Obce pismo

**Obcy list**

-Przebierałem dziś stare rzeczy – powiedział Marek Nowak – i przypadkiem znalazłem na strychu list…
-A pamiętam, jak często pisałeś do mamy. Zwłaszcza w święta – uśmiechnęła się Bożena, wypatrując nowych zmarszczków na twarzy ojca.
-Tylko że to nie mój list. Adres dziwny jakby… Wieś Zalesie. Znaczek nawet nienaruszony. Ale przecież nigdy nie mieliśmy tam nikogo znanego!

Marek podrapał się po głowie, próbując odgadnąć, skąd u niego ten list. Właściwie dlatego zwrócił się o pomoc do córki. I nie żałował.

-Tato, pamiętasz, jak opowiadałeś, że kiedy się urodziłam, pracowałeś na poczcie? Może stamtąd, jeśli to możliwe… Bo w Zalesiu naprawdę nikogo nie mamy, to wiem na pewno.
-Hmm… – Marek wstrzymał oddech, po czym uderzyła go nagła myśl. – Ale ze mnie niedługowidz! Dokładnie. Wtedy nogę złamałem, a potem zgubiłem torbę pocztową. Dostałem naganę i musiałem zapłacić za tę stratę. Ośmiuset złotych, jakby to było wczoraj.
-Rany. To znaczy, że ktoś nie dostał tego listu? – zaintrygowała się Bożena.
-Kto – ktoś? – zmarszczył brwi Marek.
-No, ten… adresat.
-A, to *ona*! – rozjaśnił się twarzą Marek. – Kobieta miała go otrzymać.

Zamilkli. Każde pogrążyło się w myślach: Marek przypominał sobie czasy pracy na poczcie – jedne z najcięższych w życiu – a Bożena zastanawiała się, co jest w środku. Próbowała nawet prześwietlić kopertkę latarką, ale przez gruby papier nic nie dało się odczytać. W końcu przerwała ciszę:

-Może powinniśmy to odnieść?
-Gdzie teraz? – odrzekł szybko Marek. – Pewnie nikogo już tam nie ma. Dwadzieścia lat minęło, wszyscy dawno wyjechali. Albo pomarli, jak to bywa.
-A może jednak? Słuchaj, spróbujmy. To takie… tajemnicze. Może komuś odmienisz życie! – Bożena delikatnie wyjęła kopertę z rąk ojca. – Zawiozę cię. Jutro rano!

Poranne Zalesie powitało ich ciszą i spokojem. Przejechali czterdzieści kilometrów, nim dotarli do wioski. Letni poranek i podróż zostawiły w nich niezatarte wrażenie.

Wąskie uliczki były obce, ale nowe znaki pomagały się odnaleźć w labiryncie dróg. Bożena, wypatrując nazw, prowadziła auto powoli. Marek obok niej przyglądał się okolicy, zapamiętując drogę.

-O, to tutaj – dom numer trzydzieści pięć. – Bożena zatrzymała się przed drewnianym płotem z rzeźbioną furtką.

Na ich pukanie wyszła kobieta około sześćdziesiątki, z siłą przemykającą w czerń włosów i żywymi zmarszczkami wokół oczu. SpojrzKobieta wzięła list, uśmiechnęła się smutno, a potem spokojnie zamknęła furtkę, zostawiając ich z pytaniami, na które nigdy nie znajdą odpowiedzi.

Rate article
Fajna Tajna
Obce pismo