Żona bez etykiety

Żona bez statusu

Krystyna podeszła do lustra w przedpokoju, poprawiła włosy i raz jeszcze krytycznie się sobie przyjrzała. Nowa sukienka – granatowa, elegancka, ale skromna – leżała na niej idealnie. Buty na niewysokim obcasie, torebka w tym samym odcieniu. Wszystko, jak przystało na spotkanie z żonami współpracowników męża.

“Jakub, jestem gotowa!” – zawołała w stronę gabinetu.

“Idę, idę!” – odkrzyknął mąż, ale dźwięki dochodzące zza drzwi sugerowały, że nadal rozmawia przez telefon.

Krystyna westchnęła. Znów będą spóźnieni. A tak się starała zrobić dobre wrażenie na tych ludziach, z którymi Jakub pracował w nowej firmie. Minęły trzy miesiące, odkąd dostał stanowisko zastępcy dyrektora, a ona wciąż czuła się niepewnie na firmowych imprezach.

“Krysia, słuchaj…” – Jakub w końcu pojawił się w przedpokoju, zapinając marynarkę w biegu. – “Będzie tam Zbigniew Nowak z żoną, pamiętasz, opowiadałem ci o nim? Bardzo wpływowy człowiek, wiele od niego zależy. Postaraj się znaleźć z jego żoną wspólny język.”

“Oczywiście, postaram się” – skinęła głową. – “A czym ona się zajmuje?”

“Nie wiem dokładnie. Pewnie gospodynią domową. Albo coś tam przy fundacjach charytatywnych. Pogadacie, to się dowiesz.”

Mówił pospiesznie, myślami będąc gdzie indziej. Krystyna zrozumiała, że więcej szczegółów nie uzyska, więc milczała.

Restauracja powitała ich stłumionym światłem i cichą muzyką. Przy dużym stole już siedziało kilka par. Jakub od razu podszedł do mężczyzn, pozostawiając Krystynę samą wśród żon.

“To pani pewnie Krystyna?” – zwróciła się do niej elegancka kobieta około pięćdziesiątki w drogim kostiumie. – “Jestem Zofia Nowakowa, żona Zbigniewa. Jakub dużo o pani opowiadał.”

“Miło mi poznać!” – Krystyna wyciągnęła dłoń. – “A co dokładnie mówił?”

“Tak ogólnie. Że ma wspaniałą żonę, która go we wszystkim wspiera” – uśmiechnęła się Zofia, ale w jej oczach przemknęło coś oceniającego.

Krystyna usiadła obok niej, czując lekkie napięcie. Pozostałe kobiety przy stole były w podobnym wieku co Zofia, wszystkie ubrane drogo i ze smakiem.

“A czym się pani zajmuje, Krystyna?” – spytała szczupła brunetka, która przedstawiła się jako Anna.

“Pracuję jako tłumaczka” – odpowiedziała. – “Freelance, głównie dokumentacja techniczna.”

“Ach, jak ciekawie!” – zawołała Zofia, ale ton jej głosu mówił coś zupełnie innego. – “A jakie języki?”

“Angielski i niemiecki.”

“Rozumiem. A dzieci macie?”

“Jeszcze nie” – Krystyna poczuła, jak czerwienieje. To pytanie zawsze ją peszyło.

“Nic nie szkodzi, jeszcze wszystko przed wami!” – pobłażliwie zauważyła trzecia kobieta, pulchna blondynka. – “Ja wychowałam trójkę, wszystkie już dorosłe. Najstarszy syn mieszka w Stanach, zajmuje się biznesem.”

Rozmowa potoczyła się wydeptanym szlakiem. Kobiety dyskutowały o dzieciach, wnukach, wakacjach na ekskluzywnych kurortach, zakupach. Krystyna słuchała, od czasu do czasu wtrącając jakieś słowo, i czuła się coraz bardziej obco w tym towarzystwie.

“A pani, Krystyna, dla jakiej firmy tłumaczy?” – nagle spytała Anna.

“Współpracuję z różnymi klientami. Działam na własną rękę.”

“A, freelancer” – skinęła głową Anna. – “To chyba wygodne, pracować w domu. Ale zarobki pewnie niestabilne?”

“Zarobki są w porządku” – odparła Krystyna nieco ostrzej, niż zamierzała.

“No tak, oczywiście” – Zofia uśmiechnęła się tym bezKrystyna spojrzała przez okno na rozświetlone miasto i uśmiechnęła się do własnego odbicia w szybie, bo po raz pierwszy od dawna czuła, że jest dokładnie tam, gdzie powinna być.

Rate article
Fajna Tajna
Żona bez etykiety