Ból wspomnień, niemożność zapomnienia

Boli pamiętać, nie sposób zapomnieć

Kwiecień cieszył ciepłą pogodą, lecz na początku maja nagle zrobiło się zimno, a nawet przez dwa dni sypał śnieg. Zbliżały się długie weekendowe święta.

– Postanowiłam pojechać na grób mamy. Dawno tam nie byłam – powiedziała Krystyna córce w przeddzień święta.

– Na długo? Zatrzymasz się u rodziny? – spytała Ola.

– Rodzina… – Krystyna zamyśliła się. – Mama wcześnie odeszła. Ojca nie pamiętam. Nie miałam rodzeństwa. Zatrzymam się u kuzynki. Mieszka w naszym mieszkaniu. Chciałam zadzwonić, uprzedzić, ale nie zapisałam numeru. A może go nawet nie miała. Nie sądzę, żeby wyjechała. W sumie chciałam tam i z powrotem w jeden dzień – odparła.

– Mogę pojechać z tobą? Nigdy nie byłam w twoim rodzinnym mieście.

– Myślałam, że masz plany na święta, więc nie proponowałam. Jedźmy. We dwójkę raźniej – ucieszyła się Krystyna. – Mieszkałaś tam do trzeciego roku życia. Nie pamiętasz?

– Nie – Ola na chwilę zamyśliła się i pokręciła głową.

– Wanda przyjeżdżała do nas raz. Byłaś już duża. Gdy dowiedziała się, że nie wracam do rodzinnego miasta, poprosiła, by mogła zamieszkać w naszym mieszkaniu. Zawsze marzyła, by wyrwać się ze wsi. Pojechałam wtedy z nią, pomogłam się zameldować. U niej się zatrzymamy, jeśli nie zdążymy wrócić.

Wczesnym rankiem wyruszyły na dworzec. Czekając na autobus, Krystyna rozglądała się. Dostrzegła kilka znajomych twarzy, ale nikt się nie przywitał. Sama też nie umiałaby powiedzieć, kto to był. W autobusie było tłoczno, prawie wszystkie miejsca zajęte.

– Denerwujesz się? W końcu spotkanie z przeszłością, wspomnieniami – spytała Ola, pochylając głowę i zaglądając matce w twarz, gdy już usiadły.

– Przeszłość nie zawsze jest jasna i radosna. Były w niej rzeczy, o których nie chce się pamiętać – westchnęła Krystyna.

– Masz na myśli ojca?

– Jego też. Nie rozmawiajmy o tym teraz – odcięła się ostrzej niż zamierzała.

– Dobrze – Ola oparła się o siedzenie i wpatrzyła się przed siebie.

Wkrótce autobus ruszył z placu przed dworcem i potoczył się przez miasto, które Krystyna uważała za swoje. Monotonny warkot silnika działał usypiająco. Głowa Oli opadła na ramię – spała.

Krystyna pozazdrościła jej. Patrzyła na migający za oknem las. Nie udało się jej zasnąć, choć próbowała. Była zbyt zdenerwowana. Przez tyle lat trzymała wspomnienia zamknięte głęboko w sobie, a teraz wdzierały się na powierzchnię, burząc jej spokój i każąc wątpić w decyzję powrotu do miasta młodości…

***

Zachodzące słońce ciepłymi promieniami muskało twarze dwóch przyjaciółek siedzących na balkonie.

– Jutro ostatni egzamin i wolność! Złożymy papiery na studia i będziemy czekać. Aktywnie – dodała Agata. – Wysypiać się, pływać, spacerować, robić, co chcemy.

Krysia kołysała się na taborecie, opierając dłonie na siedzisku.

– Co z tobą? Krys, nie jesteś chora? Jakaś blada – zaniepokoiła się Agata i przyjrzała się przyjaciółce. – Czy ty…

– Co ja? – ostro spytała Krysia, nie patrząc na nią.

– Sama wiesz co. – Agata nie spuszczała z niej wzroku. – Dziewczyny plotkują, że masz coś z Jackiem… – nie dokończyła.

Krysia przestała się kołysać i zastygła. Teraz Agata patrzyła na nią z nieukrywaną ciekawością.

– Nie mów głupot. Nic między mną a Jackiem nie było i nie ma. Dobrze, chodźmy, mama zaraz wróci, zobaczy, że się nie uczymy, będzie krzyczeć. – Wstała i przez otwarte drzwi balkonowe weszła do kuchni.

Zaszczękał zamek, wróciła mama. Zobaczyła córkę z przyjaciółką i bez powitania spytała:

– Wszystko umiecie? Przygotowane do egzaminów?

– Dzień dobry, ciociu Zosiu. Tak, razem się uczyłyśmy – Agata przecisnęła się wąskim przedpokojem do drzwi. – To ja pójdę? – spytała, patrząc znacząco na Krystynę.

– Idź, idź, jutro nagadacie się – westchnęła mama i poszła z siatkami do kuchni.

Krysia podążyła za nią.

– Jakaś blada. Nie jesteś chora? – spytała mama, otwierając lodówkę. – Nic nie jadłaś? – Spojrzała na córkę.

– Nie chce mi się. Gorąco. Pójdę się pouczyć. – Wstała i wyszła do pokoju.

Z balu maturalnego wyszła wcześniej. Duszność powodowała, że czuła mdłości. Długo siedziała na ławce w sąsiednim podwórku, aż zmarzła.

– Czemu tak wcześnie wróciłaś? – zaniepokoiła się mama, odkładając dzierganie.

Krysia usiadła obok niej na kanapie.

– Coś się stało? – spytała z troską.

Elegancka, różowa sukienka podkreślała bladość jej twarzy.

– Mamo, jestem w ciąży – wyrzuciła z siebie, bojąc się spojrzeć na matkę.

– Co? Jak… Jacek? Wiedziałam, że te wasze wyjścia do kina do niczego dobrego nie doprowadzą – mama jęknęła i przycisnęła dłoń do piersi.

– To nie Jacek. – Krysia do bólu przygryzła wargę.

– A kto? Boże! Zgwałcono cię? – Mama przerwała, zakryła oczy i łapała powietrze. – Dlaczego nie powiedziałaś? Trzeba go było ukarać…

– Nie wiedziałam. Bałam się. Wszyscy by się dowiedzieli, pokazywaliby palcami… Mamo – głos Krystyny drżał od powstrzymywanych łez.

Mama objęła córkę za ramiona i przytuliła.

– Trzeba jechać do szpitala, usunąć ciążę. Który tydzień?

– Byłam – cicho powiedziała Krysia. – Powiedzieli, że mam ujemny rezus, aborcja jest niebezpieczna. I to już późny termin.

– Boże, dopomóż! – szepnęła mama. – Dobrze, dziecko to nie choroba. Damy radę. Tylko nie ukrywaj się, powiedz mi wszystko. Kto to?

Krysia odsunęła się.

– Nie. Nienawidzę go. Jeśli myślisz, że zmusisz go do małżeństwa, wolę się utopić.

– Co ty mówiszKrystyna przytuliła córkę mocniej i pomyślała, że mimo bólu przeszłości, to Ola była jej największym szczęściem i siłą, by iść dalej.

Rate article
Fajna Tajna
Ból wspomnień, niemożność zapomnienia