Tajemniczy pies

Burek

— Burek, chodź tu szybko! — Wojciech wyskoczył z samochodu i pobiegł w stronę psa leżącego na poboczu.
Lecz Burek nie wstał, nie merdnął ogonem… Wojciech poczuł gorący żar w piersi, gdy zrozumiał, że stało się coś nieodwracalnego: pies umarł. „Co teraz powiem mamie?” — myślał, pochylając się nad nieruchomym ciałem Burka. Łzy spływały mu po policzkach i spadały na siwą kufę psa.

***

Stary pies Stanisławy Ignacówny od pierwszej chwili nie polubił jej synowej, Kasi. Już przy pierwszym spotkaniu warczał głucho, gdy ta przechodziła obok, a jego ogon uderzał nerwowo o deski ganku. Kasia bała się go i cicho nienawidziła.
— Ach, to potworne, bezużyteczne stworzenie… Gdyby to ode mnie zależało, dawno poszedłby na wieczny spoczynek! — syknęła, grożąc Burkowi palcem.
— Kasiu, no co ty mówisz! Może nie lubi zapachu twoich perfum, a może denerwuje go stuk twoich obcasów! To przecież piesi staruszek, a staruszkowie bywają dziwaczni… — tłumaczył żonie Wojciech.
Stanisława Ignacówna tylko patrzyła na synową z dezaprobatą. Gdyby ta wydziwiona lalunia wiedziała, jakim Burek był naprawdę! Z pewnością przyniósł światu więcej niż Kasia.

***

Stanisława Ignacówna starała się nie wtrącać w życie syna. Nawet gdy przedstawił jej swoją narzeczoną, Kasię, nie powiedziała słowa protA gdy słońce zachodziło za starym domem, nowy Burek leżał na ganku, gdzie jego poprzednik pilnował rodzinnego ciepła przez tyle lat, i powoli zamykał oczy, jakby śnił o dawnych czasach.

Rate article
Fajna Tajna
Tajemniczy pies