Dymek od razu nie polubił wujka i więcej, znienawidził go. Mama, nerwowo przeplatając palce, powiedziała tego wieczoru swojemu ośmioletniemu synowi.

Stasia od pierwszego dnia nie polubiła wujka Tomka, a nawet więcej – znienawidziła go.

Mama, nerwowa, gładziła dłonie, kiedy tego wieczoru powiedziała do ośmioletniej córki:
– Stasiu, przywitaj się, to wujek Tomek. Pracujemy razem, a teraz postanowiliśmy też razem zamieszkać.

Stasia zmarszczyła brwi, nie rozumiejąc. Jak to? Ten obcy facet będzie teraz z nimi mieszkał?
– A tata? – Warknęła, rzucając mamie złowrogie spojrzenie i zerkiem spoglądając na wujka Tomka, który stał przy drzwiach.
– Stasiu, nie zaczynaj! – Mama jeszcze bardziej się zdenerwowała i nawet podniosła głos.

– Tata wróci! Na pewno wróci! Nie potrzebujemy ciebie! – krzyknęła Stasia do nieznajomego. Łzy trysnęły jej z oczu, a ona pobiegła do swojego pokoju.
– Stasiu, kochanie. Ile razy ci mówiłam, tata nas zostawił. Mnie zostawił i ciebie zostawił. Nie wróci już nigdy. A wujek Tomek… to dobry człowiek. Zobaczysz, będzie się o nas troszczył, zaprzyjaźnicie się. – Mama usiadła obok Stasi wtulonej w poduszkę. Gładziła ją po głowie, po ramionach, mówiła cicho i łagodnie, ale Stasia nie odwracała się, wpatrzona w ścianę. Nie wierzyła mamie i nie chciała jej słuchać. Tata często wcześniej wyjeżdżał na długo, swoim wielkim tirkiem, ale zawsze wracał. Wesoły, z prezentami dla Stasi i mamy. Już od bramy wołał: „No to jak, witamy gościa!”, a Stasia biegła mu na spotkanie z rozpostartymi rękami: „Tatuś, tatuś! A co mi przywiozłeś?”

Zanim tata wyjechał tym razem, długo rozmawiał z mamą w kuchni. Mama łkała, a tata powtarzał: „Kasiu, nie rób scen, wiedziałaś, że mam rodzinę. Muszę o nich myśleć”. Stasia miała wtedy sześć lat, nie rozumiała, dlaczego mama płacze, przecież tata mówił o nich, o ich rodzinie, o niej i mamie. Jak to możliwe, żeby miał jeszcze jakąś inną rodzinę? Stasia zasnęła tamtego wieczoru, a rano, gdy się obudziła, taty już nie było. „A kiedy wróci?” – spytała mamę, która tamtego ranka była zamyślona i często wzdychała. Stasia nie uwierzyła, gdy mama wytłumaczyła, że tata już nigdy nie wróci. Że ma inną żonę, inne dzieci, a ich – Stasię i mamę – już nie potrzebuje. Stasia wtedy strasznie się na mamę wściekła, płakała i krzyczała, że mama kłamie, że tata ją kocha i na pewno wróci. Stasia czekała długo, ale tata nie przyjeżdżał. Mama złościła się, gdy pytała o niego. A teraz w ich domu zjawił się ten wujek Tomek.

Mama wyszła. Stasia usłyszała, jak w kuchni wujek Tomek powiedział:
– Kasiu, może niepotrzebnie tak od razu. Trzeba było ją przygotować.
– Nic się nie stało. Przyzwyczai się. Wszystko się ułoży. – Odcięła mama.

Rano przy śniadaniu wujek Tomek siedział z nimi. Chwalił jajecznicę na boczku, jakby to było jakieś niezwykłe danie. Mama się uśmiechała, nalewając mu gorącej herbaty.
– Stasiu, chcesz, żebym cię zawiózł do szkoły? Możesz pokręcić kierownicą. – Zaproponował wujek Tomek.
– Pójdę sama. – Burknęła Stasia. Tata też pozwalał jej siadać za kierownicą swojej ciężarówki, oczywiście nieodpalonej, ale Stasia lubiła udawać, że jedzie gdzieś daleko, gdzieś za horyzont. A od tego wujka Tomka nie chce niczego. Wujek Tomek nie nalegał, a mama nie zwróciła córce uwagi, że jest niegrzeczna. Stasia od dawna chodziła do szkoły sama, mama pracowała w fabryce w pobliskim mieście i często wybiegała z domu, krzycząc już na progu: „Stasia, wstawaj! Śniadanie na stole!” Tylko w weekendy jedli razem.

Choć Stasia była zła na wujka Tomka, jednak zastanawiała się, jakim autem jeździ. Pewnie jakimś starym maluchem, jak u sąsiada dziadka Wiesia, który odpalI tym razem to nie był stary maluch, tylko błyszczące srebrne auto, którym wujek Tomek i mama odjechali w stronę miasta, a Stasia, zamiast pomachać, tylko nachmurzyła się i poszła w przeciwną stronę, myśląc, że choć jeszcze tego nie czuje, to powoli zaczyna rozumieć, że czasem życie układa się inaczej niż się wydaje, i że nowy dom może być równie ciepły jak ten stary.

Rate article
Fajna Tajna
Dymek od razu nie polubił wujka i więcej, znienawidził go. Mama, nerwowo przeplatając palce, powiedziała tego wieczoru swojemu ośmioletniemu synowi.