„Dlaczego twoja mama mnie nie lubi? Przecież nic złego jej nie zrobiłam!”

“`
„Nie podobałam się twojej mamie. Dlaczego? Nigdy nic złego jej nie zrobiłam” – zapytała Kinga.
„Wojtku, gdzie tak pędzisz? Zjedz spokojnie” – surowo powiedziała Halina Stanisławówna.

„Mamo, spóźniam się” – Wojtek odgryzł pół kanapki, popił kawą i wybiegł z kuchni.

„I jeszcze dostaniesz wrzodów…” – mamrotała Halina Stanisławówna, utykając za synem na krótkich nogach. – „Do tej swojej Kingi się śpieszysz? I co ty w niej widzisz? Magda to przecież urodziwa dziewczyna, efektowna, i w tobie zakochana. Lepiej byście do siebie pasowali. Para z was jak z obrazka.”

Wojtek w milczeniu wiązał sznurowadła, przeżuwając resztę kanapki.

„Jak dziecko” – mama pokiwała głową. – „Twoja Kinga by pięć minut poczekała, nie umarłaby.”

„Mamo, daj spokój” – Wojtek wyprostował się, poprawił koszulkę. – „To moje życie. Sam zdecyduję, kto mi pasuje.”

„Zdecydujesz. Aż sobie później przypomnisz, ale będzie za późno. Taka ładna dziewczyna nie zostanie sama…” – Ostatnie słowa Halina Stanisławówna rzuciła już w zamknięte drzwi.

Niezadowolona przygryzła usta i powlokła się z powrotem do kuchni. Dokończyła porzuconą przez syna połowę kanapki, wpatrując się w ścianę. Potem z furią zabrała się za szorowanie kuchenki gazowej. Gdy była zirytowana lub zdenerwowana, zawsze zaczynała czyścić podłogi lub piec.

Kiedy zadzwonił dzwonek, pomyślała, że to Wojtek czegoś zapomniał. Halina Stanisławówna pospieszyła otworzyć. Ale zamiast syna, na progu stała Kinga. Chuda dziewczyna uśmiechała się, patrząc na nią dużymi szarymi oczami. Tak patrzą dzieci, gdy czekają na obiecaną im radość.

„Halino Stanisławno, dzień dobry. A Wojtek…”

„Wymknął się pięć minut temu. Minęliście się?” – spytała Halina Stanisławna, naciągając usta w uśmiechu. Nie było wiadomo, czy cieszy ją widok dziewczyny, czy to, że swoimi słowami mogła ją zmartwić.

„Szkoda. Proszę mu przekazać, że byłam. Wyjeżdżamy z mamą do babci. Została przewieziona do szpitala.”

„Przekażę. Czemu nie? Ale możesz sama do niego zadzwonić.”

„Próbowałam. Telefon ma wyłączony.”

Halina Stanisławna zawsze prosiła, by w domu wyłączał dźwięk. Mówiła, że od ciągłych połączeń dostaje migreny.

Gdy po dwudziestu minutach przygnębiony Wojtek wrócił do domu, matka zjadliwie zapytała:

„Co tak wcześnie, synku?”

„Nie przyszła. I w domu jej nie ma. Mamo, Kinga nie była?”

„A miała?” – niewinnie zdziwiła się Halina Stanisławna. – „Wszystko mogło się zdarzyć. Twoja Kinga nie zniknie. Przyjdzie.”

Później Wojtek poszedł na trening, a Halina Stanisławna wybrała się do sklepu, wypolerowawszy wcześniej kuchenkę do połysku. Tam natknęła się na Magdę, dawną koleżankę syna.

Halina Stanisławna słusznie uważała, że uroda wiele znaczy. A Magda była naprawdę piękna, nie to co ta wychudzona Kinga z wielkimi oczami. I to, że jej ojciec pracował w urzędzie miasta – to było coś. Z takim teściem Wojtkowi zapewniona byłaby dobra praca, mieszkanie… Nie mógł przecież całe życie być sportowcem. Matka nie była materialistką, ale nie zamierzała zostawiać przyszłości jedynego syna przypadkowi.

„Witaj, Magdusiu” – powitała ją słodkim głosem Halina Stanisławna. – „Dawno cię nie widzieliśmy.”

„Dzień dobry. Chętnie, ale Wojtek ma już kogoś. Nawet na mnie nie patrzy” – Magda od razu włączyła się w grę i nadąsała usta.

„Daj spokój. Może ty powinnaś być bardziej stanowcza, zaprosić go do kina.”

„Próbowałam, ale on ciągle zajęty.”

„Wiem, czym zajęty” – machnęła ręką Halina Stanisławna. – „Nawiasem mówiąc, Kinga wyjechała. Powiedziała, że na tydzień. Więc nie przegap okazji. Wpadnij wieczorem, herbatę popijemy.”

Magda rzeczywiście przyszła. Halina Stanisławna wyszła „zaparzyć wodę”, wymownie wskazując oczami na pokój syna. Magda zapukała i weszła. Wojtek leżał na kanapie, wpatrując się w sufit.

„Cześć. Spotkałam dziś twoją mamę w sklepie. Zaprosiła mnie. Dlaczego taki smutny? Może pójdziemy do kina? Pogoda ładna.”

„Magda, dopiero co z treningu, jestem zmęczony. Innym razem, dobrze?” – Wojtek niechętnie usiadł.

„Dobrze, trzymam cię za słowo” – łatwo zgodziła się Magda.

Usiadła obok i zaczęła wypytywać o treningi, zawody – wszystko, co Wojtka interesowało, oprócz Kingi. Potem pili herbatę, a Halina Stanisłówna zasuggPo latach wspólnych, pełnych zrozumienia i ciepła, Wojtek i Kinga często śmiali się, że nawet Halina Stanisłówna nie mogła się oprzeć urokowi ich miłości.

Rate article
Fajna Tajna
„Dlaczego twoja mama mnie nie lubi? Przecież nic złego jej nie zrobiłam!”