Niesamowite umiejętności kulinarne przyjaciółki, co tworzy cuda z cukinii i ziemniaka

Moja przyjaciółka Kinga gotuje niesamowicie. Bosko, wyśmienicie, z cukinii i ziemniaka potrafi wyczarować coś, coś…! A ciasta! A rumiane mięso wszelkiego rodzaju!

A nie o to chodzi.

Kinga ma nadwagę. Naprawdę sporą, ale jest piękna, gładka jak rumiane jabłuszko, pełna życia, bez zadyszki, bez problemów z ciśnieniem. Ma męża, z którym żyje od piętnastu lat. Przez te piętnaście lat jej mąż, Tomasz, z lubością i złośliwą radością drwił z jej tuszy. Bardzo kreatywnie, z pomysłem. Przy znajomych. Przy obcych. Wymyślał niby czułe przezwiska – moja krówka, mój hipopotamik. Ojej, stanęła mi na nodze, złamała całe Tomasza.

Chwalił znajome fit-girlki i wszystkich, którym poszczęściło się z genami. Mnie też kilka razy oberwało się tymi wątpliwymi komplementami, i zupełnie bez sensu rzucałam się Kingę bronić, tłumacząc coś o metabolizmie, genetyce, przemianie materii – bezskutecznie.

Kinga zawsze trzymała fason, nawet uśmiechała się na te żarty. Sama żartowała ze swoich kształtów. Po urodzeniu córki sytuacja się pogorszyła – córka odziedziczyła jej figurę „jabłuszko”, i Tomasz, gdy dziewczynka wkroczyła w wiek dojrzewania, przerzucił się na nią: no ile ty możesz żreć, skończysz jak matka, spójrz na siebie, czy nie chciałabyś być ładna, a nie jak to bezkształtne roślinożerne stworzenie!

I wtedy Kinga nagle się ocknęła. Rozmawiała z mężem raz, drugi, trzeci, że tak nie można, ale wszystko, oczywiście, na próżno. A rok temu nagle nastąpił wybuch. Nie byłam świadkiem, opowiedziano mi. Gdy Tomasz znów w towarzystwie popisywał się „dowcipem” na temat figury żony, ona nagle powiedziała: Tomasz, wiesz co, mam wyjebane. Nie podoba ci się mój wygląd – nie trzymam, idź, szukaj chudzielca, bo ja mam dość.

Wezwała taksówkę i odjechała. Tomasz dalej się wygłupiał i żartował, nie śpieszył się za żoną. Gdzie ona, mówił, pójdzie? Ponarzeka i ochłonie. Sama wie, że wygląda jak przejrzały pomidor. Nawet znajomi próbowali mu wytłumaczyć, że nie ma racji, że Kinga wygląda świetnie, ale, oczywiście, na marne.

W domu Kingi nie było. I córki też. Okazało się, że spakowały rzeczy i wyjechały do rodziców Kingi – mieli dom w innej dzielnicy. Do szkoły trochę niewygodnie dojeżdżać, ale trudno. Drugim ciosem było to, że Kinga złożyła pozew o rozwód. Tomasz nie mógł uwierzyć: co, serio przez te żarty?! Niemożliwe! Na pewno ma kochanka! Chociaż nie, komu taka gruba potrzebna…

Pewnie już zgadliście. Kochanka nie było, po prostu Kinga miała dość. Pracowała na dobrym stanowisku w dużej firmie, zarabiała przyzwoicie, rodzice pomogli – i oto, nie czekając na podział wspólnego mieszkania, kupiła sobie i córce porządne dwupokojowe mieszkanie w nowym budynku.

Po podziale majątku Tomaszowi zostało kawalerka. I samochód musiał sprzedać, pieniądze podzielili. Alimenty będzie płacił jeszcze trzy lata, pensja mała, po odliczeniu tej jednej czwartej zostaje niewiele. A najgorsze – opowiada kolegom, że jego była, suka, przyzwyczaiła go przez te piętnaście lat do dobrego jedzenia, a teraz musi żywić się półproduktami albo chodzić na obiady do mamy. Jej kurczak, mówi, śni mu się po nocach. Jej pilaw. Ciasta! Rzędy ciast z różnymi nadzieniami! Budzi się ze łzami w oczach.

Babę znaleźć? No znalazł. Gotuje jakieś pomyje, jeść się nie da. No tak, szczupła, ale jak na nasz wiek już nie modelka. Młodszą czemu nie znalazł? No jakoś nie wyszło, pensja za mała, a i sam nie wygląda już jak Apollo, brzuszysko, łysina, zadyszka. Pięćdziesiątka przecież.

Najgorsze, mówi, że Kinga wzięła i schudła. Nie dużo, ale zauważalnie, ze dwa rozmiary mniej. Wspólni znajomi mówią – gotuje teraz zupełnie inaczej, też smacznie, ale więcej warzyw, ona i córka nigdy nie przepadały za mięsem. A słodkie ciasta to bardziej Tomasz lubił, miał słabość do słodyczy.

Niedawno, mówi, spotkał ją w markecie – oniemiał. Podszedł, mówi jej: ej, ale fajnie teraz wyglądasz, naprawdę mi się podobasz. Dawaj, mówi, niech ci będzie, spróbujmy od nowa.

Jak to spierdalaj?! Co znaczy spierdalaj?!

ObruTomasz stoi teraz sam przed półką z mrożonkami, patrząc w pustkę, i po raz pierwszy w życiu rozumie, że jego słowa mają konsekwencje.

Rate article
Fajna Tajna
Niesamowite umiejętności kulinarne przyjaciółki, co tworzy cuda z cukinii i ziemniaka