Jak on śmiał? Mama zmarła zaledwie kilka miesięcy temu, a on już wprowadził do domu tę…
Malwinka biegła ze szkoły, radośnie wymachując woreczkiem z kapciami. Plecak uderzał ją po plecach, ale nawet tego nie zauważała. Dziś z tatą idą do teatru!
Wpadła do przedpokoju i od razu zrozumiała, że taty nie ma – na wieszaku nie wisiało jego palto. Nastrój momentalnie się popsuł. Potem przypomniała sobie, że do spektaklu zostały jeszcze ponad dwie godziny. „Tata na pewno wróci, zdążymy” – próbowała się uspokoić.
Rozebrała się i zaczęła czekać, co chwilę zerkała na zegarek. Zazwyczaj wskazówki wlekły się jak żółw, ale teraz pędziły niczym ścigane, a taty wciąż nie było. Mogli przecież się spóźnić. A jeśli zapomniał? Albo coś zatrzymało go w pracy? Malwina siedziała jak na szpilkach. Gdy już miała wybuchnąć płaczem, w zamku przekręcił się klucz. Jak błyskawica wpadła do przedpokoju.
— Nareszcie! — westchnęła z ulgą. — Czekam i czekam, a tu zaraz się spóźnimy — mówiła obrażona, jeszcze nie mogąc ochłonąć po długim wyczekiwaniu.
Tata spokojnie zdjął palto i został w eleganckim, ciemnoszarym garniturze. Przygładził dłonią włosy, choć i tak leżały idealnie. Malwinka była z niego dumna. Zawsze zadbany, ogolony, pachnący tym samym męskim wodą kolońską.
Koledzy narzekali na swoich rodziców — jedni za bardzo surowi, inni pijani. Ale jej tata nie pił i bez powodu nie krzyczał. A jeśli już ją skarcił, to tylko słusznie, bez awantur. Malwince rzadko czegoś zabraniano, ale ona i tak nie marudziła. Wystarczyło, że mogła iść z tatą choćby do teatru — większej przyjemności nie potrzebowała.
Malwinka była bardzo podobna do ojca — szczupła, kanciasta, z prostym nosem i szarymi oczami. Wolałaby oczywiście odziedziczyć uśmiechniętą, zadartą buzię i jasne włosy po mamie. Ale tata był w jej oczach ideałem, uważała go za przystojniaka, choć o sobie tak nie myślała. Za to on nazywał ją księżniczką, laleczką. Czy brzydkie dziewczyny dostają takie przezwiska?
— Nie idziemy do teatru? — zapytała rozczarowana, widząc, że tato się rozebrał, a czasu zostało już niewiele.
— Id— Idziemy, tylko herbaty się napiję, dobrze? Zdążymy — odparł, a Malwinka, choć wciąż niespokojna, skinęła głową i pobiegła do swojego pokoju, by włożyć ulubioną zieloną sukienkę, którą mama kupiła jej na ostatnie urodziny.



