Wkrótce mój ojciec kończy siedemdziesiąt lat. Od dawna nie jest już tak energiczny, jak kiedyś. Nawet na emeryturze nadal pracował jako dentysta, do którego zwracali się wszyscy o pomoc, którzy znali go w mieście. Miał wielu znajomych i znał prawie całe miasto. Wcześniej, kiedy było bardzo niewielu dentystów jego kariera, bardzo szybko się rozwijała. Zwracali się do niego nawet ludzie z innych miast. Moja matka zmarła, gdy miałem jedenaście lat. Moja młodsza siostra miała wtedy siedem lat. Nie było nam łatwo, ale tata się nie poddawał.
Praca była dla niego bardzo ciężka: pracował od rana do nocy, wracał do domu tylko po to, by spać, chociaż zdarzało się też, że zasypiał w swoim biurze. Z biegiem czasu zaczął chorować. Lekarze zabronili mu dalszej pracy i z tego powodu musiał zrezygnować. Ojciec zaczął się starzeć: jego słuch i pamięć pogarszały się, często jego serce dawało o sobie znać. Od tego czasu opiekuję się nim.
Mam trzydzieści siedem lat. Jestem samotny i mieszkam z tatą. Byłem w związku trzy razy, raz prawie się ożeniłem, ale dziewczyna nie przyszła na ceremonię i uciekła ode mnie. Inne relacje po prostu mi się nie układały. Rozumiem, że nie każdy będzie chciał związać się z osobą, która opiekuje się zchorowanym ojcem. Postanowiłem poświęcić swoje życie, pomagając ojcu, który praktycznie nie otrzymuje teraz pieniędzy, ponieważ jego jedynym dochodem jest skromna emerytura. Pracuję w kwiaciarni, która jest blisko domu. Ciągle się z nim kontaktuję i od czasu do czasu przychodzę sprawdzić, czy wszystko w porządku. Dostaję niewielką wypłatę, a leczenie mojego ojca to prawie cała moja pensja.
Mamy dużą rodzinę, która zawsze była w pobliżu, pomagała i mówiła, że zawsze nas wesprą, gdy potrzebna będzie pomoc oraz że bardzo kochają mojego tatę. Mówili tak, dopóki mieli darmową opiekę dentystyczną, ale teraz wszyscy zniknęli i żyją swoim życiem, nie zastanawiając się, jak się ma mój ojciec. Mój brat ożenił się i wyjechał do Włoch. Kiedy próbowałem poprosić go o pomoc, ponieważ nasz ojciec potrzebował droższego leczenia, wysłał niewielką kwotę kilka razy. Wiem, że przyleciał do kraju, ale nawet nie przyjechał z wizytą, aby zapytać, czy wszystko u nas w porządku. Nie powinienem liczyć na pomoc od niego, ale jestem bardzo zniesmaczony z powodu takiego stosunku do ojca.
Na wsi, niedaleko naszego miasta, mieszkają z rodzinami, młodsi bracia mojego ojca. Mam tam też wielu kuzynów i kuzynek. Kobieta mojego wuja również jest ciężko chora i dlatego brat mojego taty się nią opiekuje. Inni mają się dobrze i nigdy nam nie pomogli. Kiedyś zwróciłem się do nich o pomoc, a w odpowiedzi usłyszałem prawie te same wymówki, że oni sami nic nie mają. Kiedyś musieliśmy kupić lek dla ojca, który dostępny był jedynie w mieście, w którym mieszka moja ciocia. Poprosiliśmy ją o pomoc, a ona, mając własny samochód, którym codziennie jeździ do pracy, odmówiła, ponieważ rzekomo auto się zepsuło i wymagało naprawy. Za każdym razem, gdy ja lub tata do niej piszemy, nie odpowiada przez miesiące.
Kiedy tata skończył siedemdziesiąt lat, postanowiłem pożyczyć pieniądze, i zorganizować ojcu niezapomniany wieczór. Zarezerwowałem dobrą restaurację, do której zawsze chcieliśmy się razem udać. Zaprosiłem rodzinę, a oni chętnie przyjeli zaproszenie. Poprzynosili jakieś proste prezenty. Wśród nich zauważyłem wazon, który kiedyś kupił sobie mój brat. Znowu słyszałam opowieści o silnych więzach rodzinnych i że zawsze są gotowi pomóc, ale to „zawsze” skończyło się, gdy tylko wyszli z restauracji. Jestem pewien, że opiszą nas tylko w złym świetle, plotkując na temat mojego wieku i o tym, że nadal jestem singlem. Boli mnie to, że taka miła osoba, która zawsze im pomagała i nie brała od nich pieniędzy, teraz nie ma nikogo.
Czy tak traktuje się swoich bliskich, gdy są w potrzebie?



