Ona podjęła swoją decyzję

— Dlaczego jeszcze nie jesteś ubrany? — Karolina stała w progu, ledwo powstrzymując irytację. — Zapomniałeś, jaki dziś dzień?

— A co jest dzisiaj? — Jakub nawet nie oderwał wzroku od telewizora, leniwie przeklikując kanały. — Znowu gdzieś trzeba iść?

— Musimy jechać do szpitala! Kasia urodziła, sam słyszałeś. Pierwsza z naszego grona została mamą. Powinniśmy ją pogratulować!

— Z czego gratulować? — mężczyzna prychnął, nie przestając klikać pilota. — Z nieprzespanych nocy? Z płaczu dziecka? Z tego, że życie już nie należy do ciebie? Wątpliwy powód do świętowania.

— Co ty mówisz? Sam przecież marzyłeś o dzieciach! Mówiłeś, jak chcesz, żeby po domu biegały małe nóżki. Żeby dziecięce rączki obejmowały cię za szyję. Mówiłeś — troje, nie mniej! Czy mi się to przyśniło?

— Tak, mówiłem. Ale przyznaj, ładnie to brzmi. Kobiety to lubią. No i ty się rozczuliłaś — spokojnie odparł Jakub.

Karolina bez słów osunęła się na kanapę. Jej twarz zastygła w osłupieniu.

— Po prostu nie chcę dzieci. Co w tym złego? Większość facetów ich nie chce. Nie myślałaś, że można pożyć dla siebie? Podróże, hobby, wolność… A wy od razu — dzieci, rodzina, pieluchy.

— Odwieziesz mnie? — jej głos stał się lodowaty. Nie mogła ukryć urazy — właśnie dziś zamierzała powiedzieć Jakubowi najważniejszą nowość w swoim życiu.

— Bez nas sobie nie poradzą? Nie chcę patrzeć na te głupie ceregiele, cmokania i płacz. Pójdziesz później. Może ci się odechce rodzić.

Nie dodając ani słowa, Karolina wyszła do sypialni. Po kwadransie wróciła w eleganckiej, wyciszonej stylizacji. Taksówka już czekała — dzięki Bogu, nie będzie musiała słuchać ponurych uwag Jakuba.

A przecież była tak blisko szczęścia… Jeszcze dziś rano zobaczyła te dwie kreski na teście. Chciała wręczyć mu tę wieczorem. Ale teraz… teraz nie była pewna, czy ma prawo o tym wiedzieć.

Karolina zawsze pragnęła stabilności. Pracowała już podczas studiów, skończyła z wyróżnieniem, teraz miała świetną pracę, stały dochód, własne mieszkanie — prezent od rodziców. Wszystko robiła jak trzeba. I była gotowa na dziecko. Tylko mężczyzna, którego widziała jako ojca swoich przyszłych dzieci, okazał się jedynie dobrym aktorem.

Jakub wydawał się dojrzały, odpowiedzialny, poważny. Jego wiek, słowa, poglądy — wszystko budziło zaufanie. Dopiero dziś zdjął maskę.

— Już podjęłam decyzję — szepnęła w pustkę auta. Taksówkarz, milczący starszy mężczyzna, spojrzał na nią uważnie i niespodziewanie rzekł: — Gratuluję.

Karolina zmieszała się. Podziękowała i pobiegła do wejścia. Tam, promieniejąca szczęściem, stała Kasia z malutkim zawiniątkiem w dłoniach. Ojcowskie ramiona już trzymały niemowlę. Powietrze było przesiąknięte miłością.

— Gratuluję, kochanie! — Karolina przytuliła przyjaciółkę. — Jak nazwaliście?

— Jan, po tacie. Chcę, żebyś została chrzestną.

— Z przyjemnością — uśmiechnęła się Karolina, ale serce ściskał ból. Wszystko, czego pragnęła, było właśnie tutaj, przed nią, ale nie z nią.

— Coś się stało? — cicho zapytała Kasia, gdy odeszły nieco na bok.

— Jakub cały czas kłamał. Nie chce dzieci. A mówił, że chce. A najgorsze… jestem w ciąży. Dziś się dowiedziałam. I teraz… teraz muszę wybierać.

— Karolina, mężczyzn nie brakuje. Ale szansa zostania mamą — owszem. Moja siostra na przykład nie może mieć dzieci. Płakała z radości i rozpaczy, gdy dowiedziała się, że ja jestem w ciąży. Nie powinnaś rezygnować ze swojego marzenia.

— Tak myślę. Jeśli nie zmieni zdania — odejdę. Moi rodzice będą szczęśliwi, że zostaną dziadkami.

Jakub nie zmienił zdania. Mówił, że dzieci to balast, strata sił, czasu i pieniędzy. Karolina nie dyskutowała. W środku wszystko było już postanowione.

Trzy lata później.

— O, Jakubie! — dawna sąsiadka niemal wpadła na niego na lotnisku. — Gratulacje z okazji narodzin syna!

— Pomyliłaś się, nie mam dzieci — rzucił chłodno.

— Jak to? Widziałam Karolinę — z wózkiem. Chłopczyk ma może ze cztery miesiące. Umiesz liczyć, prawda?

Jakub zbladł. Nie wiedział. Albo nie chciał wiedzieć. A teraz… teraz było za późno.

— Gdzie ona jest? Gdzie ją widziałaś?

— Nie powiem. Przypadkowe spotkanie. A ty, jak się okazuje, jesteś z tych… którzy nie uznali własnego dziecka.

Jakub stał jak wryty. Dopiero teraz zaczął rozumieć, co stracił. Ale gdy po trzech latach w końcu odnalazł Karolinę, już było za późno. Chłopczyk nazywał tatą kogoś innego. Jakub nie mógł konkurować. Nie miłością, nie czynami, nie sercem.

Koniec był przesądzony. Karolina wybrała dobrze.

Rate article
Fajna Tajna
Ona podjęła swoją decyzję