Zabrał syna ze sobą, lecz to był tylko sen…

To był tylko sen…

Alicja spotkała Tomasza na wiejskiej potańcówce w miejscowej remizie. Od razu ją zauważył — wysoka, smukła, śmiejąca się dziewczyna z żywymi oczami. Cały wieczór nie odstępował jej na krok, a potem zaproponował, by ją odprowadził.
— Przyjdę jutro wieczorem, może się przejdziemy? — zapytał, gdy się żegnali.
— Przyjdź — odparła cicho, czując, jak serce bije jej mocniej.

Tak zaczęła się ich historia. Na wsi plotki roznoszą się szybko — wszyscy szybko się dowiedzieli: Alicja ma adoratora. Szeptano po cichu:
— Zaraz będzie wesele. Chodzi za nią jak cień. Ale co, dobrana para, oboje porządni.

Tomasz wkrótce się oświadczył. Wesele było huczne, z całym sąsiedztwem. Młodzi zamieszkali w domu, który Tomasz sam zbudował — był złotą rączką, od dziecka chodził z ojcem na budowy. Niedługo potem urodził się im syn. Wszystko było dobrze. Na początku.

Z czasem jednak Tomasz zaczął często przesiadywać u sąsiadów — niby pomagał, coś naprawiał. Często go poczęstowano. Hojnie. Z początku wyglądało to niewinnie, ale z czasem stało się nawykiem.
— Tomek, może już dość tych wizyt? — mówiła Alicja. — Zmęczyło mnie, że ciągle wracasz podchmielony.
— Co złego, że posiedziałem z ludźmi? Przecież i w domu wszystko robię.

Syn podrósł, Alicja wróciła do pracy, zostawiając chłopca u babci. A Tomasz wciąż „pomagał”. Z każdym dniem był jednak w coraz gorszym stanie. Relacje zaczęły się psuć. Częściej się kłócili. Raz nawet rozstali się na tydzień, ale przez syna mu wybaczyła. Obiecał się poprawić. I na jakiś czas było lepiej. Aż znów wróciło do starych nawyków.

Alicja nie raz myślała o odejściu. Ale syn kochał ojca. Gdy Tomasz był trzeźwy, spędzali razem mnóstwo czasu — uczył go, bawił się, majsterkował. Dla syna Alicja znosiła wszystko. I wciąż miała nadzieję: może opamięta się ten troskliwy mężczyzna, za którego wyszła.

Lata i zmęczenie zrobiły swoje. Tomasz zaczął podupadać na zdrowiu.
— Chodźmy do lekarza — namawiała żona.
— Głupoty. Prześpię się — przejdzie. Jeszcze młody jestem.

Na badania poszedł dopiero, gdy nie mogPoszła spać tej nocy z ciężkim sercem, ale gdy zamknęła oczy, znów zobaczyła ich obu — Tomasza i małego Wojtka — stojących w słonecznej łące, machających do niej z uśmiechem, jakby tylko czekali, aż się obudzi.

Rate article
Fajna Tajna
Zabrał syna ze sobą, lecz to był tylko sen…