**Powrót**
„Agatko! Gdzie jesteś? Agatko!” – Basia wpadła do domu, rozejrzała się po pustym pokoju i wybiegła na ganek, stukając obcasami i trzaskając drzwiami. „Gdzie się podziała?” – Z desperacji i zniecierpliwienia Basia tupnęła nogą.
Zza węgła domu wyłoniła się niewysoka dziewczyna z plastikową miską w dłoniach.
„No wreszcie. Wołam cię, wołam…” – Basia zbiegła z ganku ku przyjaciółce.
„Pranie wieszałam w ogrodzie. Co się stało?” – Agata postawiła miskę na ganku.
„Stało się.” – W oczach Basi błysnęło coś ciemnego spod gęstej grzywki.
Chciała przedłużyć niepewność przyjaciółki, nie wyjawić od razu nowiny, ale nie wytrzymała i wyrzuciła z siebie jednym tchem:
„Witek wrócił.”
„Naprawdę?” – W oczach Agaty niedowierzanie zmieniło się w radość, potem w zamęt i znów w wątpliwość.
„Nie kłamię. Widziałam go na własne oczy. Matka pewnie go nie puści, też się stęskniła.”
„Chodźmy.” – Agata roześmiała się i pierwsza ruszyła z podwórka.
Słońce zalewało wieś ciepłym światłem, rzeka wiła się wśród zarośniętych brzegów, a cały świat wydawał się niezwykle piękny. Ale Agata nie widziała niczego wokół. Serce wybijało radośnie: „Witek! Witek!”, w oczekiwaniu na długo wyczekiwaną chwilę z ukochanym.
„Patrz, tam jest!” – Basia złapała Agatę za rękę.
Naprzeciw szedł Witold w mundurze. Zauważył dziewczyny i ruszył biegiem.
Radość zalała serce Agaty, poderwała się z miejsca i rzuciła w jego stronę, wpadaWitek otoczył ją mocnym uściskiem, a w jego oczach odbiło się to samo uczucie, które tliło się w sercu Agaty przez wszystkie te lata.



