Drugie Zyskanie

**Druga szansa**

– Róża, idziesz do domu? – Przyjaciółka Kasia niecierpliwie stuknęła paznokciami w blat biurka.

– Nie, jeszcze zostań. Miał po mnie zajechać – skłamała bez mrugnięcia okiem.

– No, jak chcesz. Do jutra. – Kolysząc biodrami, Kasia wyszła z gabinetu.

Pracownicy jeden po drugim opuszczali biuro. Za drzwiami słychać było pośpieszne kroki i stukot obcasów. Róża wzięła telefon i zamyśliła się. *”Pewnie już wlał w siebie parę piw i leży przed telewizorem z brzuchem do góry.”* Westchnęła i nacisnęła zieloną słuchawkę. Po trzech sygnałach usłyszała bełkot telewizora, a dopiero potem głos Jacka:

– Słucham.

– Jacek, pada, a ja mam zamszowe buty. Przyjedź po mnie.

– Różo, kochanie, nie wiedziałem, że zadzwonisz, już wypiłem. Weź taksówkę – powiedział mąż.

– Jak zawsze. Nic więcej się po tobie nie spodziewałam. A przecież, kiedy się oświadczałeś, obiecywałeś nosić mnie na rękach.

– Różuniu, skarbie, mecz… – W tle rozległy się okrzyki kibiców, a Róża rozłączyła się.

Minęły czasy, gdy mąż czekał na nią pod biurem. Wtedy nie miał samochodu, ale i tak codziennie po nią przyjeżdżał. Róża westchnęła, wyłączyła komputer, ubrała się i wyszła.

Ciszę korytarza przerwała stukot jej obcasów. Wszyscy już dawno poszli. Na parterze, przy recepcji, stał zastępca dyrektora, Bartosz Marek, i rozmawiał przez telefon. Wysoki, wysportowany, w długim czarnym płaszczu wyglądał bardziej jak hollywoodzki aktor niż urzędnik w zwykłym biurze. Kobiety plotkowały, że jest kawalerem.

Róża zawsze miała cięty język i uważała, że pewnie jest chory, skoro taki przystojniak wciąż sam.

– Spotyka się z modelką. Zapomniałam jak się nazywa. Często widuję ją na okładkach – powiedziała kiedyś Kasia, która znała wszystkie plotki.

Jacek w młodości też niczego sobie był. Codziennie podciągał się trzydzieści razy na drążku na podwórku. A potem… Potem się rozlenił, wciągnął w piwo, wyhodował brzuch. I codziennie, wracając z pracy, Róża widziała tę samą scenę – Jacek leżał na kanapie przed telewizorem, a na podłodze stała puszka piwa.

Już miała wyjść, gdy za plecami rozległ się przyjemny baryton, od którego przeszły ją ciarki.

– Róża Katarzyno, coś pani dziś późno.

– Myślałam, że mąż po mnie podjedzie, ale nie mógł – odpowiedziała z uśmiechem, odwracając się.

Bartosz schował telefon do kieszeni płaszcza i podszedł do niej.

– Podwiozę panią. – Otworzył drzwi, przepuszczając ją przodem.

– Nie, co pan, nie trzeba. Zadzwonię po taksówkę – zaczęła odmawiać, wychodząc na ulicę.

Na schodach zatrzymała się, patrząc na kałuże i swoje modne zamszowe buty. No cóż, wiosna – ledwo śnieg stopniał, a już deszcze.

– Niech pani uważa, że taksówka już czeka. – Bartosz wziął ją pod rękę i poprowadził do swojego samochodu.

Jak tu odmówić? Szkoda, że nie widziała żadna z koleżanek – poumierAle gdy Bartosz odpalił silnik, Róża nagle zrozumiała, że prawdziwe szczęście nie czeka w luksusowym aucie, lecz w domu, gdzie Jacek – choć nieidealny – wciąż na nią czekał, i wyciągnęła klucze z torebki, mówiąc: “Dziękuję, ale jednak wrócę do męża”.

Rate article
Fajna Tajna
Drugie Zyskanie