«Wrócił z pracy zagranicznej – a w swoim mieszkaniu obcy»

Wrócił z zarobków, a w swoim mieszkaniu obcy.

Krzysztof wrócił z Niemiec do rodzinnego Gdańska późnym wieczorem. Jak zawsze, od razu zajechał do matki. Jadwiga Stanisławowa objęła syna mocno:

— Ile to lat, Krzysiu! Strasznie za tobą tęskniłam! No i co, dobrze zarobiłeś?

— Jak zwykle — uśmiechnął się mężczyzna. — Jadąc, pomyślałem: po co wynajmować cudze, skoro i tak większość roku mnie nie ma? Lepiej płacić za swoje, nawet na kredyt, ale swoje.

— Mądrze mówisz — przytaknęła matka. — Masz już dwadzieścia osiem lat, czas pomyśleć o rodzinie. A potem dzieci. Bez własnego dachu nad głową ani rusz.

Po dwóch miesiącach Krzysztof kupił kawalerkę w nowym bloku, urządził po swojemu — wszystko jak lubi. Klucze na wszelki wypadek zostawił matce, a sam znów wyjechał do pracy.

Ale ledwo przekroczył granicę, Jadwiga oddała klucze swojej córce — Alicji. Ta była starsza od Krzysztofa o parę lat, nigdzie na poważnie nie pracowała, ciągle w długach, żyła w oczekiwaniu na bogatego księcia.

— Niech trochę pomieszka, zaoszczędzi, stanąć na nogi — myślała matka. — Co w tym złego?

Ale na darmo się łudziła. W cztery miesiące Ala nie tylko nie stanęła na nogi — wpadła w jeszcze większe długi. Gdy przyszło czas się wyprowadzać, po prostu wymieniła zamki. Żeby nikt, włącznie z Krzysztofem, nie mógł jej wykurzyć.

Gdy Krzysztof wrócił i próbował otworzyć drzwi — klucz nie pasował. Był w szoku.

— Co jest, do cholery? — mruknął i od razu pojechał do matki.

Ta pokrętnie przyznała, że wpuściła Alę, ale nie wiedziała, że ta zmieniła zamki. Krzysztof wściekł się:

— Jedno to wpuścić ją bez mojej wiedzy. Ale zmieniać zamki? I co, nie chce się wynieść?

— Proponowałam, żeby zamieszkała ze mną — tłumaczyła się matka. — Ale odmówiła…

Następnego dnia Krzysztof wezwał dzielnicowego. Służby otworzyły drzwi. Na siostrę donosić nie chciał, ale rozmowa była ciężka.

— Mógłbyś u mamy pomieszkać — rzuciła Ala zimno. — I tak wkrótce znowu wyjedziesz. A ja muszę sobie życie ułożyć.

— Nie po to kupowałem mieszkanie — odciął się Krzysztof. — Zapraszaj adoratorów do wynajętego. Idź do pracy i spłać swoje kredyty.

— Bez ciebie się ogarnę! Najpierw się ożeń, potem pouczaj!

Spakowała rzeczy i wyprowadziła się. Relacje między rodzeństwem się urwały. Krzysztof nie przejmował się — dawno zrozumiał, że Ali z rodziny potrzebne tylko pieniądze.

Minęło kilka miesięcy. Jadwiga miała działkę, ogródek. Krzysztof, na urlopie, postanowił pomóc matce ze zbiorem. I — kto by pomyślał — na działce natknął się na Alę.

— No cześć, braciszku — zaśmiała się zjadliwie. — Co, sumienie cię ruszyło, ziemniaki kopać?

— Lepiej powiedz, po co przyjechałaś? Znowu pieniędzy trzeba?

— Mama kupiła mi mieszkanie — oznajmiła bez mrugnięcia okiem. — Za moje zasługi.

— Co?! Jakie mieszkanie?

— Dwupokojowe, w nowym bloku. Z meblami. Na kredyt. Mama wzięła na siebie.

Krzysztof zbladł. Przypomniał sobie, jak harował na budowie za granicą, jak zbierał na wkład własny… A Ali podano wszystko na tacy?

Nic nie powiedział. Pomógł ze zbiorem i wyjechał. Ale serce mu się ścisnęło.

Po tygodniu Ala sama do niego napisała. Drzwi balkonowe się zepsuły — prosiła o naprawę. Krzysztof się zgodził: ciekawy był zobaczyć jej „pałac”. Mieszkanie okazało się zwyczajne, niczym lepsze od jego własnego.

— Zawiasy wysiadły — ocenił. — Trzeba zamówić nowe.

— To sobie zamów. I od mamy weź pieniądze — rzuciła obojętnie.

— Żartujesz sobie?! Matka kupiła ci mieszkanie, urządziła, a ty nawet drobiazgu nie kupisz?

— Po prostu jesteś zazdrosny. Mama mnie bardziej kocha. No już, możesz iść!

Krzysztof wyszedł bez słowa. Tego samego dnia zablokował jej numer. Nie chciał więcej telefonów ani spotkań.

— Niech żyją, jak chcą — postanowił. — Ja wiem, gdzie moje miejsce. I nikomu więcej kluczy nie zostawię.

Rate article
Fajna Tajna
«Wrócił z pracy zagranicznej – a w swoim mieszkaniu obcy»