**Dzisiejszy wpis: Notatka, która zmieniła wszystko**
Jak zwykle rozpakowywałem plecak, gdy między zeszytami znalazłem dziwny zwinięty kartek. Ostrożnie go rozprostowałem, a w piersi coś mocno zabiło:
*„Cześć! Bardzo mi się podobasz. Jeśli chcesz się spotkać, czekam dziś o czwartej za szkołą.”*
Byłem zaskoczony, nawet zdezorientowany. Nie miałem pojęcia, kto mógł to napisać.
Ale ciekawość zwyciężyła. Punktualnie o czwartej stałem w umówionym miejscu. I nagle… zobaczyłem Basię. Cichą, nieśmiałą nową dziewczynę z klasy.
— To ty mi zostawiłaś tę wiadomość? — zapytałem ostrożnie.
— Co? — Basia spojrzała na mnie, jakby nie rozumiała. — Ja? Skąd!
— To po co tu jesteś? Czekasz na mnie?
— No… Kinga powiedziała, że się podobałam… — wydukała, czerwieniąc się po uszy.
Zmarszczyłem brwi. Sprawa stawała się coraz dziwniejsza.
**Przeprowadzka, która zmieniła wszystko**
Basia przeniosła się do nowego mieszkania z rodzicami, gdy ci kupili większe lokum. Choć dom był wygodniejszy, jej dawna szkoła została daleko. Rodzice postawili na swoim: skoro nowa szkoła jest pod blokiem, właśnie tam będzie chodzić.
Basia opierała się, ile mogła. W trzeciej klasie liceum zmieniać klasę, gdy wszyscy już się znali, było przerażające. Ale nikt jej nie słuchał.
— Znajdziesz przyjaciół! — mówiła mama. — Przecież jesteś towarzyska!
Tyle że mama się boleśnie myliła. Basia zawsze miała trudności z nawiązywaniem kontaktu. W nowej szkole od razu poczuła się obco.
Na początku koledzy interesowali się nową, ale ona odpowiadała krótko, unikała spojrzeń. Wkrótce zaczęli ją omijać.
Basia nie przejmowała się tym specjalnie — po prostu była inna. Cicha, uważna, potajemnie obserwowała jednego chłopaka — mnie. Rozgadanego, lubianego przez wszystkich.
Podobałem się jej. Bardzo. Ale nawet nie marzyła, by się odezwać.
**Zawiść w szkolnym korytarzu**
Zauważyła to Kinga — pewna siebie, przebojowa dziewczyna. Ona od dawna mnie lubiła, ale łączyła nas tylko przyjaźń.
Widząc, jak Basia zerka w moją stronę, Kinga wkurzyła się. Postanowiła dać jej nauczkę.
— Zróbmy jej kawał? — zaproponowała koleżankom. — Podrzucimy mu fałszywą notatkę, a jej powiemy, że to on ją zaprasza. Zobaczymy, jak się wywinie!
Koledzy wahali się, ale w końcu się zgodzili. Kinga podeszła do Basi i rzuciła słodkim tonem:
— Słyszałam, że podobałeś się Kacprowi. Chcesz, żebym się upewniła?
Oczy Basi zabłysły. To dobiło Kingę.
— Umówi się z tobą — dodała. — Tylko nikomu nie mów. Za szkołą, o czwartej. Jasne?
— Dobrze — szepnęła Basia, szczęśliwa i wystraszona jednocześnie.
**Finał, którego nikt się nie spodziewał**
Następnego dnia Kinga wsunęła wiadomość do mojego plecaka. Przeczytałem — zaskoczony, ale i zaciekawiony.
Przyszedłem. I zobaczyłem Basię. A ona — mnie.
— To ty napisałaś?
— Nie… Powiedzieli mi, że ty…
Zrozumiałem od razu. Westchnąłem. Wiedziałem, do czego zdolna jest Kinga.
Ale Basia przyszła. Więc jednak?
— Skoro tu jesteś, to znaczy, że ci się podobam? — Uśmiechnąłem się.
Basia spłonęła rumieńcem. Chciała uciec, ale ją zatrzymałem.
— Skoro już tu jesteśmy… Może pójdziemy gdzieś?
Kinga, która podglądała nas z ukrycia i nagrywała telefonem, oniemiała. Nie taki był plan.
Najgorsze było jednak to, że następnego dnia weszliśmy do klasy… razem. Uśmiechnięci. Usiedliśmy obok siebie.
**Konsekwencje**
— Zrobiłeś to specjalnie? Żeby mi dopiec? — Kinga dopadła mnie na przerwie.
— Nie, to ty nas skojarzyłaś. Szczerze, dzięki. Dogadujemy się świetnie.
Kinga nie wierzyła. Czekała, aż się rozstaniemy. Że to tylko chwilowe.
Minęły miesiące. Byliśmy razem. Skończyliśmy szkołę. Zostaliśmy parą. Potem ślub.
I dopiero wtedy Kinga zrozumiała: jej żart obrócił się przeciwko niej.
**Lekcja?**
Zanim zechcesz się mścić lub dokuczać — pomyśl. Czasem los sam ułoży sprawy lepiej, niż byś się spodziewał.



