*Dziennik, 15 maja 2023*
Przeszłość, miłość i nowe więzy
Weronika i jej mąż Krzysztof siedzieli przy stole w przytulnym domu we wsi Brzeziny. Nagle do drzwi zapukano. Na progu stała koleżanka Weroniki z klasy – Bogna. Gospodarze wymienili zdziwione spojrzenia. Bogna rzadko ich odwiedzała, a ta wizyta była zaskoczeniem.
— Wchodź, Bogna — powiedziała Weronika, próbując ukryć zakłopotanie. — Przyznaję, że zaskoczyłaś nas swoją wizytą.
— Nie będę owijać w bawełnę — zaczęła Bogna, ledwo przekraczając próg. — Myślę, że i wy, i ja, chcecie, by wasze dzieci były blisko i szczęśliwe…
— Coś dziwnie mówisz — zmarszczył brwi Krzysztof. — Siadaj, Weronika ugotowała kapuśniak, poczęstuj się.
— Mój syn postanowił się ożenić — wyrzuciła z siebie Bogna, patrząc na nich zdecydowanie.
— Oho! A my tu do czego? — zdziwił się Krzysztof, odkładając łyżkę.
Weronika i Krzysztof nie rozumieli, do czego zmierza gość, a napięcie w pokoju rosło.
Weronika z córką Kasią szły ulicą wsi. Przy drodze stały dwie sąsiadki, żywo rozmawiające o czymś. Zobaczywszy Weronikę, zamilkły i zwróciły się ku niej, wyraźnie czekając na nowiny o jej podróży do starszego syna.
Przywitały się, Weronika z córką zatrzymały się na chwilę, spytały o sprawy sąsiadek i krótko opowiedziały o wnuku i jego matce. Już miały iść dalej, gdy nagle obok przeszła kobieta. Z uśmiechem powiedziała głośno:
— Witaj, koleżanko! Jak leci? Wszystko gra? Postałabyś, pogadała z sąsiadkami, gdzie się tak spieszysz?
Weronika spojrzała w jej ciemne oczy, otoczone długimi rzęsami, i odpowiedziała z lekkim uśmiechem:
— Do domu się śpieszę. Trzy dni nie widziałam Krzysztofa, stęskniłam się.
Bogna obrzuciła ją ironicznym spojrzeniem:
— No, no. Miłość przychodzi i odchodzi. Jak będziesz potrzebować współczucia — wiesz, gdzie mnie szukać.
Weronika tylko się uśmiechnęła:
— Twoje spojrzenie pełne jest współczucia, ale w jego szczerość nie wierzę…
Ruszyły dalej.
— Mamo, czemu ta pani jest taka złośliwa? — spytała Kasia. — Zawsze jest czymś niezadowolona.
— Taki ma charakter — odparła Weronika, choć znała prawdziwy powód zgryźliwości Bogny.
— Przy każdej okazji próbuje cię urazić — nie dawała za wygraną Kasia. — A ty zawsze wiesz, jak odpowiedzieć. Dlaczego ona się tak zachowuje?
— Chcesz prawdę? — uśmiechnęła się Weronika. — Bogna była zakochana w twoim ojcu, a on wybrał mnie.
Kasia zamarła ze zdumienia.
— Naprawdę?! Kochał was obie i wybrał ciebie? Dlaczego?
Weronika roześmiała się:
— Zapytaj ojca…
Wieczorem, po kolacji, Kasia przysiadła na kanapie obok ojca, który oglądał telewizję. Przytuliła się do niego i nagle spytała:
— Tato, powiedz, dlaczego wybrałeś mamę, a nie ciocię Bognę?
Krzysztof zdziwionym wzrokiem spojrzał na córkę, a potem na żonę.
— No, opowiadaj, córka ciekawa — uśmiechnęła się Weronika.
— To było dawno, ale ten dzień pamiętam, jak dziś — zaczął Krzysztof. — Przed świętami w szkole zorganizowali zabawę dla starszych klas. Twoja mama była Śnieżynką, a Mikołajem — mój kolega Tomek, najwyższy w klasie. Twojej mamie strój bardzo pasował! Niebieska sukienka w kolor jej oczu, a warkocz — długi, aż do pasa. Wtedy moje serce zadrżało. Zrozumiałem, że chcę ją mieć przy sobie przez całe życie.
— Ale byłem nieśmiały — kontynuował. — Czekałem na odpowiedni moment. Po szkole nie udało mi się dostać na studia, a mama wyjechała do miasta na naukę. Błąkałem się po wsi, mając nadzieję, że ją zobaczę, gdy wracała na weekendy. Pewnego razu zobaczyłem, jak idzie ze sklepu. Zebrałem się na odwagę, podszedłem i powiedziałem, że idę do wojska. Myślałem, że machnie ręką, a ona nagle się rozpłakała.
— „To znaczy, że długo cię nie zobaczę?” — powiedziała. O mało nie podskoczyłem z radości. Przytuliłem ją i szepnąłem: „Dwa lata miną szybko. Pisz, dzwoń, dobrze?” Kiwnęła głową, pocałowała mnie w policzek i pobiegła do domu.
— Służba minęła szybko dzięki jej listom — uśmiechnął się Krzysztof. — Wróciłem, od razu się oświadczyłem, i pobraliśmy.
— Tato, jakie to piękne! — zachwyciła się Kasia.
— Hej, za wcześnie ci na myślenie o ślubie — mrugnął ojciec.
Kasia roześmiała się i wybiegła z pokoju.
Bogna uczyła się razem z Weroniką. Była postawna, o ostrych rysach, podczas gdy Weronika — drobna, ale silna. Weronika miała trzech braci, i ojciec uczył ich ćwiczeń fizycznych. Weronika ćwiczyła razem z nimi i wkrótce podciągała się na drążku nie gorzej od braci.
Pewnego dnia na wuefie poprosiła o pozwolenie na podciągnięcie i zaskoczyła wszystkich, dorównując chłopcom. Od tej pory chłopcy ją szanowali, a dziewczyny złościły się, ukrywając zazdrość za drwinami.
Weronika zawsze była dobrą duszą, nigdy się nie kłóciła, a na docinki odpowiadała przysłowiami lub ciętą ripostą.
W starszych klasach wiele dziewczyn miało adoratorów. Bogna była zakochana w Krzysztofie, pisała mu liściki, zapraszała na potańcówki. Ale gdy wrócił z wojska, oświadczył się Weronice. Od tej pory między kobietami zaczęła się ukryta walka.
Wkrótce Bogna wyszła za kolegę z klasy i zamieszkała niedaleko Weroniki, która już miała syna. Lata mijały. Weronika urodziła dwóch synów i córkę, a Bogna wciąż nie mogła zostać matką. Lekarze mówili, że wszystko w porządku, ale dzieci nie było. Bogna podejrzewała, że to wina czasów, gdy jako młoda, ucząc się w mieście, zaszła w ciążę, ale nie donosiła jej.
Nie mogła znieść widoku, jak Weronika rodzi jedno dziecko po drugim. To jeszcze bardziej oddalało ją od dawnej przyjacióAle gdy syn Bogny, Marek, zakochał się w Kasi, stare urazy stopniowo zaczęły znikać, pokonane przez miłość nowego pokolenia.



