Rodzinne sekrety i droga do szczęścia

Rodzinne tajemnice i droga do szczęścia

Wanda Nowak kupiła na targu w Ząbkach kosz dojrzałych, pachnących truskawek i postanowiła podzielić się nimi z synem i synową. Dziś niedziela, Jakub i Kinga powinni być w domu. Drzwi do ich mieszkania w starej ceglanej kamienicy były uchylone, więc Wanda weszła bez pukania. Gdy już miała zawołać, usłyszała, jak Kinga w pokoju gorzko płacze, rozmawiając przez telefon. „Co się stało, że Kinga tak szlocha?” — zaniepokoiła się teściowa. Cichutko podeszła bliżej i wstrzymując oddech, nasłuchiwała. To, co usłyszała, sprawiło, że aż zamarła ze zdumienia.

Wanda kupiła soczyste truskawki i postanowiła zajrzeć do syna i synowej. Niedziela, na pewno są w domu. Drzwi stały otworem, więc weszła bez dzwonienia.

Miała już ich zawołać, gdy nagle usłyszała, jak Kinga w pokoju szlocha do telefonu. Wanda zastygła w korytarzu, wsłuchując się.

— Ola, on zupełnie przestał na mnie zwracać uwagę — łkała Kinga. — Kupiłam nową sukienkę, a on tylko burknął coś i tyle. Ciągle milczy, wiecznie niezadowolony. Wieczorem wpatruje się w telefon i spać. Jakbym była powietrzem. Po pracy prosto do domu, nie sądzę, żeby miał kogoś. Wcześniej marzyliśmy o dziecku, a teraz boję się nawet wspomnieć. Chyba mnie już nie kocha, ale nie potrafi mi tego powiedzieć. Ola, to koniec. Bez Kuby nie przeżyję, nikogo poza nim nie chcę!

— Dzięki, że wysłuchałaś — ciągnęła Kinga. — Żal się komuś wygadać. Mama zajęta własnym życiem, teściowa stanie po stronie syna, więc milczę.

Wanda zrozumiała, że rozmowa się skończyła, i głośno zawołała:

— Jest kto w domu?

— Tak, dzień dobry, Wando — wyszła Kinga, ocierając łzy.

— Kinga, przyniosłam świeże truskawki, pomyślałam, że się nimi podzielę — uśmiechnęła się Wanda, podając koszyk.

— Dziękuję, właśnie chciałam kupić — odparła Kinga. — Proszę wejść, herbaty napijemy się? Mam ciastka.

— Chętnie, dziękuję — skinęła Wanda.

Gdy Kinga nastawiała czajnik i wyjmowała ciastka, Wanda rozmyślała o podsłuchanej rozmowie. Widać nie wszystko w małżeństwie syna układa się dobrze.

— Jak tam życie, co u Kuby? — spytała. — Rzadko dzwoni, nie zaglądacie. Nie narzucam się, pewnie macie swoje sprawy…

— Och, on wiecznie w pracy — westchnęła Kinga. — Wraca, je, ogląda seriale i spać. Nigdzie nie wychodzimy, siedzimy w domu jak staruszkowie.

Wanda się roześmiała. Lubiła synową za szczerość i otwartość. Z Jakubem byli małżeństwem od trzech lat, wcześniej się spotykali. Lepszą synową trudno znaleźć: mądra, ładna. Wanda od razu przyjęła Kingę jak córkę, i żadnych zazdrości, wbrew stereotypom, nie miała.

— Dziwnie się Kuba zachowuje — zamyśliła się Wanda. — Młodzi jeszcze, dzieci nie ma, powinni wychodzić, spotykać się z ludźmi, a nie w domu gnuśnieć…

— Właśnie! — głos Kingi zadrżał. — Chyba przestał mnie kochać.

Zaczęła płakać. Wanda się zmieszała, ale pospieszyła z pocieszeniem:

— Kinga, no jak to, przecież cię kocha! Może w pracy ma kłopoty, albo się przemęcza. Porozmawiaj z nim.

— Pytałam, mówi: wszystko w porządku, nie wymyślaj — łkała Kinga. — A ja chcę dziecka, ale do tego trzeba… żeby on też chciał.

— Nie wiem, jak pomóc — westchnęła Wanda. — Jego nie zmusisz do rozmowy, a nie chcę cię narażać. Weźmie ci za złe, że matce się skarżysz. Trzeba coś wymyślić…

— Wiesz co? — ożywiła się Wanda. — Jest sposób, żeby obudzić w nim uczucia.

— Jaki sposób? — Kinga otarła łzy. — Zrobię wszystko, byle nie stracić męża.

— Do sąsiadki przyjechał siostrzeniec, Robert. Wysoki, przystojny, ciemne oczy. Pracuje w teatrze, dziewczyny za nim przepadają. Może Kubę poruszy zazdrość? U mojej przyjaciółki tak było: mąż ostygł, a gdy kolega ją podwiózł, zrewanżował się i wszystko wróciło do normy. Pogadam z Robertem, ułożymy plan, żeby rozbudzić w Kubie zazdrość. Nie patrz, że teściowa, ja też jestem kobietą i chcę, żebyście byli szczęśliwi.

Kinga spojrzała na Wandę z niedowierzaniem.

— Nie, to trochę głupie — pokręciła głową. — Może samo się ułoży…

— Decyzja należy do ciebie, ale jeśli zechcesz, jestem do dyspozycji — mrugnęła Wanda. — Na razie tylko to przyszło mi do głowy.

— Dziękuję za wsparcie — cicho powiedziała Kinga. — Oby się nie przydało. O, Kuba wrócił…

— Mamo, cześć! — wszedł syn. — Coś się stało?

— Witaj, synku — uśmiechnęła się Wanda. — Przyniosłam wam truskawki, popijamy z Kingą herbatę. Jak praca?

— Normalnie — burknął Jakub. — Tata co?

— Na ryby z kolegą wyjechał na dwa dni — odparła Wanda. — A wy z Kingą czemu nigdzie nie jedziecie? Pogoda piękna, a wy w domu…

— Nie chce mi się — machnął ręką Jakub. — Wolę w domu film obejrzeć.

Kinga spojrzała na teściową i wzruszyła ramionami. Tak jak mówiła: nic go nie cieszy, taki ponury. Co się z nim dzieje? Taka dobra kobieta, a on…

W kilka dni później Kinga powiadomiła Wandę, a jej głos drżał od płaczu.

— Wando, zgadzam się na ten plan! To już nie do wytrzymania! Zmieniłam fryzurę, ufarbowałam włosy — wszyscy mówią, jak mi to pasuje, a Kuba ani słowa! Całkowita obojętność! Może faktycznie trzeba nim wstrząsnąć? Sprawdzimy, czy jestem mu jeszcze potrzebna. Porozmawiaj z Robertem. Wymyślimy, że zgłosił się do mnie jako klient — przecież jestem projektantką, ludzie składają zlecenia. Niech Kuba nas parę razy zobaczy, może go zazdrość ukłuje?

— Kinga, tylko do przodu! — podchwyciła Wanda. — Spróbujmy, może wasze uczucia odżyją na nowo!

Tego samego dnia Wanda odwiedziła sąsiadkę i porozmawiała z RobertRobert zgodził się pomóc, choć z przymrużeniem oka, a Wanda przekazała Kingi jego numer, nieświadoma, jak ten prosty gest odmieni losy całej rodziny.

Rate article
Fajna Tajna
Rodzinne sekrety i droga do szczęścia