Taniec z Sukienką

TANIEC Z SUKNIĄ

– Dziewczyno, czy wszystko w porządku?

Obok Anieli stał starszy mężczyzna. Wyglądał, jakby wyszedł wprost ze stron starych powieści, które tak kochała. Widywała go już wcześniej w tym parku. Często spacerował, ubrany w długi czarny płaszcz, w kapeluszu i z elegancką laską. Przypominał jej hrabiego z książki, którą niedawno czytała – tamten też nosił tylko czerń i wymierzał sprawiedliwość.

-Nie, wszystko dobrze.

Chlipnęła, a mężczyzna natychmiast podał jej chusteczkę. Aniela zawahała się, ale w końcu wzięła ją i głośno wydmuchała nos. Nieznajomy mimowolnie się uśmiechnął, a ona znów na niego spojrzała.
-Wypraszę i oddam.
Roześmiał się.

-Nie trzeba, mam tego dość. A może zjemy lody?
Nie wiedziała, co odpowiedzieć, w końcu wyszeptała:
-Dziękuję, nie mam pieniędzy. Może innym razem.
-Edward Zenonowicz.

Mężczyzna uniósł lekko kapelusz.

-Aniela.
Nie miała co unosić, więc wstała. Edward Zenonowicz podał jej ramię.
-Kiedy obok kobiety, dziewczyny, czy nawet dziecka stoi mężczyzna, bez względu na wiek, nie ma mowy, by sama płaciła za lody.

Słuchała go jak zahipnotyzowana. Te słowa brzmiały jak z innego świata. Do czego innego była przyzwyczajona.

Tego dnia Ola, jej koleżanka z klasy, po raz kolejny wystawiła ją na pośmiewisko. Wszystko zaczęło się na przerwie obiadowej. Gdy klasa poszła do stołówki, Aniela, jak zwykle, usiadła z książką na parapecie. Do stołówki nie chodziła – nie było za co płacić.

-Kowalska!
Podniosła głowę. Przed nią stała Ola, a obok niej Paweł, chłopak, w którym Aniela kochała się od piątej klasy.
-Co?
-Zostawiłam tam kotleta, możesz iść zabrać.

Wokół już zbierała się grupka.
-Dziękuję, nie trzeba.
-Ale czemu nie? Może nie wiesz, co to jest kotlet?

Śmiech rozległ się w korytarzu. Aniela zeskoczyła z parapetu tak niefortunnie, że jej pięcioletnie dżinsy od razu pękły na kolanie.
Śmiech był tak głośny, że aż ściany drżały. Nie poszła na lekcje. Chwyciła tornister i uciekła.

Ten park był jej schronieniem. I wtedy, gdy w szkole było nie do zniesienia, i wtedy, gdy rodzice zapraszali gości, a w mieszkaniu robił się harmider. Często siedziała tu z książką. To wtedy Edward Zenonowicz pierwszy raz ją zauważył. Najpierw zdziwił się, że młoda dziewczyna czyta – to dziś rzadkość. Dopiero później dostrzegł, jak źle wygląda: wychudzona, blada, w znoszonych ubraniach.

Usiedli przy stoliku na świeżym powietrzu.
-Anielu, dziś zapomniałem o obiedzie. Czy zechcesz mi towarzyszyć?
Uśmiechnęła się. Ten mężczyzna mówił, jakby żył w minionym wieku.
Oczywiście, że się zgodzi. Od rana piła tylko pustą herbatę.

Edward Zenonowicz złożył zamówienie i spojrzał na nią.
-Więc, co tak zasmuciło tak piękną młodą damę?
-Nic poważnego, tylko problemy w szkole.
-Pozwolisz, że zapytam, do której klasy chodzisz?
-Do maturalnej. Za dwa miesiące będę wolna.
-Gdzie się wybierasz?
-Jeszcze nie wiem… Tam, gdzie się dostanę na stypendium. Ale marzyłam o medycynie. To pewnie pozostanie marzeniem.

-Dlaczego?
-By zostać lekarzem, trzeba czasu. A ja muszę zarabiać. Więc pewnie pójdę na pielęgniarkę.
-Dziwna logika. Chcesz być lekarzem, a zostaniesz pielęgniarką. Masz problemy z nauką?
-Nie, uczę się dobrze. Tylko…
Zawahała się.
-Moi rodzice… Potrzebują mojej pomocy.

Edward Zenonowicz zrozumiał, że nie chce mówić o rodzinie. Akurat przyniesiono zamówienie. Ukradkiem obserwował, jak je – widać było, że stara się nie paść, ale niemal nie przeżuwała.

Potem jeszcze trochę spacerowali, rozmawiali o książkach.
-Wiesz, Anielu. Mam książkę, która na pewno ci się spodoba. Jutro przyniosę ją tutaj, o tej samej porze. Koniecznie przyjdź.

Aniela przyszła. W bibliotece nie było już książek, których by nie czytała. Powieści było niewiele, niektóre czytała po kilka razy.

Ich przyjaźń z Edwardem Zenonowiczem z dnia na dzień rosła. Często dyskutowali o bohaterach, a on dyskretnie ją dokarmiał. Wiedziała, że mieszka w pięknym domu z drogimi apartamentami. Sam, bo dzieci nie miał, a żona dawno odeszła.

Pewnego dnia tak się zatraciła w lekturze, że ocknęła się dopiero, gdy zrobiło się ciemno. Musiała biec do domu. Matka będzie wrzeszczała, że nie ma obiadu. Choć co tam gotować? Makaron i smażyć go na oleju.

Weszła do mieszkania, które śmierdziało alkoholem i papierosami, i od razu zobaczyła matkę. Ta spojrzała na nią zamglonym wzrokiem.
-Gdzie się włóczyłaś?
Aniela próbowała ją wyminąć, ale dostała takiego klapsa, że aż w oczach jej pociemniało.
-Masz pół godziny! Jak wrócę, a obiadu nie ma, to pożałujesz!

Gotowała te przeklęte makarony i płakała. Cicho, bo gdyby matka usłyszała, dostałaby jeszcze raz.

Rano pod okiem miałRano pod okiem miał siniak — niewielki, ale wyraźny — a gdy weszła do klasy, Ola już czekała, by znów się z niej naśmiewać.

Rate article
Fajna Tajna
Taniec z Sukienką