Czy się rozwodzisz? Zostanę z tatą

Dawno temu, w małym miasteczku pod Krakowem, żyła Bożena, która od dłuższego czasu czuła, że jej związek z Bogdanem wisi na włosku. Ciepło między nimi wygasło, miłość zastąpiła rutyna, a rozmowy stały się rzadkie i pełne niespełnionych oczekiwań. W powietrzu unosiło się napięcie, jak przed burzą.

Bożena czekała, oszukując samą siebie, że jakoś to się ułoży. Bała się poruszyć temat, by nie odkryć czegoś, co przekreśliłoby ich wspólne życie. A co z ich córką, Kasią? O nią trzeba było zadbać.

Gotowała obiady, sprzątała mieszkanie, pilnowała, by Kasia nie wracała zbyt późno i odrabiała lekcje. Córka miała już swoje dziewczęce sekrety – cóż, dorastała. A Bogdan? Bogdan przynosił pensję. I na tym kończył się jego udział w życiu rodziny.

Ostatnio nie rozstawał się z telefonem. Wpatrywał się w ekran jak nastolatek.

Pewnego dnia Bożena zachorowała. Gorączka, rozbicie, ból głowy. Poprosiła męża, by przygotował kolację. Kasia znów gdzieś się zaszyła z koleżankami.

– Daj spokój, wystarczy herbata z kanapkami – odparł Bogdan.

Była zbyt słaba, by się kłócić. Przez dwa dni leżała w półśnie. Gdy wróciła do kuchni, zobaczyła stos brudnych naczyń w zlewie, puste kartony po pizzy na wierzchu śmieci, pralkę wypchaną jego koszulami. Wzięła się za sprzątanie, gotowanie, a wieczorem padła ze zmęczenia.

Po kolacji znowu była góra naczyń. Ledwo powstrzymała łzy.

– Dość. Nie jestem służącą. Pracuję tak jak ty, a potem jeszcze ogarniam dom. Mógłbyś chociaż po sobie posprzątać.

– I tak umyjesz – wzruszył ramionami.

– Wynieś jutro śmieci. Worek postawię pod drzwiami.

– Dobra – mruknął, nie odrywając wzroku od telefonu.

– Nie „dobra”, tylko nie zapomnij – westchnęła. – Kiedyś mi pomagałeś, nawet odkurzałeś. Nie proszę o gwiazdkę z nieba, tylko o wyrzucenie śmieci. Słyszysz mnie w ogóle? Odłóż ten telefon!

– Co? Przecież wszystko robię.

– Co „wszystko”?

– Czego się czepiasz? Kobieta powinna dbać o dom. Ja zarabiam. Czego jeszcze chcesz? Są w domu dwie baby, a ja mam zmywać?

– „Babą” nazywasz własną córkę? – warknęła Bożena.

– A gdzie ona w ogóle jest? Twoje wychowanie – pozwalasz jej łazić po nocy. Robisz aferę o brudny talerz.

– Nie chodzi o talerz, tylko o twoją obojętność!

– Dość! Męczysz mnie – Bogdan wyszedł, trzaskając drzwiami.

Na stole zgasł ekran jego telefonu. Ale Bożena zdążyła zobaczyć nadawcę wiadomości: „Ania”.

I wtedy zrozumiała.

Gdy wrócił, spytała cicho:

– „Ania” to Anna? A może Aneta?

– Grzebałaś w moim telefonie? – zastygł w drzwiach.

– Jest zablokowany. Masz coś do ukrycia? – myślała: „Załóż się, że znów skłamiesz”.

– A jeśli tak? – spojrzał jej prosto w oczy. – Tak, jest ktoś inny. Rozstańmy się po ludzku.

– „Po ludzku”? – Łzy same napłynęły do oczu.

– No, zaczyna się – prychnął. – Jeśli lubisz grać ofiarę, to proszę bardzo.

Jej świat runął. Uderzył grom, a potem spadła ulewa, która nigdy się nie skończy.

– No co stoisz? Pakuj się.

– Jak? Dokąd?

– Bo to moje mieszkanie. Rodzice mi je dali. Nie zamierzam się wyprowadzać.

– A my z Kasią? Żartujesz?

– Mówię serio. Jedź do rodziców.

– Ja nigdzie nie idę – za plecami Bogdana stanęła Kasia.

– Podsłuchiwałaś?

– Krzyczeliście, całe osiedle słyszało. Rozwodzicie się? Zostaję z tatą.

– No proszę – Bogdan wskazał na córkę. – I kto tu jest zły? – Wyszedł, pewnie by napisać kochance, że mieszkanie już prawie wolne.

– Nie możesz z nim zostać, Kasia. On ma… – Bożena zawiesiła głos. – Będzie z kimś innym.

– No i co? Mam swój pokój. Do dziadków nie pojadę – tam daleko. Tu jest szkoła, przyjaciele. I w ogóle, muszę lekcje robić – Kasia zniknęła w swoim pokoju.

Bożenę ogarnęła panika. Co teraz? Była rodzina, dom, a teraz ją wyrzucają. Jak wir, który postawił wszystko na głowie.

Nie, to niemożliwe. Nawet córka ją zdradziła. Musi się uspokoić – Kasia jest nastolatką, nie rozumie, co mówi. Schowała się w łazience i płakała. Gdy weszła do sypialni, na wąskiej kanapie leżała poduszka i koc. Bogdan znów pisał do tamtej.

– Co to ma znaczyć?

– SamOna spojrzała na tę wąską kanapę, na której miała spędzić noc, i w końcu zrozumiała, że jedyne, co jej zostało, to zacząć wszystko od nowa.

Rate article
Fajna Tajna
Czy się rozwodzisz? Zostanę z tatą