15 maja 2024
„Boże, co ja zrobiłam?” – myślę, trzymając w dłoniach filiżankę z herbatą, która już dawno wystygła. W kuchni pachnie świeżo zaparzoną miętą i piernikami, które upiekłam wczoraj – tak, od teraz mogę piecć, kiedy chcę, bez tłumaczenia się przed nikim.
Telefon wibruje po raz kolejny dziś. To Kasia, moja przyjaciółka z liceum.
– Danusia, oszalałaś?! – wrzeszczy do słuchawki, jakby mówiła do głuchej staruszki. – Jak można się tak po cichu rozwieść? Dlaczego mi nie powiedziałaś?
– Ciii – przyciszam głos, spoglądając na drzwi. – Dzieci są w domu.
– Jakie dzieci? One mają po trzydziestce! Danka, ty w ogóle rozumiesz, co robisz? Dwadzieścia osiem lat małżeństwa i nagle – bach! – rozwód?
– Kasiu, nie krzycz, proszę. I tak jest mi ciężko.
– Ale dlaczego milczałaś? Przyjaciółki od podstawówki! Mogłam cię wesprzeć…
Przycisnęłam telefon do piersi i zamknęłam oczy. Najpierw dzwoniła Małgosia z pracy, potem ciocia Bronia, teraz Kasia. Wszyscy jakby tylko czekali na pretekst, by roztrząsać moje życie.
– Danusiu, jesteś tam? – dobiega z telefonu.
– Jestem – wzdycham. – Po prostu nie chcę o tym mówić.
– Jak to nie chcesz? To przecież wydarzenie! Jesteś pierwszą z naszego towarzystwa, która się rozwiódł. No powiedz chociaż coś. Zdradzał?
– Nie.
– Pił?
– Też nie.
– No to co? Danka, mów wreszcie!
Westchnęłam ciężko. Jak wytłumaczyć Kasi, że po prostu… zmęczyłam się? Codziennością w odcieniach szarości, tymi samymi rozmowami, wrażeniem, że żyję nie swoim życiem?
– Zmęczyłam się, Kasiu. Rozumiesz?
– Czym się zmęczyłaś? Wojtek to porządny facet, nie pije, nie bije, zarabia przyzwoicie.
– Właśnie. Porządny facet. Tylko nie mój.
– Co ty wygadujesz? Jak to nie twój? Przecież przeżyliście razem prawie trzydzieści lat!
W przedpokoju rozległy się kroki. Szybko się pożegnałam i odłożyłam słuchawkę. Do kuchni weszła córka, Agnieszka, z siatką zakupów.
– Cześć, mamo – postawiła torbę na stole i przyjrzała mi się uważnie. – Dlaczego taka blada jesteś?
– Głowa mnie boli.
– Znowu Kasia? Słyszałam, jak się tłumaczysz.
Skinęłam głową. Agnieszka zaczęła rozpakować zakupy, układając je w szafkach.
– Mamo, a nie żałujesz? – zapytała, nie w– Żałujesz, że rozstałaś się z tatą? – zapytała, a ja poczułam, jak ciepłe krople spływają mi po policzkach, bo w końcu pozwoliłam sobie na prawdziwe łzy, na prawdziwe życie.



