Kochał, ale nie mnie
Katarzyna stała przy oknie i patrzyła na podwórko, gdzie jej mąż Piotr rozmawiał z sąsiadką Magdą. Znowu. Kolejny dzień z rzędu. Stali obok jej samochodu, a Magda żywo coś opowiadała, gestykulując przy tym. Piotr słuchał uważnie, przytakiwał, czasem się śmiał.
Katarzyna odsunęła się od okna, by jej nie zauważyli. W piersi zagościło znajome uczucie – nie zazdrość, nie. Coś innego, bardziej przygniatającego. Zrozumienie.
– Mamo, a gdzie tata? – zapytała córka Zosia, zaglądając do kuchni. – Obiecał, że pomoże mi z matematyką.
– Na podwórku – odpowiedziała Katarzyna, starając się, by głos brzmiał normalnie. – Zaraz wróci.
Zosia skinęła głową i pobiegła do swojego pokoju. Katarzyna włączyła czajnik i wyjęła z szafki słoik z herbatnikami. Ręce poruszały się automatycznie, a myśli były zupełnie gdzie indziej.
Gdy Piotr wszedł do mieszkania, na jego twarzy był ten szczególny uśmiech – zadowolony, trochę rozkojarzony. Pojawiał się tylko po rozmowach z Magdą.
– Cześć – powiedział, idąc do kuchni. – Herbata jest?
– Właśnie zaparzyłam – Katarzyna postawiła przed mężem kubek. – Długo rozmawiałeś z Magdą?
– Nie bardzo. Opowiadała o nowej pracy. Wyobrażasz sobie, dostała się do agencji reklamowej. W jej wieku znaleźć taką posadę!
Piotr mówił z podziwem. W głosie słychać było dumę, jakby to było jego własne osiągnięcie. Katarzyna w milczeniu mieszała cukier w herbacie.
– A co tam będzie robiła? – spytała.
– Menadżerką ds. klienta. Ma odpowiednie wykształcenie, duże doświadczenie. W ogóle Magda jest niesamowita, po rozwodzie tak szybko się pozbierała.
Magda. Zawsze Magda. Ich sąsiadka, która wprowadziła się do bloku naprzeciwko pół roku temu. Piękna kobieta po czterdziestce, niedawno rozwiedziona, bez dzieci. Uważana, niezależna, interesująca.
Wszystko to, czym Katarzyna kiedyś była, zanim została żoną i matką. Nie że żałowała swojego wyboru, ale czasami…
– Zosia czeka na ciebie z matematyką – przypomniała mężowi.
– A, no tak, zupełnie zapomniałem. Zaraz do niej pójdę.
Piotr dopił herbatę i poszedł do córki. Katarzyna została sama w kuchni. Wzięła do ręki jego kubek i zobaczyła na dnie kilka fusów. W dzieciństwie babcia uczyła ją wróżyć z nich, ale teraz Katarzyna nie chciała znać przyszłości. Teraźniejszość była wystarczająco jasna.
Piotr się zakochał. Nie w nią, swoją żonę od siedemnastu lat, a w sąsiadkę Magdę. Sam jeszcze tego nie zrozumiał albo nie chciał przyznać, ale Katarzyna widziała wszystkie oznaki. Jak zaczął bardziej dbać o siebie, kupił nową koszulę, częściej się golił. Jak szukał pretekstów, by wyjść na podwórko, gdy Magda wracała z pracy. Jak świeciły mu się oczy, gdy o niej mówił.
Dawniej tak mu świeciły, gdy patrzył na Katarzynę.
– Mamo, tata powiedział, że ty też skończyłaś studia – Zosia wróciła do kuchni z podręcznikiem w ręce. – A czemu nie pracujesz?
Pytanie zaskoczyło Katarzynę. Córka patrzyła na nią z dziecięcą ciekawością.
– Pracowałam, kiedy byłaś mała – odpowiedziała. – Potem postanowiłam zająć się domem i rodziną.
– A nie nudzi ci się?
Nudzi? Katarzyna nigdy nie zadawała sobie tego pytania. Po urodzeniu Zosi poszła na urlop macierzyński i już nie wróciła do pracy. Piotr dobrze zarabiał, rodzina nie miała problemów finansowych. Wydawało jej się, że tak jest dobrze – być w domu, dbać o męża i córkę.
– Nie, nie nudzi mi się – powiedziała córce. – Mam mnóstwo zajęć.
– Rozumiem. A ciocia Magda mówi, że kobieta powinna być niezależna. Że nie można całkowicie zniknąć w rodzinie.
Katarzyna drgnęła. Kiedy Zosia zdążyła porozmawiać z Magdą na takie tematy?
– Kiedy ci to powiedziała?
– Wczoraj spotkałam ją pod klatką. Zapytała o szkołę, zaczęłyśmy rozmawiać. Ona jest taka interesująca, prawda? Tyle wie, tyle widziała.
– Tak – zgodziła się Katarzyna. – Interesująca.
Wieczorem, gdy Zosia odrabiała lekcje, Katarzyna i Piotr siedzieli w salonie. Mąż czytał coś na tablecie, ona przeglądała magazyn. Zwyczajna rodzinna idylla, gdyby nie ciężka cisza.
– Piotrze – odezwała się w końcu Katarzyna. – Chyba musimy porozmawiać.
Podniósł wzrok znad ekranu.
– O czym?
– O nas. O naszej rodzinie.
– A co z nami nie tak?
Katarzyna milczała, dobierając słowa. Jak powiedzieć mężowi, że widzi, jak zakochuje się w innej kobiecie? Jak wytłumaczyć, że czuje się niewidzialna we własnym domu?
– Wydaje mi się, że oddalamy się od siebie – zaczęła ostrożnie.
– Skąd taki pomysł? – Piotr zmarszczył brwi. – Żyjemy normalnie. Wszystko jest w porządku.
– Kiedy ostatnio szczerze rozmawialiśmy? Nie o domowych sprawach, ale naprawdę?
– Nie wiem. A to takie ważne?
Pytanie zabrzmiało obojętnie, i Katarzyna zrozumiała, że rozmowa nie wypali. Piotr nie widział problemu, bo nie chciał go widzieć.
– Chyba nie bardzo – odpowiedziała i wróciła do magazynu.
Następnego dnia Katarzyna poszła na siłownię. Dawno miała taki zamiar, ale zawsze odkładała. Teraz miała więcej czasu – Zosia była coraz bardziej samodzielna, domowych obowiązków ubyło.
W szatni natknęła się na Magdę.
– Katarzyna! – ucieszyła się sąsiadka. – Co za spotkanie! Też postanowiłaś poćwiczyć?
– Tak, pomyślałam, że czas – uśmiechnęła się Katarzyna.
Magda wyglądała świetnie w stroju sportowym. Wysportowana sylwetka, śladu po latach. Katarzyna mimowolnie porównała się z nią i zrobiło jej się smutno.
– Wiesz co, może potrenujemy razem? – zaproponowała Magda. – Więcej frajdy w towarzystwie.
– Dobrze – zgodziła się Katarzyna, choć w środku wszystko się w niej buntowało.
Potrenowały na maszynach, potem wstąpiły do kawiarni obok siłowniKatarzyna uśmiechnęła się, patrząc w lustro – pierwszy raz od dawna widziała w nim nie tylko żonę i matkę, ale przede wszystkim siebie.



