Mama wszystko zaaranżowała

„Mamo, jak mogłaś?” – krzyczała Kinga, wymachując rękami. „Nie wierzę w to! Po prostu nie wierzę!”

„Kinguś, uspokój się, proszę” – Marianna próbowała złapać córkę za dłoń, ale ta gwałtownie się cofnęła. „Porozmawiajmy spokojnie.”

„Spokojnie?” – głos Kingi przeszedł w pisk. „Po tym, coś zrobiła? Teraz cały Poznań będzie się ze mnie śmiał!”

„Nie dramatyzuj. Jaki znowu Poznań? Mieszkamy na obrzeżach.”

„Mamo!” – Kinga złapała się za głowę. „Udajesz, że nie rozumiesz, czy naprawdę nie widzisz problemu?”

Marianna ciężko opadła na kanapę. Mając sześćdziesiąt dwa lata, wciąż czuła się na tyle młoda, by organizować życie dorosłej córki. Ale po raz pierwszy od dawna poczuła się staro i zmęczona.

„Chciałam tylko pomóc” – powiedziała cicho. „Siedzisz sama, nigdzie nie wychodzisz. Po rozwodzie zupełnie się zamknęłaś.”

„To moja sprawa!” – wybuchnęła Kinga. „Moja! Jestem dorosłą kobietą, mam czterdzieści jeden lat!”

„Właśnie dlatego się martwię. Czas leci, a ty…”

„A ja co? Nikomu niepotrzebna? Brzydula jakaś?”

Marianna pokręciła głową.

„Jesteś piękna i mądra. Tylko zbyt dumna. Faceci się ciebie boją.”

Kinga przeszła się po pokoju, nerwowo kręcąc paskiem od szlafroka. Poranne słońce zalewało mały salon złotym światłem, ale atmosfera w mieszkaniu była napięta.

„Mamo, jak można było dać ogłoszenie do gazety?” – z wyrzutem powiedziała Kinga. „I to jeszcze takie…”

„A co w nim złego?” – obraziła się Marianna. „Napisałam normalnie.”

„Normalnie?” – Kinga wyciągnęła z kieszeni złożoną gazetę i ją rozwinęła. „Posłuchaj: «Zapoznam przystojną, gospodarną córkę, lat 40, z porządnym mężczyzną w celu poważnego związku. Córka pracuje jako księgowa, nie pije, nie pali, lubi gotować. Kontakt: telefon do mamy». Do mamy, rozumiesz?!”

„No i co w tym złego?” – Marianna tylko wzruszyła ramionami.

„Co złego?! Nie jestem towarem na półce! I dlaczego kontakt do ciebie, a nie do mnie?”

„Bo ty byś nikogo nie wybrała. Zawsze znajdziesz powód, żeby odrzucić.”

Kinga usiadła na fotelu naprzeciw matki i zakryła twarz dłońmi.

„Mamo, dzwonią do mnie od rana do nocy. Wyobrażasz sobie? Wczoraj jakiś dziadek po siedemdziesiątce pytał, czy umiem ugotować bigos i czy chcę się do niego wprowadzić, bo ma trzy krowy na wsi.”

„No, ten akurat nie pasuje” – przyznała Marianna. „A inni?”

„Jacy inni?” – oburzyła się Kinga. „To upokarzające! Jakbym sama nie potrafiła znaleźć faceta.”

„A potrafisz?”

Pytanie padło cicho, ale trafiło w sedno. Kinga milczała, wiedząc, że matka ma rację. Od rozwodu z Damianem minęły już cztery lata, a ona wciąż nie spotkała nikogo, kto by ją zainteresował.

„To nie znaczy, że trzeba szukać przez gazetę jak za PRL-u” – mruknęła.

„A jak inaczej? Przez internet? A ty przecież się na tym nie znasz.”

„Nauczyłabym się.”

„Tak, jak nauczyłaś się przez te cztery lata.”

Marianna wstała i poszła do kuchni.

„Herbaty?” – zawołała. „A może walerianki?”

„Mamo, nie drwij ze mnie” – Kinga podążyła za nią.

W kuchni pachniało świeżym ciastem. Marianna zawsze piekła, gdy się denerwowała. Tego dnia na stole stały drożdżówki, racuchy i ciasteczka.

„Znowu całą noc piekłaś?” – zapytała Kinga, mimowolnie się uśmiechając.

„Nie mogłam spać” – przyznała matka. „Myślałam, jak z tobą porozmawiać.”

„Trzeba było pomyśleć wcześniej, zanim dałaś to ogłoszenie.”

Marianna postawiła czajnik na kuchence i wyjęła dwie filiżanki.

„Kinguś, no pomyśl sama. Pracujesz wśród samych kobiet, facetów tam nie ma. W domu siedzisz z książkami i serialami. Do sklepu chodzisz w dresie, włosy związane byle jak.”

„Normalnie wyglądam!”

„Do domu – tak. A dla mężczyzn? Kiedy ostatnio założyłaś sukienkę?”

Kinga zamyśliła się. Rzeczywiście, po rozwodzie jakby zapomniała o swojej kobiecości. Dżinsy, swetry, adidasy – oto cała jej garderoba.

„To nie powód, żeby dawać ogłoszenia” – uparcie powtórzyła.

„A co jest powodem? Czekać, aż książę na białym koniu sam zapuka?”

Czajnik zagwizdał. Marianna zaparzyła herbatę i postawiła na stole talerz z ciasteczkami.

„Mamo, a ile w sumie było telefonów?” – ostrożnie zapytała Kinga.

„Dużo. Zapisywałam w zeszycie. Chcesz zobaczyć?”

Matka wyjęła z szuflady szkolny zeszyt w kratkę. Na okładce niezdarnym pismem było napisane: „Kandydaci dla Kingi”.

„Poważnie?” – prychnęła Kinga. „Jak w podstawówce.”

„Ale wszystko jest posegregowane. Patrz, ten Marek wydał się sympatyczny. Czterdzieści pięć lat, inżynier, po rozwodzie, bez dzieci. Miły głos, kulturalny.”

Kinga wzięła zeszyt i przejrzała kilka stron. Marianna skrupulatnie notowała imiona, wiek, zawód i krótkie opisy dzwoniących mężczyzn.

„Mamo, ty ze wszystkimi rozmawiałaś?”

„Oczywiście. Myślisz, że pierwszemu lepszemu oddam córkę? Dopytywałam o wszystko: gdzie pracuje, ile zarabia, czy ma mieszkanie.”

„Jak na przesłuchaniu” – zaśmiała się Kinga.

„No tak. A co? Trzeba wiedzieć, z kim się ma do czynienia.”

Kinga czytała notatki matki i mimowolnie się uśmiechała. Marianna podchodziła do tematu z powagą. Przy niektórych nazwiskach były dopiski: „pije”, „mieszka z mamą”, „szuka sprzątaczki”, „żonaty, kłamie”.

„A ten Janusz dlaczego przekreślony?”

„Bo od razu zaczął o sprawach intymnych. Powiedziałam, że moja córka to porządna dziewczyna, a on się rozzłościł.”

„Rozumiem. A ten, Krzysztof?”

„Wydaje się dobry. Czterdzieści trzy lata, majster na budowie, własne mieszkanie. Wdowiec, córka dorosła, już zamężna.”

Kinga odłożyła zeszyt i spojKinga spojrzała na telefon, który znów zaczął dzwonić, i zrozumiała, że czas przestać się bronić przed życiem i dać szansę nowemu rozdziałowi.

Rate article
Fajna Tajna
Mama wszystko zaaranżowała