olę i wyrzucić ją z pracy, ale nic nie wskórała. Musiała wrócić do domu z niczym. Obiecała jednak, że wróci następnego dnia.

Martyna podeszła do Oli i powiedziała, że nie powinna wiązać się z klientami – za to rzeczywiście można stracić pracę, to nawet w umowie jest. Ale Ola odparła, że z Darkiem są razem od roku. Ona wcale nie chciała się z nim umawiać, ale on nie dawał za wygraną. Teraz chce ją poznać z rodzicami, ale ona wciąż odkłada tę rozmowę – najpierw chce skończyć studia, znaleźć porządną pracę.

Teraz jednak potrzebowała tej pracy – studiowała i mieszkała w akademiku, nie chciała brać pieniędzy od rodziców. Martyna obiecała, że nie powie o incydencie kierowniczce, ale Ola musi poprosić Darka, żeby porozmawiał z matką. Niech więcej nie przychodzi z awanturami.

Wieczorem Darek wrócił do domu i od progu powiedział stanowczo: „Czego ty chcesz, mamo? Chcesz, żebym się z Olą pokłócił? Na myjni pracuje tymczasowo. Każda praca jest szanowana. W ogóle jej nie znasz. To dobra i mądra dziewczyna. Kocham ją. Jeśli jeszcze raz pojawisz się na myjni, wyprowadzę się. Wezmę Olę i wynajmiemy mieszkanie. Wtedy nas nie zobaczysz. Nie mieszaj się w nasze sprawy. Chcę się z nią ożenić. To moje ostatnie słowo.”

Barbara nic nie odpowiedziała. Znała charakter syna – nie rzucał słów na wiatr. Jak powiedział, tak zrobi. Nie chciała go stracić, więc postanowiła więcej nie odwiedzać myjni.

Minęły dwa lata. Darek i Ola wzięli ślub. Rodzina pana młodego była zachwycona uroczystością. Barbara z dumą opowiadała, że w organizacji wesela pomagała jej synowa. Okazała się piękną i inteligentną dziewczyną – skończyła studia z wyróżnieniem, dostała pracę w dobrej firmie i zarabia nie mniej niż jej syn. A na dodatek spodziewają się dziecka – Ola jest w trzecim miesiącu. Darek ledwo namówił ją na ślub, bo wolała najpierw zamieszkać razem. Dobrze, że Barbara wtedy posłuchała syna i nie wtrącała się w ich relację.

Tomasz podszedł do żony i zaprosił ją do tańca. Szepnął jej do ucha, że ma ogromne szczęście do żony – tak jak ich syn. Dołączyli do młodych i zaczęli wirować w rytm walca.

A co wy myślicie? Czy matka powinna wybierać synowi żonę?

Rate article
Fajna Tajna
Opowieść o teściowej – Nie uwierzysz, kogo właśnie spotkałam!