Przeznaczenie

„Przeznaczenie”

– Dziś rozmawiałam z Agnieszką. Wyobraź sobie, Krzysiek znów się ulotnił – powiedziała Grażyna, gdy telewizor przerwał serial reklamą na TVP2.

Spojrzała na męża. Lech półsiedział, oparty o podniesioną poduszkę, i z fascynacją wpatrywał się w reklamę pasty do podłóg.

– Leszek, słyszysz mnie? Krzysiek znów odpływa – powtórzyła, nie doczekawszy się reakcji.

– Słyszę. A ciebie to co? – burknął.

– Jak to co? Agnieszka to moja przyjaciółka. Martwię się o nią. Krzysiek ci nic nie mówił? – Grażyna przyglądała się jego profilowi.

– Nie składa mi raportów. Dawno go nie widziałem. A twoja przyjaciółka, mówię ci szczerze, to histeryczka. Też bym od takiej uciekał. I koniec tematu. Serial się zaczyna.

– Więc tak? On ci to powiedział? To Agnieszka winna? Kobieta zawsze u was wszystkiemu winna, byle tylko usprawiedliwić kawalerskie zapędy. A kto zrobił z nią histeryczkę? Całe życie się włóczy. – Grażyna zacisnęła usta, a mąż wpatrywał się w ekran.

– Słuchaj, ja też cię często gderam. Ile razy mówiłam, żebyś buty wycierał? Całe błoto wnosisz do domu. Wanny po sobie nigdy nie spłukujesz… Więc ja też jestem histeryczką? Może i ty masz kogoś na boku? Dla towarzystwa? – wbiła w niego wzrok.

– No i zaczęło się. Dobiłaś i do mnie. – Leszek zrzucił kołdrę i wstał. – Obejrzę odcinek w kuchni.

– Po prostu szkoda mi przyjaciółki – rzuciła Grażyna za nim.

– Mieli taką miłość. Właził do niej przez okno na drugie piętro z goździkami. I czego wam brakuje, facetów? – krzyknęła w stronę otwartych drzwi.

– Dopóki się umizgujecie, to jesteśmy dla was „słoneczkami”, „zajączkami”, „skarbami”. A jak znajdziecie kochankę, od razu zamieniamy się w histeryczki – monologowała, jakby mógł ją słyszeć. – Agnieszka tyle razy mu wybaczała. Za pierwszym razem klęczał, przysięgał na wszystkich świętych, że to się nigdy nie powtórzy, łzy lał. Dla dzieci wybaczyła. Nie, Krzyś to dobry chłop. Ale duszę z niej wypił. Pewnie dopóki mu nie odpadnie, tak będzie się tłukł… – Urwała i nadsłuchiwała. Z kuchni nie dochodził żaden dźwięk.

„A może Leszek też mnie zdradza? Dlaczego się poderwał? Trafiłam w czuły punkt? Nie, on jest zbyt leniwy. Krzyś choć dba o siebie, chodzi na siłownię. A mój ma już brzuszek, łysina się rysuje…”

Zasiały się jednak wątpliwości. Grażyna przestała patrzeć na telewizor. Wstała, wsunęła stopy w kapcie i poszła do kuchni. Mąż siedział na krześle, nogę za nogę, i palił, kierując dym w uchylone okno. Przeciągnął chłodny powiew, a Grażyna wzdrygnęła się.

– Co to nagle zacząłeś palić?

Leszek drgnął, popiół strząsnął na podłogę.

– A niech cię, przestraszyłaś. – Zdmuchnął resztki. – Może ja też się martwię. W końcu z Krzysiem jesteśmy kumplami.

– To byś z nim pogadał. Nie wstyd przed dziećmi? Jaki przykład daje synom? – Grażyna wzięła popielniczkę z parapetu i postawiła przed nim.

– A on by mnie słuchał, jakże. Nie będę się wtrącał. To jego życie, wie, co robi. – Leszek zaciągnął się ostatni raz, zgasił papierosa. Potem podszedł do okna i zatrzasnął lufcik.

– Chodźmy spać. – Minął ją bez słowa.

Grażyna pokręciła głową, zgasiła światło i też poszła do sypialni. Mąż leżał odwrócony do niej plecami. W telewizorze leciał już „Wiadomości”. Grażyna wyłączyła wszystko i położyła się. Ostatnie miesiące zasypiali tak – obróceni w przeciwne strony.

Poznali się w szczęśliwych studenckich czasach, nie mogli się nacieszyć sobą. Dwa lata później wzięli ślub. Wszystko było jak u wszystkich – kłótnie, pogodzenia, życie dalej. Córka wyrosła, skończyła studia i wyjechała do Warszawy. Grażyna nie myślała o szczęściu. A przecież była szczęśliwa. Przyjaciele się rozwodzili, żenili ponownie. Każdy miał swoją historię. A oni trwali już dwadzieścia siedem lat razem, dwadzieścia pięć w małżeństwie. Ćwierć wieku.

Myśli wróciły do Agnieszki. W uszach wciąż brzmiał jej głos: „Za co on mi to robi? Wszystko dla niego zrobiłam. Dzieci urodziłam. A teraz ani młodości, ani męża, na starość sama zostaję…”

Po drugiej stronie łóżka Leszek leżał z otwartymi oczami, wpatrzony w ciemność, tłumiąc westchnienia i starając się nie poruszać.

Dwa dni później Leszek spóźnił się z pracy. Grażyna się nie niepokoiła. Bywało tak wcześniej. Korki w godzinach szczytu, spotkanie ze znajomym, pilne zadanie w biurze. Po wyrazie twarzy męża odgadywaPo roku od tamtego wieczoru, gdy znów grali w kółko “Their Greatest Hits” Eaglesów przy niedopałku świecy, Grażyna zrozumiała, że czasem los daje nam drugą szansę właśnie po to, byśmy docenili, co już mieliśmy.

Rate article
Fajna Tajna
Przeznaczenie