W jego śladach

Za jego przykładem

– Krzysiek, czego ci brakuje? Spójrz tylko – polski – dwója, matematyka – pała, a z literatury w ogóle uciekłeś! Dlaczego się nie uczysz i ciągle wagaryzujesz? Co ja mam z tobą zrobić, niedorajdo! – po raz kolejny zmartwiła się Bożena, przeglądając szkolny dziennik syna, ósmoklasisty.

– Nie wiem. – mruknął nastolatek i odwrócił się od matki.

– Bożka, daj chłopakowi spokój! Literatura, biologia… Ja też kiedyś opuszczałem lekcje i jakoś wyszedłem na ludzi! – dobiegł z drugiego pokoju pijany głos męża Jacka, leżącego na kanapie.

– No widać! Żeby chociaż z synem po męsku porozmawiał, ale ty przecież nie masz czasu – trzeci dzień nie możesz się obudzić! – krzyknęła Bożena.

– No i co z tego?! Mam prawo! Na twoje nie piję! A poza tym, Michał miał urodziny! Jubileusz, między nami mówiąc! – odparł Jacek, opadł na poduszkę i znów zasnął.

…Bożena urodziła się w inteligenckiej rodzinie. Rodzice wpajali dziewczynce nie tylko dobre maniery, ale dbali też o odpowiednie wychowanie. Bożena pilnie uczyła się w szkole, dostała się na prestiżowy wydział. Tylko przez złośliwy żart losu poznała Jacka.

Poznali się na studenckiej imprezie. Bożena była na czwartym roku, a Jacek już skończył zawodówkę i zatrudnił się w fabryce. Bożena od razu zwróciła uwagę na przystojnego młodzieńca o wyrazistych oczach. Jacek wyglądał nieco starzej niż na swój wiek. Wtedy dziewczyna jeszcze nie przeczuwała, jak ten człowiek zrujnuje jej uporządkowane życie.

Zaczęli się spotykać, a ślub wzięli tego lata, gdy Bożena zdała wszystkie egzaminy i obroniła pracę dyplomową. Na początku było nieźle, ale Bożenie już wtedy nie podobało się, że mąż nie przepuszcza żadnej okazji do świętowania. Każdy, nawet najmniejszy pretekst, stawał się dla Jacka powodem do ucztowania z alkoholem…

W pewnym momencie Bożena zrozumiała, że popełniła błąd – ona i mąż wcale do siebie nie pasowali. Postanowiła się rozwieść. Ale los znów pokrzyżował jej plany – dowiedziała się, że jest w ciąży.

Nie mogła zdecydować się na aborcję. Zostawić dziecko bez ojca też nie było dobrym rozwiązaniem. Optymistka z natury, Bożena wierzyła, że z narodzinami syna mąż się ustatkuje. Lecz gdy pijany przybiegł do niej do szpitala, z goryczą zrozumiała – nic się w tym człowieku nie zmieni.

I tak się stało. Jacek pił często i dużo. W domu pomagał byle jak, bo albo szedł na kolejną imprezę z kolegami, albo odsypiał po hulance.

Bożena specjalnie nie narzekała, wszystko ciągnęła sama: ciężko pracowała i dobrze zarabiała, w mieszkaniu było czysto i przytulnie, synowi Krzyśkowi poświęcała dużo uwagi. Ale im chłopak starszy, tym bardziej upodabniał się do ojca. Bożena nie widziała w nim siebie: Krzyś niechętnie się uczył, zajęć dodatkowych unikał jak ognia.

W siódmej klasie chłopak zupełnie się rozpuścił.

– Bożena Stanisławówna, proszę porozmawiać z synem. Na lekcjach się wymądrza, nie słucha, a o ocenach już nawet nie wspomnę… Ręce opadają… – takie uwagi ciągle słyszała od wychowawczyni Krzyśka.
Po każdym zebraniu wracała do domu i w myślach obwiniała siebie, że coś robi nie tak, gdzieś zawodzi syna.

Na początku Krzyś tłumaczył się i obiecywał poprawę. Ale wszystkie jego słowa były tylko pustymi obietnicami.

Krzyś skończył gimnazjum. O kontynuowaniu nauki w liceum nie było mowy. Trzeba było iść do zawodówki. Bożena z przerażeniem uświadomiła sobie, że syn dosłownie idzie w ślady ojca. A Jacek w tym czasie był już kompletnie uzależniony. Bożena musiała regularnie wyprowadzać go z ciągów, znosić awantury i, co gorsza, chodzić do fabryki i błagać, żeby męża nie zwalniali.

W zawodówce Krzyś też nie przykładał się do nauki: opuszczał zajęcia, ubliżał nauczycielom, kłócił się z kolegami. Matce w domu oznajmiał, że szkoła mu się nie podoba.

– Mamo, może rzuBożena westchnęła ciężko, patrząc przez okno samolotu na oddalające się rodzinne miasto, i zrozumiała, że jedyne, co mogła zrobić dla syna, to zostawić go, by sam przekonał się, dokąd prowadzi ścieżka, którą wybrał.

Rate article
Fajna Tajna
W jego śladach