Miłość i wyzwania: Historia poszukiwania męża po trzydziestce.

**Dziennik Haliny**

Nie miałam szczęścia w miłości. Do trzydziestki siedziałam sama, aż w końcu postanowiłam znaleźć sobie mężczyznę. Nie wiedziałam od razu, że Piotr jest żonaty, ale gdy już się przywiązałam, sam mi to wyjawił. Choć serce mi pękało, nie miałam mu tego za złe. Winiłam tylko siebie – za ten związek, za słabość. Czułam się niepełnowartościowa, bo nie zdążyłam wyjść za mąż, a czas uciekał.

Nie byłam pięknością, ale urodę miałam przyjemną – trochę za okrągła, co dodawało mi lat. Związek z Piotrem był ślepą uliczką. Nie chciałam wiecznie być kochanką, ale bałam się zostać sama.

Pewnego dnia niespodziewanie zawitał do mnie kuzyn Sławek. Był w mieście służbowo, wpadł tylko na kilka godzin. Siedzieliśmy w kuchni, gadaliśmy jak za dawnych lat. W końcu wyznałam mu wszystko o Piotrze, nawet się popłakałam.

Akurat przyszła sąsiadka, żebym oceniła jej nowe zakupy. Wyszłam na dwadzieścia minut. Wtedy zadzwonił dzwonek. Sławek otworzył, myśląc, że to ja – drzwi były otwarte. Na progu stał Piotr. Od razu poznał, z kim ma do czynienia.

„Halina jest?” – wybełkotał Piotr, widząc przed sobą barczystego faceta w dresie, przeżuwającego kanapkę.
„W łazience” – odparł Sławek bez namysłu.
„A pan… kim jesteście?” – Piotr wciąż nie mógł się otrząsnąć.
„Mężem. Na razie cywilnym. A pan po co pytacie?” – Sławek chwycił go za koszulę. „To ty jesteś ten żonaty fircyk? Słuchaj, jak cię tu jeszcze raz zobaczę, zepchnę cię ze schodów, jasne?”

Piotr wyrwał się i uciekł. Gdy wróciłam, Sławek opowiedział mi o jego wizycie.
„Co ty narobiłeś? Kto cię prosił?” – zalewałam się łzami. „Już nigdy nie wróci.”
„I dobrze” – odparł stanowczo. „Mam dla ciebie lepszego faceta. Wdowiec z naszej wsi. Baby go oblegają, ale on wszystkich odgania. Jak skończę służbówkę, zabiorę cię do niego.”
„Jak to? Nie znam go, to wstyd!”
„Wstyd to spać z cudzym mężem, a nie poznać wolnego. Jedziemy, skończ jęczeć. U Luby urodziny.”

Kilka dni później byliśmy na wsi. Żona Sławka, Luba, urządziła przyjęcie w ogrodzie. Wśród gości był wdowiec, Leszek. Siedział cicho, skromny. „Pewnie jeszcze żałuje żony” – pomyślałam.

Tydzień później ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyłam – na progu stał Leszek z paczuszką.
„Przejechałem się na targ, pomyślałem… zajrzę” – wydukał.
Zaprosiłam go na herbatę. W paczce były tulipany. Rozmawialiśmy o byle czym, ale gdy wychodził, niespodziewanie się odwrócił:
„Halina, cały tydzień o pani myślałem. Nie mogłem wytrzymać.”
Zaczerwieniłam się.
„Tak mało się znamy…”
„To nic. Ważne, że nie jestem pani antypatyczny? A może… przejdziemy na ‘ty’? Wiem, że nie jestem ideałem. Mam też córkę, ośmioletnią.”
„Córka to skarb” – odparłam cicho.

Wziął mnie za ręce i pocałował. W oczach miałam łzy.
„Nie podobałem się?”
„Wręcz przeciwnie. Tak błogo… i nie muszę nikogo odbierać.”

Spotykaliśmy się co weekend. Dwa miesiące później wzięliśmy ślub. Zaczęłam pracować w przedszkolu, rok później urodziła się nasza córeczka. Obie dziewczynki rosły w miłości, a my z Leszkiem młodnieliśmy z każdym rokiem.

Przy stole Sławek często mi przymrużał oko:
„No, Halina, jak ci się mój kandydat podoba? Kwitniesz! Zawsze słuchaj brata.”

*Halina Nowak*

Rate article
Fajna Tajna
Miłość i wyzwania: Historia poszukiwania męża po trzydziestce.