Idziemy razem

Wspólna droga

Hanka zawsze była samodzielnym i posłusznym dzieckiem. Rodzice pracowali całymi dniami, a ona po powrocie ze szkoły odgrzewała zupę, jadła i odrabiała lekcje. Czasem nawet sama gotowała makaron. I to już od pierwszej klasy.

Gdy była w jedenastej klasie, do szkoły przyszło kilku studentów na przeddyplomową praktykę. Lekcje historii prowadził wysoki, poważny Tadeusz Nowak, w okularach i szarym garniturze. Chłopaki przezywali go „kujonem”, śmiali się z niego i próbowali przeszkadzać na zajęciach. Ale pod koniec słuchali go z otwartymi ustami. Opowiadał historię tak, jak żaden nauczyciel przed nim. Zadawał pytania, zmuszając do myślenia, wypowiadania swoich opinii i proponowania alternatywnych wersji wydarzeń.

Chłopcom płonęły oczy. Po raz pierwszy mieli możliwość wypowiedzieć się, zmieniać bieg historii, choć tylko teoretycznie. Tadeusz studził ich zapędy, gdy zbyt radykalnie próbowali przewracać świat do góry nogami. Na lekcje historii czekali z niecierpliwością i nigdy ich nie opuszczali.

Podczas zajęć Hanka nie mogła oderwać od Tadeusza zakochanego wzroku. Zaczęła czytać książki historyczne, by też brać udział w dyskusji. Pewnego dnia nabrała odwagi i wyraziła swoją opinię. Tadeusz pochwalił ją, mówiąc, że gdyby reformy poszły jej śladem, żylibyśmy teraz w zupełnie innym społeczeństwie. Ale wyjaśnił, że w tamtych czasach było to niemal niemożliwe.

— Niestety, historii nie da się przepisać, można tylko zmienić podręcznik, akcentując określone wydarzenia — powiedział znacząco.

Potem jego praktyka się skończyła, a Hanka straciła zainteresowanie historią. Pewnego dnia wracała ze szkoły, gdy nagle zobaczyła Tadeusza spieszącego w jej stronę.

— Cześć, Hanka — przywitał się.

Pamiętał jej imię! Serce dziewczyny podskoczyło z radości.

— Idzie pan do szkoły? Lekcje już się skończyły — powiedziała zmieszana.

— Nie, chciałem cię spotkać.

Hanka szeroko otworzyła oczy i poczerwieniała.

— Idziesz do domu? Odprowadzę cię.

Szli obok siebie, a on pytał Hankę o szkołę, przyjaciół, plany na studia.

— Nie wybierasz się na historię? Wydawało mi się, że przyciągnęła twoją uwagę. Mam kilka interesujących książek, mogę ci pożyczyć.

Hanka zamarła ze szczęścia. Zapraszał ją do siebie? Nie Małgosię Kowalską, najładniejszą dziewczynę w klasie, tylko ją, Hankę Wiśniewską, „Kowalikę”, jak czule nazywał ją tata. Bała się podnieść na niego wzrok.

— Dzięki, ale idę na ekonomię… — wydukała. — Ale książki chętnie bym przeczytała.

— Dobrze. Następnym razem przyniosę ci kilka. Wybiorę według własnego gustu, jeśli nie masz nic przeciwko.

„Następnym razem? Czyżby mieli się jeszcze spotkać?” Serce Hanki waliło jak szalone.

— A będzie ten następny raz? — usłyszała swój głos i poczuła, jak twarz płonie jej ze wstydu.

— Oczywiście. Jeśli chcesz — uśmiechnął się Tadeusz.

Od uśmiechu jego twarz stała się przyjemniejsza, prawie chłopięca. Hanka nagle zdała sobie sprawę, że nie jest dużo starszy od niej. To był pierwszy raz, gdy widziała go uśmiechniętego.

— Mów mi po prostu Tadeusz. Nie jesteśmy w szkole, już nie jestem twoim nauczycielem. Już jesteśmy? To twój dom?

Hanka skinęła głową, zbyt wzruszona, by mówić. Pożegnał się i odszedł.

— Tadeuszu, a kiedy znów przyjdziesz? — ośmieliła się zapytać.

Wyjął telefon.

— Podaj mi numer, zadzwonię.

Ale nie zadzwonił. Kilka dni później przysłał wiadomość. Spotkali się jeszcze parę razy, a potem oboje mieli egzaminy: Hanka w szkole, Tadeusz na uczelni. Zobaczyli się dopiero po jej maturze. Przez cały ten czas Hanka trzymała w tajemnicy spotkania z Tadeuszem. W końcu wyjawiła wszystko koleżankom. Te okropnie jej zazdrościły. Żadna z nich nie miała starszego chłopaka.

Hanka dostała się na studia i nadal widywała się z Tadeuszem. Pewnego dnia dowiedziała się o tym mama i zaczęła się martwić. Poprosiła córkę, by przedstawiła im swojego chłopaka. Poważny i dojrzały Tadeusz spodobał im sięPo latach Hanka zrozumiała, że prawdziwe szczęście przyszło dopiero wtedy, gdy przestała gonić za ideałami innych i odważyła się żyć po swojemu.

Rate article
Fajna Tajna
Idziemy razem