Córka, która nie istniała

Dziennik osobisty Leny

– Może już wystarczy płakać?! Wszyscy przy stolikach wokół się na nas patrzą. Dobrze, że nie ma tu żadnych znajomych, bo chyba ze wstydu bym spłonął! – z irytacją powiedział Krzysztof, spoglądając z wyższością na dziewczynę, która siedziała naprzeciwko.
– Krzysztof, po co to… – ledwie wydusiła z siebie Lena, zaczynając płakać jeszcze mocniej.
– Znowu to samo! O czym ty mówisz? Umówiliśmy się na dziecko?! Spotykaliśmy się przez kilka miesięcy i to już koniec! – Krzysztof wykrzyknął ostatnie zdanie tak głośno, że wszyscy w kawiarni zaczęli się gapić.

– Co ty mówisz? Przecież się kochamy! Wyznawałeś mi uczucia! Mówiłeś… – Lena nie zdążyła dokończyć, gdy Krzysztof ją przerwał.
– Słuchaj, dość tego. Mówiłem… nie mówiłem… W kilka dni przeprowadzam się do Stanów z rodzicami. Sprzedaliśmy tutaj dom i ojciec już przeniósł wszystkie aktywa. Więc, jak to mówią, żegnaj, skarbie! – chłopak dodał te słowa, znów spoglądając na płaczącą dziewczynę.

– Krzysztof… – wydusiła z siebie, starając się powstrzymać łzy, które nieprzerwanie ciekły z jej oczu.
– Kelner! Można prosić o rachunek?! Ile można czekać?! – Krzysztof podniósł rękę, machając do kelnerów, by szybko przynieśli mu rachunek.
Kelnerzy zaczęli się krzątać, a Krzysztof machnął na nich ręką, wyciągnął kilka złożonych banknotów z portfela i niedbale rzucił je na stół.

– W każdym razie, spóźniam się, twoje histerie mnie już znudziły. Niczego nie obiecywałem i nic nie powiedziałem! Idę, jeśli chcesz, zamów sobie coś jeszcze, jest tu wystarczająco. – Krzysztof wskazał na pieniądze i ruszył w stronę wyjścia.
Lena obserwowała go, zakryła twarz dłońmi i zaczęła płakać jeszcze bardziej. Po chwili przy stoliku zjawił się kelner. Młody mężczyzna zebrał pieniądze z blatu i zaczął sprzątać kubki po kawie.

– Chciałaby pani jeszcze coś? – zapytał grzecznie.
– Nie. Dziękuję. – Lena odpowiedziała cicho, starając się nie patrzeć na kelnera swoimi zapłakanymi oczami.
Powoli wstała, wzięła swoją torebkę ze stołu i poszła w stronę wyjścia. Samochodu Krzysztofa przy kawiarni już nie było. Odjechał.

Gdy Lena wyszła na świeże powietrze, od razu poczuła się lepiej. Łzy przestały płynąć po jej policzkach. Jedynym znakiem, że chwilę wcześniej płakała, były opuchnięte powieki. Dziewczyna zaczęła automatycznie szukać w torebce lusterka oraz chusteczki, by poprawić makijaż, i oddaliła się od feralnej kawiarni.

Nie miałam ochoty wracać do domu. Skręciła do małego skweru, gdzie jeszcze w czasach szkolnych lubiła spacerować z koleżankami.

Usiadła na ławce i natychmiast przypomniała sobie beztroskie czasy szkolne. „Jak wtedy wszystko było proste i jasne, a całe życie jeszcze przede mną. Problemy? Największym problemem było, że w najbliższą sobotę odwołali dyskotekę na amfiteatrze, a z geografii dali mi dwóję. A teraz! Moje życie zjeżdża na manowce! Co teraz? Iść usunąć dziecko, czy urodzić i stać się samotną matką, wychowując dziecko samotnie, pracując na dwóch etatach, bo inaczej nie zdołam go wykarmić?” – pomyślała Lena, a łzy znowu zaczęły niebezpiecznie cieknąć po jej policzkach.

– Dziewczyno, stało się coś? Mogę pomóc? Oto chusteczka, proszę. – usłyszała przyjemny męski głos i zobaczyła rękę, która wyciągała do niej papierową chusteczkę.
Lena wzięła chusteczkę, a potem podniosła wzrok i spojrzała na osobę, która zaoferowała pomoc.

