Dzisiaj miałem straszny dzień. Mój spokój został zburzony, a serce złamane. Wszystko przez tego młokosa, który wtargnął w moje życie jak huragan.
“Chyba oszalałeś, Krzysiek! To mój pokój!” – krzyczałem, stojąc w drzwiach z kluczami w dłoni. Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę.
“Był twój, wujku Kaziu” – odparł, nawet nie odrywając wzroku od telefonu, wygodnie rozwalony na kanapie. “Teraz jest mój. Mama tak powiedziała.”
“Jaka znowu mama?!” – eksplodowałem. “Nie jestem twoim wujkiem! I gdzie moje łóżko? Gdzie moje rzeczy?”
Krzysiek tylko wzruszył ramionami, wciąż wpatrzony w ekran.
“Łóżko wynieśliśmy na balkon, rzeczy spakowane do pudeł. Mama mówi, że tam ci wystarczy miejsca.”
PoczPoczułem, jak ziemia usuwa mi się spod nóg, gdy uświadomiłem sobie, że w tym domu już nigdy nie będę u siebie.



