“Dziennik, 15 maja 2023
— Cześć, Marianna. Ile to lat? Piętnaście? A może więcej?
— Chyba więcej. Ale ty się w ogóle nie zmieniłaś.
— A ty tak. Piękniejesz.
Weronika wpatrywała się w twarz swojej dawnej najlepszej przyjaciółki, nie mogąc uwierzyć, że stanęły naprzeciw siebie po tylu latach. I to nie gdzie indziej, ale w szkole tańca dla dzieci, gdzie obie przyprowadziły córki na darmowe zajęcia próbne.
— Dziękuję, Wera — odparła Marianna z wymuszonym uśmiechem.
Chciała odpowiedzieć komplementem, ale słowa jakoś nie przychodziły. Wszystkie skończyły się tamtego dnia, gdy ostatni raz ze sobą rozmawiały. Rozmowa była ciężka, pełna niedomówień, i Marianna do dziś wspominała ją z drżeniem.
— Kogo przyprowadziłaś? — spytała Weronika. — Syna czy córkę?
— Córkę — odparła Marianna. — Zosia, ma dziesięć lat. A ty?
— Też córkę, Ola, skończyła dziewięć. Urodziłaś z Jakubem? Wzięliście ślub czy nie?
Marianna szeroko otworzyła oczy. Czyżby Weronika naprawdę wierzyła, że jej przyjaciółka mogła ukraść jej ukochanego, a potem jeszcze za niego wyjść? Minęło tyle lat, a Wera zachowała się, jakby czas się zatrzymał.
— Chodźmy na dół do kawiarni. Wypijemy kawę, pogadamy.
Weronika zerknęła nerwowo w bok. Widocznie nie pałała entuzjazmem na myśl o spędzeniu czasu z dawną przyjaciółką, która nagle stała się rywalką. Ale po chwili wahania skinęła głową. W końcu obie miały już swoje życie — po co teraz odgrzewać dawne rany?
— Dobrze.
Zeszły w milczeniu, rzucając sobie ukradkowe spojrzenia. Obie były ciekawe, jak potoczyło się życie tej drugiej, ale żadna nie chciała pierwsza poruszyć tematu.
Gadały o wszystkim i o niczym. Okazało się, że Weronika wróciła do rodzinnego miasta dwa lata temu, gdy zachorowała jej matka. Mąż, Tomasz, zgodził się na przeprowadzkę.
— Nie było łatwo — westchnęła — ale Tomek jest wspaniały. Troskliwy, opiekuńczy. Cieszę się, że go spotkałam.
Marianna się uśmiechnęła. Więc Wera jednak znalazła szczęście. Może nie trzyma już urazy? Ale nie minęła minuta, a Weronika znów zapytała:
— A ty? Wyszłaś za Jakuba? Jesteś z nim szczęśliwa?
Marianna zmarszczyła brwi. Dlaczego życie musi być takie skomplikowane? Były sobie dwie przyjaciółki, które znały się od piaskownicy. Ich przyjaźń przetrwała przedszkole, szkołę, a potem nagle się rozpadła. Marianna była pewna, że Weronika z czasem zrozumiała prawdę, ale widocznie przez te wszystkie lata myślała, że Marianna zbudowała swoje szczęście na jej nieszczęściu.
— Wera, naprawdę myślisz, że coś było między mną a Jakubem? Przecież wtedy ci wszystko wytłumaczyłam. Myślałam, że zrozumiałaś, tylko z dumy udawałaś, że nie wierzyś.
Weronika zacisnęła usta — ten gest Marianna pamiętała od dzieciństwa. Zawsze tak robiła, gdy była obrażona lub nie miała argumentów.
— W ogóle o was nie myślałam — odparła Weronika, ale Marianna od razu wyczuła fałsz. — Mam swoje życie.
— Przez te wszystkie lata wierzyłaś, że wyszłam za Jakuba, a teraz próbujesz mi wmówić, że cię to nie obchodziło?
Weronika skrzywiła się i spojrzała w bok. Marianna obserwowała jej profil, zastanawiając się, czy przyjaciółka choć trochę uwierzyła w jej niewinność.
— Naprawdę nie myślałam — powtórzyła Weronika. — Tamta rozmowa… Wyrzuciłam was oboje z życia. A twoje tłumaczenia uważałam za kłamstwa.
“Więc nie wybaczyła” — pomyślała Marianna z żalem. Wyjęła telefon, przejrzała galerię i podsunęła Weronice.
— Patrz. To mój mąż, Krzysiek. Ten sam Krzyś Nowak, nad którym się śmiałaś, uważając go za nudziarza.
Weronika wpatrywała się w zdjęcia, jej oczy się rozszerzyły. Przewijała fotki, przybliżając twarz Krzysia, aż w końcu spojrzała na Mariannę z niedowierzaniem.
— Naprawdę za niego wyszłaś? Myślałam, że żartujesz, gdy mówiłaś, że coś między wami… Macie córkę?
— Córkę i syna — uśmiechnęła się Marianna. — Maciek ma prawie trzynaście, Zosia dziesięć. Jestem szczęśliwa, tak jak ty. A z Jakubem nigdy nic nie było. On to wszystko wymyślił, żeby nas poróżnić i skończyć z tobą bez tłumaczenia.
Weronika znów zacisnęła usta, a Marianna poczuła irytację. Ile można żyć przeszłością? Gdyby nie Jakub, ich przyjaźń trwałaby do dziś.
Poznały się, gdy miały po pięć lat. Mieszkały w tym samym bloku, tylko w różnych klatkach. Najpierw pokłóciły się o lalkę, nawet spróbowały się bić, ale matka Marianny je rozdzieliła, mówiąc, że nie wolno zabierać cudzych rzeczy. Weronika rozpłakała się, a Mariannie zrobiło się jej żal. Podała jej swoją Barbie:
— Baw się. Ja poczekam.
Weronka patrzyła na nią przez łzy, nie wierząc, że dostała taki prezent. Od tamtej chwili były nierozłączne.
Razem w przedszkolu, potem w szkole, zawsze we dwójkę. Na studiach też się nie rozstawały, aż poznały Jakuba. Nowy na roku, przystojny, pewny siebie. Weronika zakochała się od pierwszego wejrzenia.
— Maryś! Zakochałam się! — wyznała tydzień po jego pojawieniu się.
Marianna cieszyła się dla niej. Weronika nigdy wcześniej nie interesowała się chłopakami.
— I co? Myślisz, że coś z tego będzie? — spytała.
Weronika zacisnęła usta.
— A ty myślisz, że tylko tobie wszystko wychodzi z facetami?
Marianna zdziwiła się. Skąd ta agresja? Owszem, miała paru chłopaków, ale Weronika nigdy jej tym nie wypominała.
Wkrótce zrozumiała o co chodzi. Weronka była zazdrosna, bo Jakub przyjaźnił się z obiema, choć chodził tylko z nią. Marianna była wtedy z Krzyśkiem, którego Weronka uważała za nudziarza.
I właśnie wtedy Jakub wyznał Mariannie miłość.
— Spotykasz się z Werką, po co mi to mówisz? — spytała.
Jakub się zaśmiał:
— Spotykamy? Raz czy dwa się przespa— To chyba wszystko, co nas łączyło, więc nie udawaj, że coś tu było więcej — odparł z cynicznym uśmiechem, a Marianna zrozumiała wtedy, że ich przyjaźń umarła przez kłamstwa człowieka, który nigdy nie zasłużył na żadną z nich.