– Maciek! Ty?! – krzyknął mężczyzna z entuzjazmem.
– Maćku… – Lena odpowiedziała z zakłopotaniem, próbując wstać z ławki.
Maciek natychmiast objął ją, powtarzając:

– Leno! Leno! Tak się cieszę, że cię widzę! Właśnie dzisiaj rano pytałem mamę o ciebie!
Po kilku sekundach w końcu puścił dziewczynę z objęć.

– A czemu siedzisz tu sama, płacząc?
– Przechodziłam obok, weszłam do skweru, przypomniałam sobie czasy szkolne i nagle… – Lena wymyśliła tę historię na poczekaniu, by nie ujawniać prawdziwego powodu swojego smutku.
– Rozumiem. Jesteś nadal tak samo wrażliwa jak kiedyś! I wciąż piękna, a nawet jeszcze piękniejsza!
Lena spojrzała na byłego kolegę i się uśmiechnęła.

– Maćku, a może pójdziemy do kawiarni? Znam miejsce niedaleko, posiedzimy, pogadamy.
Aneks wskazał ręką w stronę kawiarni, z której Lena właśnie wyszła, zalewając się łzami. Powroty tam naprawdę nie chciała.

– Słuchaj, a może przejdźmy się po parku, a potem na lody? Pogoda jest świetna. – zaproponowała Lena.
– W porządku. – uśmiechnął się Maciek.
Spacerowali po parku przez kilka godzin, wspominając lata szkolne. W tym czasie Lena nawet zapomniała o Krzysztofie i o swojej nieplanowanej ciąży.

– A ty, wciąż nie jesteś mężatką? – zapytał ostrożnie Maciek.
– Nie. Nie wyszło. – odpowiedziała tajemniczo Lena.
– U mnie też nie wyszło. – odpowiedział Maciek, nie wiedząc, czy być z tego zadowolonym, czy smutnym.
Lena i Maciek zaczęli się spotykać jeszcze w szkole. Wtedy wszyscy nazywali ich „narzeczonymi”, rodzice powoli zaczynali się do tego przygotowywać.

Ale wszystko zmieniła sytuacja, znana wielu. Maćka wcielili do wojska na rok. Lena czekała na niego pół roku, a potem zrozumiała, że się zakochała.

Adam, tak nazywał się nowy chłopak, początkowo trzymał ją w niepewności. Myślała, że zaraz się jej oświadczy. Ale on się nie spieszył. Przez cztery lata się spotykali, nawet próbowali razem zamieszkać. Tylko, że coś w tym związku było nie tak. Kiedyś Lena złapała go na zdradzie. On prosił o wybaczenie, ale dziewczyna postanowiła, że nie chce takich relacji.

Kilka miesięcy Lena przeżywała ciężki stan, próbując zapomnieć o zdradzie. Potem spotkała Krzysztofa. Jakimś cudem sytuacja się powtórzyła. Lena szczerze zakochała się w tym przystojnym młodzieńcu. On pięknie ją adorował, obdarzał drogimi prezentami. Lena znów uwierzyła w prawdziwe uczucia, była gotowa na rodzinę. Krzysztofowi jednak wszystko wydawało się jedynie zabawą. Jak się potem okazało, w momencie rozpoczęcia relacji, Krzysztof już wiedział o swoim przeprowadzce do Stanów. Po prostu potrzebował kogoś do wspólnego spędzenia czasu. I wybrał piękną Lenę.

Maciek nie był zły na dziewczynę, że na niego nie czekała. Zawsze był osobą rozsądną i dojrzale myślącą. Swej decyzji Lena poinformowała go w liście. On tylko życzył jej szczęścia. Ale jakoś po powrocie z wojska, zdecydował się na przeprowadzkę do Warszawy i planował tam zostać na zawsze.

W stolicy przez pięć lat udało mu się zdobyć wykształcenie, poznać dziewczynę i znaleźć pracę. Życie osobiste mu nie wyszło, aż w końcu w jego firmie zaszły redukcje i wylądował na bruku, jako ostatni zatrudniony. Nie zastanawiając się długo, postanowił wrócić do swojego rodzinnego miasta. Na relacje z Leną nie liczył, bo był pewien, że ona dawno wyszła za mąż.

