Kolejny problem…
– Ewa, no chodź, proszę – błagała Kasia.
– Nie chce mi się. Nikogo tam nie znam. Idź sama albo weź Maję, Anię – odparła Ewa. – Wkrótce sesja, trzeba się uczyć.
– Anka się wkuwa, Maja bez swojego Tomka nigdzie się nie ruszy, a samej jakoś głupio, jakbym goniła za Rafałem.
– A czyż nie gnasz? – spytała Ewa.
– Ewka, no błagam… – Kasia złożyła ręce jak do modlitwy.
– Dobrze już. Tylko spróbuj zostawić mnie tam samą – uprzedziła Ewa, podnosząc się z kanapy.
U jednego ze starszych roczników rodzice wyjechali na rok do Afryki, mieszkanie stało puste. W soboty urządzali tam imprezy. Zbierali się starsi studenci, przychodzili ludzie z innych kierunków, a nawet świeżo upieczeni absolwenci, dzielili się „doświadczeniem”, patrząc z góry na młodszych kolegów.
Kasia trafiła tam przypadkiem. Spotykała się ze starszym kolegą, to on wprowadził ją do tej paczki. Wkrótce zerwali, a Kasia zwróciła uwagę na Rafała. I teraz prosiła Ewę, by poszła z nią na imprezę, licząc, że znów go spotka. Sesja w toku, na uczelni nie ma szans się zobaczyć.
Ewa włożyła jeansy i luźną białą koszulę. Z jednej strony wpuEwa uśmiechnęła się pod nosem, patrząc, jak jej córeczka bawi się w ogrodzie, i pomyślała, że życie potrafi zaskoczyć – czasem na lepsze.



