Twój kot hałasuje jak szalony!

**Dziennik, 15 lipca**

„Twój kot za głośno chodzi!” – rozległ się krzyk za drzwiami. „Wyłączcie tę szatańską maszynę! Przez was nie mogę spać!” Ktoś zaczął walić w drzwi i bez przerwy dzwonić. Jagoda drgnęła i upuściła pilot. Krzysztof przewrócił się na bok z irytacją.

W pokoju ledwo świeciła lampka nocna. Za oknem panował upalny, duszny wieczór. Jagoda narzuciła szlafrok i podeszła do drzwi.

Na korytarzu stała kobieta około siedemdziesięciu lat, z cienkimi ustami i zirytowanym spojrzeniem. Miała na sobie prostą, perkalową sukienkę, a w ręku trzymała telefon.

— Przepraszam, ale kim pani jest? – spytała Jagoda, nie otwierając drzwi. Trochę się wystraszyła.
— Weronika Kazimierzówna jestem! Z trzeciego piętra! Nad moim oknem stoi wasza hałasująca maszyna, która nie daje mi spać! Natychmiast ją wyłączcie, albo wezwę policję! Hałasujecie w niedozwolonych godzinach!

Jagoda próbowała coś powiedzieć, ale Weronika Kazimierzówna nie dawała jej dojść do słowa.

— Nie rozumiem, jak można być tak bezczelnymi! Przez was cierpi cała kamienica!
— On chyba nie jest aż tak głośny… – odważyła się Jagoda. – Słuchaliśmy przez otwarte okno.
— Dla was „nie tak głośny”, a ja już mam ból serca od tego traktora!
— Dobrze, wyłączymy – niechętnie zgodziła się Jagoda. – Po prostu nie wiedzieliśmy, że przeszkadza…
— No to teraz wiecie – odcięła Weronika Kazimierzówna.

Słychać było, jak jej kroki oddalają się w kierunku klatki schodowej.

Jagoda wróciła do sypialni i wyłączyła klimatyzator. Otworzyła wszystkie okna i balkon, ale to nic nie dało. Gorące powietrze okryło pokój jak kołdra. Krzysztof długo się wiercił, potem poszedł pod prysznic, a Jagoda leżała, wpatrując się w sufit.
Nie tak wyobrażali sobie pierwsze lato w swoim nowym mieszkaniu…

***

Kupili tę kawalerkę zaledwie kilka miesięcy temu. Minione lato w wynajmowanym mieszkaniu wspominali jak senny koszmar – miski z zimną wodą, przeciągi, wiatrak rozganiający gorące powietrze. Wzięli kredyt z drżącymi rękami, ale z myślą, że teraz nikt nie będzie im dyktował, jak żyć.

Okazało się, że jednak będzie.

Następnego dnia Jagoda spotkała w windzie sąsiadkę, Beatę. Już się poznali, nawet pomogli jej kiedyś wymienić kran.

— Słuchaj, Beata – Jagoda oparła się o ścianę – wczoraj w nocy włączyliśmy klimatyzację i przyszła do nas sąsiadka z pretensjami. Czy ona naprawdę tak hałasuje?

Beata uniosła brwi.

— Niech zgadnę – Weronika Kazimierzówna?
Jagoda skinęła głową.

— No cóż… Ona i nam ciągle czegoś dogryza. Raz telewizor za głośno, raz syn się za głośno śmieje. Kiedyś powiedziała, że nasz kot za głośno skacze. Ale my już się przyzwyczaili. Dzwoni może ze dwa razy w miesiącu. Da się przeżyć.

Jagoda mimowolnie się uśmiechnęła.

— Kot? Serio?
— No – potwierdziła Beata. – Teraz telewizora nie włączamy, tylko oglądamy w słuchawkach. Z synem i kotem trudniej, sama rozumiesz.

Później Jagoda spotkała na schodach Tomasza. Miał dokładnie taki sam klimatyzator, zawieszony tuż pod oknem wiecznie niezadowolonej sąsiadki.

— Tomasz, a tobie się nie skarży?
— Nie. A mam dość głośny model. Kumpel mówił, że źle zamontowany, więc czasem dudni. Ale chyba mnie lubi – uśmiechnął się.
— A na nas z Krzysztofem ktoś narzeka?
— Nie słyszałem. Wy jesteście cisi jak myszki. Ani dzieci, ani wiertarki, nawet psa nie macie.

Odpowiedzi sąsiadów jakoś nie uspokoiły Jagody. Jeszcze raz włączyła klimatyzator i wyjrzała przez okno, by wsłuchać się w dźwięk. Ledwo słychać. Więc o co chodzi? Może problem wcale nie jest w decybelach? Jagoda zaczęła podejrzewać, że Weronika Kazimierzówna po prostu ich nie znosi i wszystko, co robią, ją irytuje. Albo… nie znosi, gdy komuś jest lepiej. Są tacy ludzie.

Od czasu pierwszych pretensji życie stało się nie do zniesienia. Każdego wieczora nastawiali klimatyzację na maksa, by starczyło choć na pół godziny z zamkniętymi oknami. Ustawili budzik na 22:59. Jeśli spóźnili się choć o minutę, sąsiadka zaczynała walPewnego dnia Weronika Kazimierzówna przestała przychodzić, a oni w końcu zasnęli w ciszy i chłodzie – choć na krótko, bo okazało się, że jej własna córka właśnie wyprowadziła się, zostawiając ją samą z jej nieznośnym charakterem.

Rate article
Fajna Tajna
Twój kot hałasuje jak szalony!