Ale szczęśliwie okazało się, że los przygotował dla Maćka ogromną niespodziankę. Jego ukochana dziewczyna nie tylko nie jest mężatką, ale także jest wolna od innych relacji. Oczywiście, że Maciek postanowił skorzystać z tej okazji.

… Minęły dwa miesiące od ich spotkania w skwerze. Maciek i Lena zaczęli się spotykać. Chłopak szczerze cieszył się ze wszystkiego, co ostatnio wydarzyło się w jego życiu. Lena także zrozumiała, że wciąż jest zakochana w Maćku. Pokój nie dawał jej jednak myśl, że nosi w sobie dziecko ktoś inny. Za każdym razem, kiedy szykowała się na randkę, wiedziała — te relacje są skazane na niepowodzenie.

Pewnego dnia Maciek znowu zaprosił ukochaną do restauracji. Zjedli kolację, a potem chłopak wydobył z kieszeni marynarki pierścionek zaręczynowy i oświadczył się dziewczynie.

– Więc, zgadzasz się wyjść za mnie i żyć razem, w dobrych i złych czasach? – zapytał uśmiechnięty Maciek, mając nadzieję, że Lena się zgodzi.
– Nie. – odpowiedziała Lena, spuszczając wzrok.
– Jak to nie? Dlaczego nie, Leno? Przecież się kochamy! Dokąd idziesz?
Dziewczyna rozpłakała się i pobiegła do wyjścia.

Minęło dziesięć lat…

– Mamo, kto dzisiaj po mnie przyjedzie po szkole? Ty czy tata? – zapytała Lada przy śniadaniu.
– Nie wiem. Zobaczymy wieczorem, córeczko. – odpowiedziała Lena, równocześnie robiąc kanapki mężowi.
– A przyjedziemy po ciebie razem! I lecimy do kina! Dziś piątek! – ucieszył się Maciek, wchodząc do kuchni.
– Hurra! Tatusiu! Hurra! Do kina… – krzyczała szczęśliwa Lada.
– Jedz, bo się spóźnisz do szkoły.
Maciek spojrzał na żonę, która nerwowo coś pisała na swoim telefonie.

– To znowu on? – zapytał Maćka.
– Tak. Krzyś pisze, że przez sąd odbierze Ladę i wywiezie do Ameryki. – powiedziała Lena i rozpłakała się.
– Musimy to zakończyć. Daj mi jego numer, sam z nim porozmawiam.
– Nie, Maćku. Boję się o ciebie.
– Będzie dobrze. Lada, jesteś gotowa? Chodźmy!
Maciek z córką wyszli z bloku.

– O, to do kogo odeszła Lena? Jej były narzeczony! – zakpił Krzysztof, stojąc przy wyjściu budynku.
– Lado, idź do auta. Muszę pogadać z wujkiem.
Dziewczynka posłusznie odeszła i usiadła na tylnym siedzeniu.

– Czyli, Leno, oszukałaś mnie jak dziecko. Wiesz, że wychowujesz cudzego dziecka, prawda? Byłeś jej zapasowym wyborem i nic więcej. – powiedział Krzysztof zgryźliwie. – A ona kocha mnie!
– Słuchaj! Ja jestem z Leną. Wychowuję moje dziecko. A ty jesteś największym błędem Leny, którego się pozbyła. Idź stąd, nigdy więcej nie chcę cię widzieć! Inaczej będzie gorzej…
Mówiąc to, Maciek odepchnął Krzysztofa. Ten się zachwiał, ale się utrzymał.

– Tatusiu, długo jeszcze? Spóźnimy się do szkoły!
– Już idę, córeczko.
Maciek i Lada odjechali. Krzysztof patrzył, jak odjeżdża ich samochód i zdawał sobie sprawę, że poniósł porażkę. Sam narzucał sobie pytanie – czy warto walczyć? Walczyć o miłość, która nie istnieje? I o córkę, której nigdy nie miał. I nie będzie…

Wieczorem odleciał i już nigdy nie wrócił do rodzinnego miasta. Czasami trzeba postawić kropkę, choć chciałoby się kontynuacji…

Rate article
Fajna Tajna
Córka, która nie istniała