Kacper leniwie wylegiwał się na kanapie, wpatrzony w kolejny odcinek serialu, gdy do pokoju wszedł ojciec. W jego głosie nie było śladu wahania:
— Synu, musimy porozmawiać.
— No to mów — odparł Kacper, nie odrywając wzroku od telewizora.
— Była u mnie twoja żona. Mówi, że ostatnio dziwnie się zachowujesz. Coś nie tak?
— Wszystko gra — machnął ręką Kacper.
— Gra? — Tomasz Andrzejewicz sięgnął po tablet, otworzył zdjęcie i pokazał synowi. Kacper spojrzał — i zdrętwiał.
Kiedyś Tomasz i Kinga byli uosobieniem miłości — razem założyli firmę, razem szli przez życie, ale dopiero w wieku trzydziestu ośmiu lat doczekali się upragnionego syna. Kacpera rozpieszczano, nie stawiając mu żadnych granic. Wyrosł na egoistę, lenia i utracjusza.
Ledwo ukończył studia — dzięki pieniądzom rodziców — i oznajmił, że jest zmęczony. Nie chciał pracować, twierdząc, że “i tak starczy na życie”.
Tomasz nalegał, by syn się usamodzielnił, ale Kinga zawsze go broniła:
— Niech odpocznie. Jeszcze się w życiu napracuje.
Ojciec tylko wzruszył ramionami, widząc, że z syna nic nie będzie.
Kacper żył beztrosko. Imprezy, zagraniczne wyjazdy, ciągła zmiana dziewczyn. Rozbił prezentowany mu drogi samochód — sam wyszedł cało, ale matka dostała zawału i rok później zmarła. Wraz z jej śmiercią zniknął ostatni hamulec w życiu Kacpra. Zaczął opróżniać jej konto i nawet się z tym nie krył.
Potem wprowadził do domu nową dziewczynę — Dianę. Młodą, wyzywającą, bez skrupułów. Ojciec od razu wyczuł, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Próbował przekonać syna:
— Ola to dziewczyna dla ciebie. Rozsądna, pracowita, kocha cię od dzieciństwa.
— Ola to nuda — odparował Kacper. — Diana to przygoda.
Ale przygoda szybko zmieniła się w koszmar. W domu urządzili głośną imprezę, wszystko było przewrócone do góry nogami, sprzątaczka w łzach, a ojciec wściekły.
— Albo weźmiesz się w garść, albo wynoście się.
Kacper tylko się wyśmiał:
— Nie mogę w swoim domu gości zaprosić?
— To mój dom — spokojnie odpowiedział Tomasz. — Ty masz tylko mieszkanie. Idź tam — i baw się do woli.
Syn poszedł, ale dalej wyciągał pieniądze z konta matki. Diana, jak się okazało, była z nim nie z miłości. Po kilku latach skończyli bez grosza, a nawet sprzedali mieszkanie, by spłacić długi. W końcu Diana zniknęła z innym mężczyzną, zostawiając Kacpra z niemowlęciem.
Tak wrócił — z półrocznym Filipem na rękach, blady, wynędzniały, upokorzony.
— Nie mam gdzie iść — wyszeptał.
Ojciec wpuścił go, ale postawił trzy warunki: ogarnąć się, znaleźć pracę i ożenić… z Olą.
I Ola się zgodziła. Przez te lata wciąż go kochała. Pokochała dziecko jak własne, a test DNA potwierdził, że Filip to prawdziwy wnuk Tomasza.
Przez trzy lata w domu panował spokój. Kacper wydawał się zmieniony. Pracował, nie imprezował, dbał o rodzinę. Ale potem znowu stał się dziwny. Znikał wieczorami, miał huśtawki nastrojów. W końcu ojciec postanowi— Pewnego wieczora Tomasz znalazł w jego telefonie wiadomości od Diany, w których planowali spotkanie.



