Ona kochała, ale nie mnie
Zofia stała przy oknie i patrzyła na podwórko, gdzie jej mąż Marek rozmawiał z sąsiadką Klaudią. Znowu. Który już dzień z rzędu. Stali przy jej samochodzie, a Klaudia żywo opowiadała, wymachując rękami. Marek słuchał uważnie, przytakiwał, czasem się śmiał.
Zofia odsunęła się od szyby, by jej nie zauważyli. W piersi zagnieździło się znajome uczucie – nie zazdrość, nie. Coś innego, bardziej przygniatającego. Pewność.
– Mamo, a gdzie tata? – zapytała córka Ola, zaglądając do kuchni. – Obiecał pomóc mi z matematyki.
– Na dole – odpowiedziała Zofia, starając się, by głos zabrzmiał zwyczajnie. – Zaraz wróci.
Ola skinęła głową i pobiegła do swojego pokoju. Zofia włączyła czajnik i sięgnęła po paczkę herbatników. Ręce poruszały się automatycznie, myśli były daleko.
Gdy Marek wszedł do mieszkania, na twarzy miał ten szczególny uśmiech – zadowolony, lekko rozmarzony. Pojawiał się tylko po rozmowach z Klaudią.
– Cześć – rzucił, kierując się do kuchni. – Herbata jest?
– Właśnie zaparzyłam – Zofia postawiła przed nim kubek. – Długo rozmawiałeś z Klaudią?
– Nie bardzo. Opowiadała o nowej pracy. Wyobraź sobie, dostała się do agencji reklamowej. W jej wieku znaleźć takie stanowisko!
Mówił z podziwem. W głosie brzmiała duma, jakby to było jego własne osiągnięcie. Zofia milcząco mieszała cukier w herbacie.
– A czym konkretnie będzie się zajmować? – spytała.
– Kierownikiem ds. klienta. Ma odpowiednie wykształcenie, duże doświadczenie. Klaudia w ogóle jest niesamowita, po rozwodzie tak szybko się pozbierała.
Klaudia. Zawsze Klaudia. Ich sąsiadka, która pół roku temu wprowadziła się naprzeciwko. Piękna, czterdziestoletnia kobieta, świeżo po rozwodzie, bez dzieci. Odnosząca sukcesy, niezależna, interesująca.
Wszystko, czym Zofia kiedyś była, zanim stała się żoną i matką. Nie żałowała swojego wyboru, ale czasem…
– Ola czeka na ciebie z matematyką – przypomniała mężowi.
– Ach, rzeczywiście, zupełnie zapomniałem. Zaraz do niej zajrzę.
Marek dopił herbatę i poszedł do córki. Zofia została sama w kuchni. Wzięła do ręki jego kubek i zobaczyła na dnie kilka listków herbaty. W dzieciństwie babcia uczyła ją wróżyć z fusów, ale teraz nie chciała znać przyszłości. Teraźniejszość była aż nadto jasna.
Marek się zakochał. Nie w nią, swoją żonę od siedemnastu lat, lecz w sąsiadkę Klaudię. Może sam jeszcze tego nie rozumiał, może nie chciał przyznać, ale Zofia widziała wszystkie oznaki. To, jak zaczął więcej dbać o siebie, kupił nową koszulę, częściej się golił. Jak szukał pretekstów, by wyjść na podwórko, gdy Klaudia wracała z pracy. Jak płonęły jego oczy, gdy o niej mówił.
Dawniej tak płonęły, gdy patrzył na Zofię.
– Mamo, tata powiedział, że ty też masz wyższe wykształcenie – Ola wróciła do kuchni z podręcznikiem w ręku. – Dlaczego nie pracujesz?
Pytanie zaskoczyło Zofię. Córka patrzyła na nią z dziecięcą ciekawością.
– Pracowałam, kiedy byłaś mała – odpowiedziała. – Potem postanowiłam zająć się domem i rodziną.
– I nie jest ci nudno?
Czy było nudno? Nigdy się nad tym nie zastanawiała. Po urodzeniu Oli wzięła urlop macierzyński i już nie wróciła do pracy. Marek dobrze zarabiał, rodzina niczego nie potrzebowała. Wydawało jej się to słuszne – być w domu, troszczyć się o męża i dziecko.
– Nie, nie jest nudno – odparła. – Mam mnóstwo zajęć.
– Rozumiem. A ciocia Klaudia mówi, że kobieta powinna być niezależna. Że nie można całkowicie zatracać się w rodzinie.
Zofia drgnęła. Kiedy Ola zdążyła porozmawiać z Klaudią na takie tematy?
– Kiedy ci to powiedziała?
– Wczoraj spotkałyśmy się pod blokiem. Zapytała o szkołę, zaczęłyśmy gadać. Ona jest bardzo ciekawa, prawda? Tyle rzeczy wie, tyle miejsc widziała.
– Tak – przyznała Zofia. – Bardzo ciekawa.
Wieczorem, gdy Ola odrabiała lekcje, Zofia i Marek siedzieli w salonie. On czytał coś na tablecie, ona przeglądała magazyn. Zwyczajna rodzinna sielanka, gdyby nie ciężkie milczenie.
– Marek – Zofia wreszcie się odezwała. – Myślę, że musimy porozmawiać.
Podniósł wzrok znad ekranu.
– O czym?
– O nas. O naszej rodzinie.
– A co z nami nie tak?
Zofia milczała, dobierając słowa. Jak powiedzieć mężowi, że widzi, jak zakochuje się w innej kobiecie? Jak wytłumaczyć, że czuje się niewidzialna we własnym domu?
– Wydaje mi się, że oddalamy się od siebie – zaczęła ostrożnie.
– Skąd taki pomysł? – Marek zmarszczył brwi. – Żyjemy normalnie. Nie ma żadnych problemów.
– Kiedy ostatnio rozmawialiśmy szczerze? Nie o codziennych sprawach, lecz naprawdę?
– Nie pamiętam. Czy to ważne?
Pytanie zabrzmiało obojętnie, i Zofia zrozumiała, że rozmowa nie ma sensu. Marek nie widział problemu, bo nie chciał go dostrzec.
– Chyba nie – odparła i wróciła do magazynu.
Następnego dnia Zofia poszła na siłownię. Dawno nosiła się z tym zamiarem, lecz ciągle przekładała. Teraz miała więcej czasu – Ola była już większa, obowiązków domowych ubyło.
W szatni natknęła się na Klaudię.
– Zofia! – ucieszyła się sąsiadka. – Co za spotkanie! Też postanowiłaś zadbać o formę?
– Tak, pomyślałam, że najwyższy czas – uśmiechnęła się Zofia.
Klaudia wyglądała świetnie w stroju sportowym. Wysportowana sylwetka, żadnych śladów wieku. Zofia mimowolnie porównała się z nią i zrobiło jej się przykro.
– Wiesz co, może będziemy ćwiczyć razem? – zaproponowała Klaudia. – Z kimś zawsze raźniej.
– Dobrze – zgodziła się Zofia, choć w środku sprzeciwiała się tej myśli.
Po treningu wstąpiły do kawiarni obok siłowni.
– Nie wiesz, jak się cieszę, że w końcu mam w tej okolicy koleżankę – powiedziała Klaudia, mieszając kawę. – Po rozwodzieOtworzyła oczy na nowe możliwości, a gdy spojrzała w lustro, zobaczyła nie tylko matkę i żonę, ale przede wszystkim siebie – kobietę, która w końcu odnalazła własne szczęście.



