**Dziennik: Czekanie na szczęście**
Mówią, że czekanie na szczęście jest lepsze niż samo szczęście. Bo kiedy czekasz, masz nadzieję, wyobrażasz sobie, już jesteś szczęśliwy. A chwila, gdy je masz, trwa krótko. Nie zdążysz się nim nacieszyć, a ono staje się zwyczajne, codzienne. I znowu zaczynasz czekać…
Marek Kowalski miał wszystko: mieszkanie w Warszawie, samochód, dobrą pracę z pensją sześciu tysięcy złotych, żonę – przy okazji piękną. Znali się od podstawówki. Pierwsza miłość przerodziła się w małżeństwo, mimo przeciwności.
Miał też córeczkę, czteroletnią Zosię. Żona nie pracowała, zajmowała się domem. Zosia, jego słoneczko, była dla niego całym światem.
Czego więcej potrzeba do szczęścia? Żyj i ciesz się. Ale człowiek jest tak skonstruowany – gdy ma wszystko, chMarek spojrzał w okno, gdzie pierwsze płatki śniegu wirowały w mroźnym powietrzu, i zrozumiał, że prawdziwe szczęście już dawno trzymał w dłoniach – lecz dopiero teraz, gdy o mało nie stracił wszystkiego, potrafił je dostrzec.



