Ucieczka od samotności

Barbara obudziła się późno. Pierwszą myślą było, że zaspała. Córka z wnukiem zaraz wstaną i śniadanie nie będzie gotowe. Potem przypomniała sobie, że odjechali wczoraj, sama odprowadziła ich na dworzec. Barbara podniosła się z łóżka i powłócząc nogami, podeszła do łazienki. Zwykle od rana planowała dzień, co zrobić najpierw, co zostawić na później. Dziś wszystkie jej myśli krążyły wokół córki i wnuka.

Tęskniła za nimi. Ostatni raz przyjechali na pogrzeb ojca i dziadka dwa i pół roku temu. Od tamtej pory Kacper tak urósł, że był tylko o głowę niższy od niej. Gdy przyjedzie za kolejne trzy lata, może nawet go nie pozna.

Gdyby mieszkali bliżej, widywaliby się częściej. Ile razy Barbara namawiała córkę, by wróciła? Rozwiodła się z mężem, co ją trzyma w obcym mieście? Z drugiej strony, rozumiała ją. Kasia odzwyczaiła się od życia z matką, przywykła do niezależności. Nie powinna była w ogóle wyjeżdżać z Poznania.

Zięć od początku nie przypadł Barbarze do gustu. Małomówny. Jeśli go nie zagadniesz, cały dzień będzie milczał. Nie wiadomo, co myśli, może coś ukrywa? W każdym razie, trzymał się na uboczu. Tylko czas córka z nim zmarnowała, a i tak skończyło się rozwodem. Barbara westchnęła.

Teraz próbują podzielić mieszkanie. Lepiej, by były zięć oddał Kasi jej część w gotówce. Kupiłyby tu małe kawalerki, Barbara się przeprowadziłaby, a swoje mieszkanie oddała córce i wnukowi. Ale były zięć uparł się. Rodzice mu mącą w głowie. „Eh, nie w porę Wojtek odszedł. On by szybko załatwił tę sprawę.” – znów westchnęła.

Umyła się i długo przyglądała w lustrze. Córka miała rację, zaniedbała się. Ostatnio przestała farbować włosy, siwizna przebijała, a i przytyła. Wyglądała na starszą i zaniedbaną. Gdy żył Wojtek, dbała o siebie. Teraz odpuściła. Dla kogo się stroić? Tylko sąsiedzi czasem ją odwiedzali, i to rzadko. Przyglądanie się sobie przerwał dźwięk telefonu.

Biegnąc po aparat, przypomniała sobie, że Kasia z Kacprem powinni już dojechać – pewnie córka dzwoni.

– Kasia, dojechaliście?… Dzięki Bogu… Tak myślałam… Obiecuję, że nie będę się martwić. Ale przemyśl ten powrót do mnie… Nie, nie naciskam. Tylko przypominam, że czas ucieka, ja nie młodnieję, a wam będzie ze mną łatwiej… Nie krzycz…

Córka zaczęła się irytować, a Barbara nie miała ochoty na kłótnie. I tak nastrój był w piwnicy. Spróbowała więc zakończyć rozmowę pozytywnie.

Ściągając pościel, w myślach prowadziła niemy dialog z córką, a właściwie monolog. „Zawsze tak samo. Sama wie najlepiej. Narobiła już błędów. Gdyby żył Wojtek…” – Barbara znów westchnęła. – „Niech decyduje, dorosła już dziewczyna…”

Wypiła herbatę, wzięła tabletki na ciśnienie i postanowiła, że nie będzie zwlekać – od razu pójdzie do fryzjera. Może choć humor się poprawi. Wydawało się, że po śmierci męża przywykła do samotności, ale gdy odjechali goście, ledwo powstrzymywała łzy.

W salonie młoda fryzjerka tak starannie i długo ją strzygła, że Barbara prawie zasnęła. Ale efekt był znakomity. Krótka, modna fryzura i popielate pasma, by odrastające korzenie nie rzucały się w oczy – odmłodziły ją o dobre dziesięć lat. Nie mogła się napatrzeć. Dawno powinna była to zrobić. I przyrzekła sobie, że od teraz będzie regularnie odwiedzać fryzjera.

W domu znów długo stała przed lustrem, zachwycona. W lepszym nastroju otworzyła laptopa. W przeddzień Świąt poszli z Kacprem do sklepu i wybrali mu nowy. Córka się zirytowała, że Barbara wydała całe oszczędności na prezent dla wnuka. Ale Kacper tak się ucieszył, że ucałował babcię i od razu podarował jej swój stary laptop. Wszystko wytłumaczył, założył jej profil w mediach społecznościowych. Co nieco jeszcze pamiętała. Z Kacprem ustawili na zdjęcie profilowe jej dawną fotografię sprzed dwudziestu lat. Powinna zrobić selfie i je zmienić, ale to później.

Przewinęła tablicę. Zauważyła powiadomienie – wiadomość prywatna, jakby powiedział wnuk. Jakiś Jerzy cieszył się, że w końcu ją znalazł, i prosił o odpowiedź.

Barbara powiększyła jego zdjęcie, ale i tak nie poznała. Pewnie trik – zobaczył zdjęcie młodej, atrakcyjnej kobNagle serce zabiło jej mocniej, gdy przypomniała sobie, że Jerzy to ten sam chłopiec, który podawał jej tajemne liściki w liceum, a którego ona wtedy zignorowała, bo bała się, że Wojtek się dowie.

Rate article
Fajna Tajna
Ucieczka od samotności