Mężatka w ciąży z kolegą z pracy… Co robić?

Przez nawał pracy, jakieś sprawy osobiste, zaledwie się czuję na nogach. Mój umysł jest pełen myśli, a uczucia są chaotyczne. Jestem na skraju załamania, a jedyną nadzieją jest wylanie z siebie wszystkiego w tym liście.

Mam na imię Zuzanna Kowalska i mieszkam w Płocku, nad Wisłą. Od wielu dni biję się z myślami, czy powinnam napisać te słowa, ale nie znajduję spokoju. Moje światło codzienności zgasło, a ja spadłam na dno, nie wiedząc, jak się z niego podnieść.

Jestem mężatką i mam pięcioletnią córeczkę, Lenkę. Mój mąż, Paweł, to pracoholik i niemal zawsze jest nieobecny w domu. Lenka spędza wieczory z moją mamą, która odbiera ją z przedszkola, gdyż oboje z Pawłem wracamy późno. Pracuję w dużej korporacji, całkowicie oddaję się obowiązkom i często zostaję po godzinach, by nadgonić z zadaniami. Dwa miesiące temu wysłano mnie na czterodniową delegację z kolegą z pracy, Andrzejem. Poprosiłam mamę, by zamieszkała z nami i opiekowała się Lenką. Zgodziła się, a ja ruszyłam w drogę z lekkim sercem.

Razem z Andrzejem jechaliśmy służbowym samochodem. Dzień upłynął w pracy, a wieczorem zameldowaliśmy się w hotelu. W windzie Andrzej zaproponował, byśmy poszli na obiad do hotelowej restauracji. Zgodziłam się — czemu nie? Wieczór był niespodziewanie przyjemny. Rozmawialiśmy o wszystkim, i dowiedziałam się, że jest rozwiedziony, nie ma dzieci i cały czas poświęca pracy. Jego głos i śmiech sprawiły, że poczułam się wolna, inaczej niż przez ostatnie lata. Po obiedzie rozeszliśmy się do swoich pokoi, choć w środku coś już zaczynało we mnie drżeć.

Kolejny dzień pełen pracy, a wieczorem znów wspólna kolacja. Skończyliśmy zadania wcześniej, Andrzej zaproponował, by uczcić to butelką czerwonego wina. Uwielbiam czerwone, więc się zgodziłam. Jedliśmy, piliśmy, śmialiśmy się, a ja widziałam, dokąd to zmierza. Siedząc tam, moje serce waliło, ale postanowiłam wrócić do pokoju. Andrzej zaproponował, że mnie odprowadzi, i wtedy w windzie to się stało — jego usta odnalazły moje, a fala namiętności nas pochłonęła. Trafiliśmy do jego pokoju, a ta noc zamieniła się w szaleńczy wir, o którym bałam się nawet myśleć. Kolejna noc była jeszcze bardziej gorąca, jeszcze bardziej szalona — zanurzyłam się w tym, zapominając o domu, o Pawle, o wszystkim.

Po powrocie do Płocka próbowałam wymazać to z pamięci. Zanurzyłam się w pracy, unikałam Andrzeja, ale po paru tygodniach życie zadało mi cios poniżej pasa — jestem w ciąży. Świat zaczął wirować, nogi się pode mną ugięły. Byłam w szoku i przerażona, ale wiedziałam — to jego dziecko. Od Pawła dawno się oddaliliśmy, między nami nie było bliskości od miesięcy. Chciałam z nim porozmawiać o rozwodzie — nasza rodzina była w rozsypce, ale zwlekałam, bo bałam się zmian. Teraz to dziecko jest żywym dowodem mojego upadku. Nie znam Andrzeja naprawdę. Był czuły podczas tej delegacji, ale czy mogę mu zaufać? Co, jeśli się odwróci, gdy tylko się dowie?

Chodzę po domu jak cień, patrzę na córkę i męża, a wewnętrzny krzyk nie ustaje. To dziecko rośnie we mnie, a ja nie wiem, co z tym zrobić. Powiedzieć Pawłowi? Wyślę mnie precz, wypędzi, a ja zostanę sama z dwójką dzieci. Powiedzieć Andrzejowi? A jeśli się ze mnie zaśmieje lub zniknie jak dym? Zdecydowałam się wyznać prawdę ojcu dziecka za kilka dni, ale każda godzina wcześniej jest jak tortura. Moja głowa pęka od myśli, serce rozrywa od strachu i poczucia winy. Pragnęłam życia w spokoju, ale dostałam chaos, który stworzyłam na własne życzenie.

Mama patrzy na mnie z niepokojem, ale milczę — jak mogę jej powiedzieć, że jej córka, wzorowa matka i żona, ugrzęzła w tak haniebnej sytuacji? Paweł wraca późno, rzuca zmęczone “cześć” i nie zauważa, jak się trzęsę. Andrzej w pracy mija mnie, a ja łapię jego wzrok — ciepły, lecz obcy. Co zrobić? Zatrzymać dziecko i odejść od męża? Zostawić wszystko i uciec? A może milczeć, aż prawda sama nie wyjdzie na jaw jak burza? Marzyłam o szczęściu, o drugim dziecku, ale nie w ten sposób — nie przez zdradę, nie przez kłamstwo. Teraz stoję na krawędzi, a każdy krok to przepaść.

Proszę, pomóżcie mi radą! Jestem w rozpaczy, pogubiłam się. Moje życie się rozpada, a ja nie wiem, jak ocalić siebie, swoje dzieci, swoją duszę. To dziecko to moja wina i moja nadzieja, ale boję się, że zniszczy wszystko, co mi pozostało. Co zrobić z tą prawdą, która pali mnie od środka? Chcę, żeby wszystko się poukładało, ale boję się, że jest już zbyt późno.

Rate article
Fajna Tajna
Mężatka w ciąży z kolegą z pracy… Co robić?