Nowa żona ojca
Ewa trzymała w dłoniach zaproszenie na ślub i nie mogła uwierzyć własnym oczom. Złote litery na kremowym papierze oznajmiały, że jej ojciec, Tadeusz Nowak, bierze ślub z pewną Danutą Kowalską. Data była za tydzień.
– Za tydzień – mruknęła, obracając kartkę. – Nawet nie potrafił mnie uprzedzić.
Telefon zadzwonił, przerywając jej myśli. Na ekranie wyświetliło się nazwisko młodszej siostry, Kasi.
– Ewka, dostałaś to… zaproszenie? – głos Kasi brzmiał zdezorientowany.
– Dostałam. Ty coś wiedziałaś?
– Nic! Absolutnie nic! Myślałam, że tata tylko z kimś się spotyka, a tu nagle ślub!
Ewa poszła do kuchni i postawiła czajnik. Za oknem padał drobny deszcz, a w jej sercu było równie szaro i smutno.
– Kasieńka, ty ją w ogóle widziałaś? Tę Danutę?
– Raz, przypadkiem. Wychodzili z kawiarni, a ja właśnie przejeżdżałam. Młoda, może z trzydzieści pięć lat, blondynka, cała w złocie i futrach.
Ewa mimowolnie skrzywiła się. Jej ojciec miał sześćdziesiąt osiem – różnica wieku przekraczała trzydzieści lat.
– Może chodzi o pieniądze? – zasugerowała Kasia. – Pamiętasz, jak tata mówił, że sprzedał domek letniskowy? I jeszcze ma dwupokojowe mieszkanie w centrum.
– Nie wiem – westchnęła Ewa. – Trzeba do niego pojechać, porozmawiać.
– Pojedziemy razem. Jutro wyjdę wcześniej z pracy.
Następnego dnia siostry spotkały się pod domem ojca. Tadeusz Nowak niedawno się tu wprowadził po sprzedaży starego mieszkania, w którym dorastały. Wtedy tłumaczył, że chciał być bliżej centrum, ale teraz Ewa podejrzewała inne powody.
– Córki moje! – ojciec powitał je z otwartymi ramionami. – Jak dobrze, że przyjechałyście! Poznajcie Danusię.
Wyglądał na młodszego i bardzo zadowolonego. Nowa fryzura, modna koszula, nawet chód miał bardziej energiczny.
– Tato, musimy porozmawiać – poważnie powiedziała Ewa.
– Oczywiście, oczywiście! Danusia akurat przygotowuje kolację. Świetnie gotuje, zobaczycie.
Z kuchni dobiegł brzęk naczyń i kobiecy głos, nucący jakąś piosenkę. Ojciec zaprowadził córki do salonu i posadził na kanapie.
– Kochanie, jestem tak szczęśliwy, że poznacie Danusię. To wspaniała kobieta, dobra, troskliwa. Nie myślałem, że w moim wieku jeszcze mogę się zakochań.
Ewa i Kasia wymieniły spojrzenia. Słowo “zakochać” w ustach sześćdziesięcioośmioletniego ojca brzmiało nienaturalnie.
– Tato – zaczęła Kasia – jak długo się znacie?
– Cztery miesiące. Poznaliśmy się w przychodni, w kolejce do kardiologa. Danusia miała mamę w szpitalu i bardzo się martwiła. Pocieszałem ją, odprowadziłem do domu…
– Cztery miesiące i już ślub? – nie wytrzymała Ewa. – Nie za szybko?
– W naszym wieku nie ma na co czekać – ojciec lekko się nachmurzył. – Nie jesteśmy dziećmi, wiemy, czego chcemy.
W tym momencie do salonu weszła kobieta, i Ewa od razu zrozumiała, że Kasia miała rację. Danuta wyglądała na maksymalnie trzydzieści pięć lat, choć mogła być nawet młodsza. Wysoka, szczupła, z bujnymi miodowymi włosami i intensywnym makijażem. Miała obcisłą sukienkę i mnóstwo biżuterii.
– Dziewczynki, poznajcie! – ojciec zerwał się z miejsca. – To moja Danusia. A to moje córki – Ewa i Kasia.
– Bardzo mi miło – Danuta wyciągnęła rękę z długimi pomalowanymi paznokciami. – Tadeusz tak wiele o was opowiadał!
Jej głos był melodyjny, ale Ewie od razu nie spodobał się ten przesłodzony ton.
– Kolacja gotowa – oznajmiła Danuta. – Zapraszam do stołu.
W kuchni był zastawiony świąteczny stół. Drogie naczynia, których Ewa nie pamiętała w domu ojca, świece, kwiaty. Wszystko wyglądało pięknie, ale jakoś nienaturalnie.
– Danusia, opowiedz córkom o sobie – poprosił ojciec, nalewając wino.
– Cóż tu opowiadać – zaśmiała się Danuta. – Zwykła kobieta. Pracuję w salonie kosmetycznym, jestem manikiurzystką. Mieszkam sama, dzieci nie mam. Byłam mężatką, ale mąż okazał się… trudnym człowiekiem.
– Jak to trudnym? – dopytała Kasia.
– Pił, podnosił rękę. Musiałam się rozwieść. Od tamtej pory bałam się związków. Aż poznałam waszego tatę…
Danuta spojrzała na Tadeusza Nowaka z takim uwielbieniem, że Ewa mimowolnie wzdrygnęła się.
– A rodzice żyją? – kontynuowała Kasia.
– Mama tak. Tata nie żyje od dawna. Mama choruje, opiekuję się nią. Tadeusz mi bardzo pomaga, nawet daje pieniądze na leki. To taki dobry człowiek!
Ojciec promieniał z dumy.
– Tato – nie wytrzymała Ewa – możemy na chwilę?
Wyszli do przedpokoju. Danuta została w kuchni, sprzątając naczynia.
– Co chcesz powiedzieć? – ojciec od razu stał się czujny.
– Tato, zdajesz sobie sprawę, że ona jest młoda? Ma tyle lat, co ja.
– I co? Ja ją do czegoś zmuszam? Sama zgodziła się zostać moją żoną.
– A nie pomyślałeś, po co? – wtrąciła Kasia. – Tato, spójrz prawdzie w oczy. Piękna młoda kobieta wychodzi za mąż za mężczyznę, który mógłby być jej ojcem…
– Przestańcie! – ojciec podniósł głos. – Po prostu zazdrościcie, że ja mam miłość, a wy problemy w życiu osobistym!
Ewa poczuła, jak policzki płoną jej z oburzenia. Rzeczywiście niedawno przeszła rozwód, a ojciec o tym wiedział.
– Zazdrościmy? – powtórzyła. – Tato, martwimy się o ciebie!
– Nie musicie się martwić. Jestem dorosły i wiem, co robię.
Tadeusz Nowak odwrócił się i wrócił do kuchni. Siostry spojrzały na siebie i niechętnie poszły za nim.
Reszta wieczoru minęła w napiętej atmosferze. Danuta opowiadała o planach na ślub, pokazywała zdjęcia sukni, którą zamierzała założyć. Ojciec zgadzał się ze wszystkim, co mówiła,Po pogrzebie okazało się, że Danuta przepisała już na siebie mieszkanie i konto ojca, zostawiając Ewę i Kasię z pustymi rękami i gorzką świadomością, że ich ostrzeżenia przyszły zbyt późno.



