– Weronika, cześć. Po co tak nagle mnie wezwałaś? Nie mogłaś powiedzieć przez telefon? – zapytała wchodząca do mieszkania Kasia, zdejmując lekki żakiecik.
– Nie rozmowa przez telefon. Chodź do kuchni – Weronika zgasiła światło w przedpokoju i ruszyła za przyjaciółką.
– No to mnie zaciekawiłaś. Gadaj już – Kasia usiadła przy stole i złożyła ręce jak wzorowa uczennica, czekając na wyjaśnienia.
Weronika postawiła na stół niedopitą butelkę czerwonego wina i dwa kieliszki.
– Oho?! Tak poważna rozmowa? Słucham z zapartym tchem – powiedziała Kasia.
Weronika nalała wina i usiadła naprzeciwko.
– Dla relaksu i lepszego zrozumienia – odpowiedziała z pretensjonalnym uśmiechem, podnosząc kieliszek i biorąc pierwszy łyk.
Kasia też uniosła kieliszek, ale nie spieszyła się z piciem, czekając, aż przyjaciółka zacznie mówić.
– Jestem stracona. Zakochałam się tak, że rozum mi odebrało. Żyję jak we śnie, myślami tylko u niego. Kładę się spać i liczę godziny do rana. Nie sądziłam, że tak można. Tomka też kochałam, ale nie tak. A teraz… – Weronika dokończyła wino jednym haustem.
– Współczuję. I to dlatego mnie wezwałaś? Żeby się pochwalić? – Kasia odstawiła kieliszek i wstała od stołu.
– Usiądź – Weronika pociągnęła ją za rękę, sadzając z powrotem.
– A co z Tomkiem? – spytała Kasia, opadając na krzesło.
– Co z Tomkiem? Jesteśmy razem siedem lat. Mamy spokój, wszystko gra. A poznałam Olka i przepadłam – Weronika westchnęła. – Potępiasz mnie? Ty nigdy tak nie kochałaś? No właśnie. Więc nie oceniaj – dodała nagle ostro. – Wezwałam cię właśnie po to, żeby porozmawiać o Tomku.
– Chyba się napiję – Kasia zrobiła kilka łyków, przytakując z aprobatą, patrząc na kieliszek.
– Przecież ty się podkochiwałaś w moim mężu. Myślisz, że nie widziałam, jak na niego patrzysz? – Weronika zastukała paznokciem w blat.
Krążyła wokół tematu, nie wiedząc, jak przejść do sedna.
– Nie pierdol – prychnęła Kasia.
Weronika wzruszyła ramionami.
– Nie jestem zazdrosna, nie myśl tak. To nawet lepiej. Postanowiłam odejść od Tomka, ale nie potrafię mu powiedzieć prawdy. Szkoda mi go.
– Kiedy zdradzałaś, nie było ci szkoda, a teraz mówić żal? To trochę nielogiczne, nie uważasz? – Kasia wypiła kolejny łyk.
– Co ty wiesz? On jest dobry. Krzyczę na niego, wyżywam się, a on milczy. Domyla się i milczy. Nie zasługuje, żeby go tak potraktować. Rozumiesz?
– Nie. Wytłumacz – poprosiła Kasia.
Weronika nalała sobie jeszcze wina.
– Mogę mu po prostu powiedzieć: „Nie kocham cię, odchodzę, wybacz”. On mnie puści. Ale co się z nim stanie? Faceci ciężko przeżywają, gdy ich zostawiają. Ich samoocena leci na łeb. Może zacząć pić, zmarnować się… Nie mogę tak z nim postąpić. Teraz jasne?
– A ja tu po co?
Weronika przewróciła oczami na brak spostrzegawczości przyjaciółki.
– Podoba ci się. Może nawet kochasz go platonicznie – Weronika wpatrzyła się w Kasię. Ta odwróciła wzrok. – Byłabym spokojna, gdyby był z tobą, a nie z jakąś…
– A… Chyba kapuję. Chcesz, żebym zajęła się Tomkiem, gdy ty będziesz hasać z kochankiem? Ty chyba naprawdę oszalałaś. On jest rzeczą? Pobawiłaś się, znudził, oddałaś koleżance… – Kasia wychyliła wino duszkiem, skrzywiła się, otarła usta dłonią.
– Dzięki, przyjaciółko, za komplement. Nie wiedziałam, że jestem lepsza od jakiejś lali. Nie, to bzdura. Znajdź kogoś innego, komu podrzucisz swojego męża. A spytałaś go? Czy on chce być ze mną? – Kasia nerwowo kręciła pustym kieliszkiem.
– To zależy od ciebie – Weronika pochyliła się przez stół.
– Nie, ty naprawdę odleciałaś. Musisz się leczyć – Kasia aż poczerwieniała z oburzenia.
– Na miłość, niestety, nie ma lekarstwa. A głowę straciłam, to fakt – odparła Weronika z wyższością.
– A jeśli nie wyjdzie z tą twoją miłością? Wtedy? Zechcesz odzyskać Tomka? „Podobało się? Dziękuję i oddaj męża”? – Kasia była coraz bardziej zirytowana.
– Nie umiem myśleć o przyszłości. Wiem tylko, że umrę bez niego… – Weronika odchyliła się na oparcie krzesła.
Kasia milczała. Co tu powiedzieć? Wypiły. W głowie Kasi nie mieściło się, co wymyśliła Weronika. Ale z drugiej strony… dlaczego Tomek miałby trafić do kogoś innego, a nie do niej? W końcu naprawdę go lubi.
– Pomóż mi. Po prostu bądź przy nim, odwróć jego uwagę, weź go do łóżka, jeśli chcesz. Mam ci tłumaczyć? – Weronika patrzyła przez Kasię pustym wzrokiem.
– Co za absurd. Siedzimy, pijemy, a żona proponuje koleżance, żeby przespała się z jej mężem. Za dużo seriali? Przypomina mi „Moralność pani Dulskiej”. Pamiętasz, jak to się kończy? „A niech tam!”, dramat, cisza… Jak ci to w ogóle przyszło do głowy?
– Nie krzycz – Weronika przycisnęła palce do skroni. – Po prostu zaproponowałam. Nie chcesz? Twój wybór. Niech się stoczy… – Weronika przytknęła kieliszek do ust, przymknęła oczy.
Kasia hipnotyzująco śledziła, jak przełyka wino, jak drży żyłka w dołku między jej obojczykami.
– Chcę tylko, żeby nie cierpiał, a był szczęśliwy, tak jak ja. Jeśli razem się nie uda, to przynajmniej osobno. Chcę, żeby był w dobrych rękach. W twoich – powiedziała Weronika, stawiając pusty kieliszek.
– O czym dyskutujecie, dziewczyny? Mam nadzieję, że nie o mnie? Ała, pijecie – rozległ się głos Tomka.
Przyjaciółki jednocześnie się odwróciły. W drzwiach kuchni stał Tomek i uśmiechał się.
– Nareszcie. Rozbieraj się, myj ręce, jemy kolację. Omawiałyśmy film – Weronika wstała, podeszła do kuchenki i zapaliła gaz pod patelnią.
Lera stała jeszcze długo pod blokiem, patrząc w ciemniejące niebo, czując w środku taką samą bezdenną pustkę jak ta nad jej głową.



