«Brak odwiedzin w szpitalu: jak wychowanie wpływa na relacje dzieci z rodzicami»

Znam pewną kobietę, Jadwigę, która ma 70 lat. Niedawno dostała udaru i trafiła do szpitala w jednej z dzielnic Poznania. Dokładna przyczyna nie jest mi znana – może to wiek, może niezdrowy tryb życia: zła dieta, mało spacerów na świeżym powietrzu, a może i jedno, i drugie.

Jej syn, Tomasz, od kilku lat mieszka w innym mieście, we Wrocławiu, tysiąc kilometrów od Poznania. Ma swoją rodzinę – żonę i dwoje dzieci. Gdy Jadwiga znalazła się w szpitalu, sąsiedzi wezwali pogotowie. Dalsi krewni dowiedzieli się o sytuacji i teraz ją odwiedzają, przynosząc leki i słowa otuchy. Jadwiga powoli dochodzi do siebie, ale wciąż nie może wstać z łóżka.

Tomasz zadzwonił tylko raz. Przeznaczył pieniądze na leki – i na tym skończyła się jego pomoc. Nie przyjechał, nie zapytał, jak się czuje matka. Ma przecież, jak twierdzi, własne sprawy, które wymagają natychmiastowego załatwienia. Nie obchodzi go, co dzieje się z matką. „Co ja mogę pomóc, jeśli przyjadę?” – powiedział któremuś z krewnych. Jego zdaniem, pieniądze to wszystko, czego od niego oczekują.

Dalsi krewni, przeciwnie, przychodzą do szpitala codziennie. Kupują potrzebne lekarstwa, wypytują Jadwigę o samopoczucie, dopytują lekarzy o szczegóły, by zrozumieć, jak wygląda sytuacja. Ich troska to jedyne, co podtrzymuje tę kobietę w tych trudnych chwilach.

I teraz zadaję sobie pytanie: co my, matki, robimy nie tak, skoro nasze dzieci tak się do nas odnoszą? Jestem przekonany, że stosunek dzieci do rodziców odzwierciedla to, jak je wychowaliśmy. Obserwują nas, chłoną nasze słowa, czyny, wartości. Jeśli byliśmy chłodni lub niesprawiedliwi, nie dziwmy się, że otrzymujemy w zamian obojętność.

Wierzę głęboko: nie ma złych dzieci czy wnuków, są tylko rodzice, którzy nie potrafili dać dobrego przykładu. Jeśli chcesz być dobrą matką czy ojcem, pokazuj to swoim postępowaniem. Gdy dziecko widzi, jak matka troszczy się o swoją własną matkę, zapamięta tę lekcję. Ale w przypadku Jadwigi było inaczej. Tomasz nie widział, by jego matka utrzymywała kontakt ze swoją matką w ostatnich latach jej życia. Jadwiga odwróciła się od własnej matki, a teraz jej syn powtarza ten sam schemat.

Życie to jak bumerang: wszystko, co robimy, do nas wraca. I, jak na ironię, w tym jest pewna sprawiedliwość. Jadwiga, leżąc na szpitalnym łóżku, otoczona obcymi, a nie własnym synem, teraz zbiera owoce swojej przeszłości. To gorzka prawda, ale być może jest to okazja do refleksji – zarówno dla niej, jak i dla nas wszystkich.

Rate article
Fajna Tajna
«Brak odwiedzin w szpitalu: jak wychowanie wpływa na relacje dzieci z rodzicami»