Proszę, oddaj mi moje dziecko. Zrobię dla ciebie wszystko, co zechcesz.

**Dziennik, 15 stycznia**

*„Proszę, oddaj mi syna. Dam ci wszystko, czego zapragniesz”* — wyszeptała ledwie słyszalnym głosem Kasia, trzymając się ostatnich sił.

*„Nie martw się o ojca. Ma zaledwie czterdzieści trzy roku. Myślisz, że będzie wiecznie płakał po twojej mamie? Nie licz na to. Statystyki są nieubłagane — samotnych kobiet jest więcej niż mężczyzn. Na pewno jakaś przygarnie go pod swoje skrzydła. Dlatego jedźmy do Warszawy, nie przeszkadzaj mu układać życia na nowo. Czy chcesz, żeby do końca dni żył w samotności?”*

Mieszkali w małym miasteczku pod Krakowem. Gdy dziewczyny były w pierwszej klasie liceum, mama Kasi zginęła pod kołami samochodu. Ona i ojciec przeżywali stratę ciężko. Na Kasię spadły domowe obowiązki, ale dawała sobie radę — nie zaniedbała nauki i zdała maturę z wysokimi wynikami.

Ola od zawsze marzyła, by wyrwać się z prowincji do Warszawy, i namawiała Kasię, by jechały razem.

*„Ojciec wciąż nie pogodził się ze śmiercią mamy. A jeśli i ja wyjadę? Nie, nie zostawię go samemu sobie”* — odmawiała Kasia.

*„Przestań się martwić. To dorosły człowiek, nie rozpłacze się wiecznie. Zobaczysz, niedługo jakaś samotna kobieta go ogarnie. Więc jedźmy, nie stój mu na drodze. Czy pragniesz, by umarł w samotności?”*

Bezlitosne słowa przyjaciółki bolały, ale nie były pozbawione prawdy. Kasia w końcu porozmawiała z ojcem.

*„Jedź, córeczko. Dam radę. Warszawa nie jest aż tak daleko — nie na Syberię wyjeżdżasz. Jeśli coś pójdzie nie tak, zawsze możesz wrócić. Co masz tu do stracenia?”*

I tak Kasia wyjechała z Olą. Mogła dostać się na uniwersytet, ale Ola miała średnie wyniki. Kasia nie chciała jej zostawić — razem zapisały się do szkoły pedagogicznej. Zamieszkały w jednym pokoju w akademiku.

Z początku Kasia co weekend jeździła do domu. Ale po Nowym Roku zauważyła zmianę — ojciec był bardziej ożywiony, zadbany, w lodówce stał garnek z zupą i schabowe. *„Sam to ugotował?”*

Zarumieniony, przyznał, że to sąsiadka Ewa mu przygotowała… i nie tylko. Kasia uspokoiła go, mówiąc, że rozumie i cieszy się, że ma kogoś przy sobie. Zauważyła też, że gdy przyjeżdża, Ewa znika.

*„Co wy jak dzieci? Żyjcie normalnie, nie mam nic przeciwko”* — powiedziała, choć odwiedzała go rzadziej, by nie przeszkadzać.

Ola nie przykładała się do nauki — wagarowała, nocowała u chłopaków, a Kasia ciągle ją kryła, pomagając na zajęciach.

*„Zupełnie olewasz szkołę? Wylatujesz albo zajdziesz w ciążę. Tego chcesz?”* — probowała przemówić jej do rozsądku.

*„BrKasia mocniej przytuliła Wanieczka, wiedząc, że najważniejsza jest miłość, którą daje mu każdego dnia, a reszta już nie ma znaczenia.

Rate article
Fajna Tajna
Proszę, oddaj mi moje dziecko. Zrobię dla ciebie wszystko, co zechcesz.