Twarda w słowach: Zawsze mówiła prawdę prosto w oczy.

Iwona była twarda w obyciu. Odkąd znali ją koledzy z pracy, zawsze mówiła, co myśli, bez owijania w bawełnę. Nie miało znaczenia, czy ktoś chciał to usłyszeć, czy nie.

Na przykład, kiedy Ola przez cały poranek flirtowała z nowym informatykiem, robiąc przy tym swoje zadania w ekspresowym tempie, Iwona rzuciła tylko: „Wiesz, że jego żona właśnie urodziła?” I koniec historii. Flirt poszedł w diabły.

Albo Magda, która nie mogła rzucić palenia. Próbowała plastrów, cukierków, a nawet kupiła tę „cudowną” e-papierosową nowinkę. Iwona nie omieszkała jej przypomnieć: „A widziałaś skład tej magicznej fajki? Bo ja nie. Nikt go nie widział. Ciekawe dlaczego?”

Wszyscy omijali Iwonę, żeby nie narazić się na jej cięty język. A jej było wszystko jedno. Prawda przecież była prawdą, choć niewielu chciało ją słuchać.

Kiedy Iwona wyjechała na staż za granicę, cały biuro odetchnął z ulgą. Palili za rogiem, flirtowali z nowymi klientami, urządzali szalone piątki i całowali się w ciemnych kątach. Żonaci i nieżonaci.

Po trzech tygodniach wróciła. Zawsze w eleganckiej sukience, szpilkach i ciężkich perfumach, a teraz wytartych dżinsach i za dużym swetrze. Żadnego makijażu, włosy w niechlujny kok. Okulary przeciwsłoneczne, których nie zdjęła, aż zamknęła się w swoim gabinecie. Zamiast intensywnego zapachu – tylko subtelny aromat perfum.

I co ważne – nie zrobiła uwagi sekretarce, że znów nie przygotowała dokumentów na spotkanie. Nie skarciła informatyka za rozmowy z żoną. Minęła stosy papierów, w których grzebał się prawnik. Wszystko przeszło bez echa.

Nie zdała stażu, stwierdził prawnik.
Zachorowała, rzuciła sekretarka.
Zakochała się! zaśmiała się Ola.

I dlatego w swetrze o dwa numery za dużym? uśmiechnęła się tłumaczka.
Tak czy inaczej, za godzinę zebranie. Lepiej się przygotować, niż plotkować.

Tylko że Iwona się nie pojawiła. Czekali, nerwowo spoglądając na drzwi.

Nagle informatyk, który siedział przy oknie, zawołał:
– Tam jest! Patrzcie!

Wszyscy rzucili się do okna.

Po drugiej stronie ulicy, w przytulnej kawiarence, siedziała ich Iwona. Ale jakaś inna. Nie dlatego, że bez makijażu i w prostym koku. Nie. Po prostu naprzeciw niej był mężczyzna, który coś opowiadał, a ona się śmiała.
Ich Iwona. Śmiała się.

Wszyscy wpatrywali się w okno, jakby chcąc upewnić się, że to naprawdę ona. Ta ostra, wiecznie niezadowolona koleżanka teraz wyglądała zupełnie inaczej.

– Szczerze mówiąc, nie znalazłam dziś rano bluzki – powiedziała Iwona do mężczyzny i uśmiechnęła się. – Więc wzięłam twój sweter.

– Wolę, jak jesteś bez niczego – odparł.
Iwona zarumieniła się i lekko uderzyła go pięścią w ramię.
– Przestań.

– Nie mogę – nachylił się. – Musimy szybko skończyć pracę i jechać do mnie. Albo do ciebie. Po tym, jak się poznaliśmy na lotnisku, wszystko się zmieniło.

– Zgadzam się.

– A tak w ogóle – szepnął – założyłaś sweter na lewą stronę.
– O cholera!

– Więc na pewno musimy jechać do mnie, żeby go zdjąć.
Rozśmieszyło ją to. Wyjęła telefon i zadzwoniła.
W sali konferencyjnej wszyscy usłyszeli dzwonek na recepcji.

– Firma XYZ, dzień dobry! Pani Iwona Kowalska? Rozumiem. A tu czekają na panią na zebranie. Jak to, nie przyjdzie? Aha, chora? No tak, zdrowia życzymy!

Sekretarka wpadła do sali:
– Nasza Iwona zachorowała!

– Widzimy – mruknął informatyk. Wszyscy patrzyli, jak ich zdrowa koleżanka wsiada do samochodu z nieznajomym. Zniknie na dobrych kilka dni. I lepiej do niej nie dzwonić.

– Dlaczego? – spytała sekretarka.

– Ty nigdy nie przyszłaś do pracy w swetrze założonym na lewą stronę? – zaśmiała się Ola. – I nie siedziałaś w okularach przeciwsłonecznych, żeby nikt nie widział, jak świetnie spędziłaś noc. Kiedy jest ci obojętne, że nie masz makijażu.

– Bo twoje myśli są gdzie indziej – dodała kokieteryjnie.
Sekretarka przetwarzała te słowa. Reszta też.

„Zachorowała”, „Nie zdała stażu”. Mówiłam, że się zakochała. I teraz nasza Iwona jest inna.

– Na długo? – mruknął informatyk.

Ola spojrzała na niego znacząco.
– To już zależy od was, mężczyzn. – I wyszła z sali.

Rate article
Fajna Tajna
Twarda w słowach: Zawsze mówiła prawdę prosto w oczy.